Po co to kupiłam #36 - Spowiedź materiałoholiczki - cz. II

22:26

Publikacja posta "Spowiedź materiałoholiczki cz. I" stała się dla mnie kamieniem milowym w cyklu "Po co to kupiłam?!". Po krytycznym przeszeregowaniu mojej masy rzeczy do przeróbki i materiałów odłożonych na wieczne "potem", wyspowiadaniu się Wam z niedoskonałości i pogodzeniu z myślą, że sama zapędziłam się w kozi róg wiem, że podjęcie porządków w praktyce wymaga sporo odwagi i spojrzenia sobie prosto w twarz i portfel. "Czemu to kupiłam?!" to jedno, ale "dlaczego ja to nadal trzymam?!" to drugie. Dziś weźmiemy ten temat na warsztat - przygotowałam schemat działania!


Na podstawie moich selektywnych wyborów i kroków stworzyłam schemat, który poniżej opiszę. Mam nadzieję, że pomoże on również i Tobie! Jeśli zgromadzone "przydasie" zaczynają Cię zasypywać, tkanin i ubrań do przeróbek nie masz już gdzie upychać mimo wspomagania się nogą i kapciem, a syndrom chomika zaczyna Ci przeszkadzać - to jest wpis dla Ciebie!

Ja w końcu pękłam i postanowiłam zamienić na jeden dzień pracownię w wielką sortownię, by raz a porządnie rozprawić się z zalegającymi na wieczne "kiedyś przerobię/uszyję" rzeczami. W rzeczywistości porządki i decyzje trwały tydzień. Wśród chomikowanej góry znalazło się najwięcej ubrań - znoszonych po kimś, znoszonych przeze mnie, albo nie noszonych, ale czkających na przerobienie (głównie sukienki, nijakie bluzki i uniwersalne t-shirty). Oprócz nich zebrałam sporo tekstyliów domowych: zasłon, obrusów, ścierki, poszewki. Mam taki mankament, że nawet gotowe tekstylia traktuję jak kawałek materiału - wystarczy je przecież rozciąć, poćwiartować jak kurczaka i nagle mam tkaninę, z której mogę uszyć coś innego! Zasłony i obrusy są po prostu wyjątkowo dużym kawałkiem materiału w odróżnieniu do np. części pozyskanych z krótkich spodenek. Wszystkie rzeczy postanowiłam wywalić na podłogę (zawalając w ten sposób 1/4 przestrzeni w pracowni) i każdą z osoba wziąć pod lupę.


Najszerszą drogą mojej selekcji była odpowiedź na podstawowe pytanie szczerze, bez ściemniania:
PO CO TO KUPIŁAM/DOSTAŁAM i nadal TRZYMAM?

1. wiem, mam na to pomysł,
2. nie wiem, ale czuję potencjał,
3. nie wiem i nie chcę mieć z tym już nic do czynienia.

Jak pisałam w poprzedniej części posta - odgruzowanie i ułożenie na nowo swojej szafy z ubraniami jest wyzwaniem, ale dla osoby szyjącej zadanie wydaje mi się arcytrudne. Mając ochotę na przeróbki i możliwości ich wykonania - mamy przechlapane, bo otwiera się przed nami morze możliwości, na które możemy wypłynąć lub nie i trudno zrezygnować z takiej rękodzielniczej przygody. Poza gotowymi wyrobami w postaci ubrań, które nosimy lub nie, chomikujemy przecież całe magazyny z materiałami, wstążkami, guzikami itp., które mogą dać nam złudzenie stworzenia nowych ubrań, które będą tymi "bardziej naszymi". Jeśli masz konkretny pomysł to super, ale szczerze - ile tak naprawdę jesteś w stanie przerobić i czy na pewno potrzebujesz tego wszystkiego? Każdy z nas ma swój wewnętrzny niepowtarzalny styl, każdy z nas czuje się dobrze w czymś innym. Kiedy doszło do mnie, że przecież najbliższe mi są naturalne składy (bawełna, len, jedwab, ale też wiskoza) bez mrugnięcia oka odkładałam na bok wszystkie poliestrowe, poliamidowe i akrylowe cuda, o ile nie zdradzały potencjału pod kątem użycia w plenerze (np. oddychający polar na rower z poliestru). Być może i u Ciebie selekcja drogą eliminacji będzie najlepsza? Przejrzałam całą swoją górę "potencjalnych cudów" i odłożyłam na bok wszystko, co do czego miałam przeczucie, że nie wiem po co to mam i nie chcę mieć z tym już nic do czynienia. Nie mam na to zielonego pomysłu, nie pasuje mi do końca pod kątem wzoru, koloru, nie jest "moje" - na bok! Odłóż do puli ODDAĆ/ SPRZEDAĆ - omówię ją niżej, reszta idzie do kolejnej selekcji. 

Taki ogólny podział już mocno upraszcza sprawę i ponadto jest fantastyczną przygodą po wspomnieniach związanych z zakupem/otrzymaniem danej rzeczy, popłakaniem nad wydanym budżetem, ale koniec końców wyprawą wgłąb siebie - chcemy zachować rzeczy, które z nami grają, prawda? Tylko z nich stworzymy coś, co w pełni nas wyrazi! 

ZOSTAWIAM

Czas się zastanowić co tak naprawdę przeszło do drugiej rundy i jak można to podzielić dalej i odsiać lepiej rzeczy i materiały, co do których możemy się dalej oszukiwać, że się uda. Mam tu różnej maści rzeczy, na które mam wstępny pomysł lub czuję, że pomysł na nie przyjdzie. Swój stos podzieliłam na: rzeczy całe, niekompletne/pocięte i materiały. Jako materiały zaklasyfikowałam też tekstylia domowe, których nie widzę w swojej roli np. zasłonę czy obrus o ile nie widzę ich w roli ozdoby domu - traktuję jako materiał.

1. CAŁE
Wśród zbieranych latami ubrań zdziwiłam się ile udało mi się odkopać kupionych kiedyś ciuchów, które utonęły w furze rzeczy do przerobienia. Okazało się na przykład, że skazana kiedyś na stracenie spódnica jest dalej dobra, nie wymaga poprawek i chcę ją reaktywować! Co do innych przypomniałam sobie, że wystarczyły drobne poprawki, a ich odwlekanie wykreśliło dane ubrania z szafy całkiem niepotrzebnie - ich przeróbka powinna zająć mi max. 15 min! Biorąc każdą rzecz po kolei szacowałam ile tak naprawdę wymaga pracy i czy chce mi się w to angażować - jeśli nie to odkładałam na bok na kupkę ODDAĆ/ SPRZEDAĆ, jeśli mogę z tej rzeczy pozyskać dobry materiał - na kupkę MATERIAŁY. 

2. NIEKOMPLETNE
Pocięte i rozwalone ubrania od razu zaklasyfikowałam jako materiały. Czasem odcięłam nogawkę, ucięłam dół sukienki - takie "odpady" nadają się do dalszego pocięcia lub większej obróbki rękodzielniczej.

3. MATERIAŁY
Do tej puli oprócz wymienionych odpadów ubraniowych i tekstyliów domowych klasyfikuję wszelkie koronki, taśmy, ściągacze, tkaniny, dzianiny otrzymane i kupione, sentymentalne i nie.


Tak podzielone dwie grupy zaczęłam przepuszczać krytycznie przez kolejne filtry, jeśli coś nie grało mi choć pod jednym kątem - odkładałam konsekwentnie na bok. Jedyny problem miałam z rzeczami sentymentalnymi - je postanowiłam odłożyć na bok, aby zdecydować na końcu, co z nimi zrobić. Jeśli masz dziecko lub szyjesz dla innych członków rodziny to na pewno spojrzysz też przez te filtry również pod ich kątem - przynajmniej stworzysz osobną pulę dla nich i będziesz jej świadoma.


SKŁAD I RODZAJ
Już w ogólnej selekcji wykasowałam z grubsza wszelkie syntetyki, więc z tym nie miałam teraz problemu. Zawsze znajdą się rzeczy, które będą kusić wzorem czy kolorem, ale jeśli jakiś materiał jest dla Ciebie choć trochę wątpliwy już teraz to później na pewno nie będzie bardziej komfortowy. Zostawiłam w pełni świadomie dwa materiały na podszewkę, dwie pikówki i jeden polar. Warto zastanowić się też czy jest sens składowania ogromnej ilości dzianin lub odwrotnie - tkanin? Ta fura materiałów i rzeczy do przeróbki to tak naprawdę Twoja przyszła szafa - czy chcesz, aby rządziły w niej szare bluzy, wystrzałowo-neonowe ubrania a może dopasowane kroje z tkanin? To jest dość wirtualne podejście, ale jakże kreatywne - masz komponenty, z których możesz sama swoją szafę wyposażyć w pełni po swojemu! I to bez kupowania, wow! Odłożyłam też trochę dzianin z myślą o bluzach dla Męża - zmotywowałam się, by uszyć też coś i jemu, a nie tylko sobie!

WZÓR
Tak naprawdę miałam przed sobą na podłodze totalną mozaikę wzorów i kolorów - Ciebie pewnie też to czeka, chomikujemy przecież wszystko! Zanim zabrałam się za porządki w pracowni, podczas sprzątania własnej szafy w celu stworzenia spójnej garderoby wiedziałam czego mi brakuje i w czym czuję się najlepiej. Postanowiłam zostawić tylko i wyłącznie wzory kwieciste, orientalne i gładkie materiały - to z nich mogę tworzyć spójne komplety. Postanowiłam, że będę kombinować fakturą i kolorem, a całość będzie ze sobą współgrać. Przepuściłam przez filtr kilka zwierzęcych motywów, o ile nie były infantylne (chyba spoważniałam). W tym momencie wzory geometryczne tylko psuły mi koncepcję i nie potrzebowałam bić się ze sobą, by odłożyć lekką ręką na bok paski, kratki, groszki czy misie. Zastanów się co tak naprawdę najlepiej z Tobą gra i co jest w 100% Twoje, a jeśli odkładasz coś z myślą o innych bądź w 100% pewna, że te materiały będą grały z nimi. Jak Cię widzą tak Cię piszą!


KOLOR
Masz czasem tak, że w zasadzie nie jesteś specjalnie wyspana, zwoje mózgowe nie do końca rejestrują co się dzieje i nagle z letargu wytrąca Cię komentarz, że wyglądasz jakoś... ładniej niż zwykle? Magia? Nie do końca - czasem robotę robią za nas kolory! I tu nie chodzi tylko o to, jakie kolory na sobie lubimy i w których się wyśmienicie czujemy, ale o fakt, że niektóre kolory dobrane do naszego typu urody potrafią podkręcić kolor oczu, nadadzą naturalny koloryt skóry, a nawet zneutralizują cienie pod oczami! Polecam Wam zapoznanie się z tą grą kolorów i zastanowieniem się która spośród 16 palet określonych porami roku należy do Ciebie. Odsyłam Was do bloga Ubieraj się klasycznie.

Na pewno też jakiś kolorów po prostu nie lubisz, czujesz się w nich źle. Sama mam tak z czystymi, nasyconymi barwami, neonowymi odcieniami i choćby uwiódł mnie krój odzieży czy gatunek materiału - nie skuszę się na wszelkie żółcienie, limonki czy róż. Teraz wiem też, że mój typ urody oscyluje między ciepłą wiosną, a ciepłą jesienią i moje podświadome wybory były słuszne - wszelkie zgaszone, naturalne kolory należą do mnie! Przebierając rzeczy grupowałam je od razu kolorystycznie i tak ułożyłam też na półce, co widać na zdjęciach. 

KRÓJ
Czujesz się we wszystkich krojach świetnie? Na pewno nie! Nasze codzienne aktywności i tryb mocno definiują masz sposób ubierania się i warto, aby były dopasowane do nas tak, abyśmy czuły się komfortowo, a jednocześnie sobą. Same wiemy najlepiej czy czujemy się lepiej w mocno dopasowanej sukience czy oversize'owej dzianinowej sukience-nietoperzu. Jeśli nie jesteś pewna, co jest do końca "twoje" to super - czeka Cię fantastyczna przygoda z głąb siebie! Tutaj mocno polecę książkę Asi Glogazy Slow fashion. Można się też pokierować wytycznymi odnośnie typów sylwetek (gruszki, jabłka, klepsydry... to na starcie brzmi źle, lepiej chyba pasuje 7 typów sylwetek, określonych jako A, H, X, Y, O, F, I), ale prawda jest taka, że każda z nas ma zupełnie inną budowę, każda ma inne atuty, które chce podkreślić i nie muszą one iść w parze z wytycznymi przyjętymi dla całego globu. Jeśli ja Was nie przekonałam to Marii z bloga Ubieraj się klasycznie na pewno się uda! Cała jej strona, zaczynając od tekstu Nie trać czasu na typy sylwetek jest dla Was! Przeglądając ciuchy do przeróbki od razu odłożyłam bluzki z dekoltem w serek, chyba, że naprawdę czułam że warto go przerobić na okrągły. Osobiście mam szerokie biodra, mały biust, ale mam za to długą szyję i ładną talię - kiedy mam je podkreślone czuję się od razu bardziej kobieco. Znając swoje upodobania już podczas sprzątania zrodziło mi się sporo pomysłów na nowe ubrania! Krytyczne przejrzenie spowodowało, że każdą rzecz z osobna miałam ochotę ocenić i czułam się w pełni ok, kiedy odkładałam na bok trzecią podobną koszulkę, trzymaną nie wiadomo po co. Mamy chyba taką manię, że chcemy mieć wybór, chcemy mieć dużo różnych rzeczy, a tak naprawdę same siebie skazujemy na późniejsze dylematy i sentymenty, zamiast brać od razu to, co przecież podoba nam się tak bardzo!


Pod kątem selekcji podsuwam Wam też 3 podpowiedzi, który proponuje Asia Glogaza we wspomnianej już książce Slow fashion i na jej blogu. Odnoszą się co prawda do ubrań, ale myślę, że parafrazując i patrząc w przyszłość, widząc materiały jako gotowe uszyte kreacje i dodatki dla siebie czy do domu - można się nimi też zasugerować dobierając na materiały i rzeczy do przeróbki:

- czy noszę tę rzecz regularnie? (czy po wykonaniu będę ją nosić regularnie?)
- czy odczuwam (czy będę odczuwać) prawdziwą przyjemność, kiedy mam ten strój na sobie?
- czy czuję się (będę się czuć) w niej najlepszą wersją siebie?

Jeśli choć na jedną odpowiedź z trzech odpowiesz sobie "nie" - odłóż rzecz/materiał na bok, szkoda Twojego czasu i pracy.

U góry od lewej: karton z materiałami do oddania, karton z ciuchami do wydania znajomym, siata z ubraniami dla Domu Samotnej Matki; u dołu: karton "sentymentalny", siatka z materiałami dla dzieci na warsztaty plastyczne, papierowa torba z czyściwem bawełnianym.

RZECZY SENTYMENTALNE
Ten wpis piszę z perspektywy czasu, od ogólnych porządków minęło trochę czasu, ale wiele rzeczy odłożyłam na bok, by dać im czas i przemyśleć sprawę. Niektóre z nich były dla mnie problematyczne - zbyt cenne z różnych względów (np. porządny, nienoszony żakiet, ale wełniany albo haftowana ręcznie kanwa) i szkoda mi było się z nimi rozstać. Szukałam troszkę na siłę zastosowania. No bo co zrobić z wiekowymi tkaninami, które dostałam od Babci, na które nie mam pomysłu, a są po prostu porządne i cenne (np. kraciaste wełny?), albo z sukienkami, które uszyłam jako swoje pierwsze lub takimi, które nosiła moja Babcia albo Mama jak miały tyle lat co ja, a niezbyt wpisują się w moją "szafę"? Postanowiłam zrobić osobne pudełko, taką "kapsułę czasu" - zostaną ze mną. Być może będę miała kiedyś córkę, może i ona - tak jak ja kiedyś - zaświeci oczami na widok rodzinnych pamiątek? Może jestem zbyt sentymentalna, ale dowiedziałam się o sobie, że niektórych rzeczy po prostu nie umiem i nie chcę robić i nie uważam tego za złą cechę. Podczas nawet restrykcyjnych porządków warto kierować się nie tylko rozumem - serce też ma coś do powiedzenia!

DO ODDANIA / SPRZEDANIA
Ciekawe ile tutaj wyląduje! U mnie było to jakieś 60% chomikowanej góry! Fantastycznym pomysłem jest sprzedanie rzeczy - warto się w to zaangażować i zwrócić portfelowi wydane pieniądze, by zainwestować je mądrzej. Osobiście nie mam cierpliwości do wystawiania na sprzedaż ubrań i kawałków materiałów, nie umiałabym ich też dobrze wycenić - postanowiłam je oddać. Postanowiłam, że porządnie przemyślę różne punkty i oddam je świadomie tam, gdzie mogą być najbardziej potrzebne. Pomysłów na oddanie ubrań jest dużo: można przekazać znajomym, rodzinie, na zbiórki charytatywne czy do punktów pomocy społecznej (domy dziecka, domy samotnej matki, zbiórki PCK, dla bezdomnych, potrzebujących, chorych, kościoły, hospicja, akcje misyjne, pomoc ubogim choćby w Afryce - długo wymieniać). Ostatecznością jest dla mnie wrzucenie ich do wątpliwego kontenera na odzież używaną na osiedlu - wolę mieć świadomy wpływ na miejsce, które zasilą moje ubrania, nie lubię pójścia na łatwiznę. Materiały z kolei na pewno przytulą inni rękodzielnicy, można też zaangażować się w szycie charytatywne (to szczególnie polecam - napisałam o tym post i sama uważam to za dobre zadośćuczynienie za nadmierne chomikowanie). Warto pamiętać też o schroniskach dla zwierząt - wiele z nich potrzebuje materiałów, starych ręczników, kołder, pościeli - tego, co dla nas jest często "szmatami". Z tego powodu duże kawałki materiałów przeznaczyłam na docieplanie bud w jednym ze schronisk dla psiaków. Cześć materiałów oddałam koleżance, aby mogła wykorzystać je podczas zajęć plastycznych z dziećmi. Małe kawałki bawełnianych tkanin i dzianin, resztki t-shirtów czy bluz odłożyłam dla Taty jako czyściwo bawełniane (w swojej pracy potrzebuje sporo małych szmatek).


Zaproponowany przeze mnie schemat zbudowałam na podstawie nagromadzonych u siebie latami rzeczy i tego, jak je segregowałam patrząc na siebie i moje potrzeby. Twoje mogą być inne, aczkolwiek ogrom i rozmach mojego bezkarnego chomikowania WSZYSTKIEGO raczej pozwoli Ci się odnaleźć w tym bałaganie. Pamiętajcie, że oczywiście to nie jest jedyna słuszna droga - każdy sposób na uporządkowanie swoich zbiorów będzie OK. Po ułożeniu ich schludnie grupami kolorystycznymi na półkach wiem, że mogę ogarnąć wszystko co mam jednym spojrzeniem, pamiętam wszystko i wiem teraz PO CO TO MAM. To działa dużo lepiej, niż upchanie miksu wszystkiego w jednym worku w piwnicy, uwierz mi! Posprzątanie gromadzonych latami materiałów, ciuchów i odpadów tekstylnych jest prawdziwym wyzwaniem, ale też przygodą i pomaga w wyleczeniu się z impulsywnego kupowania i dokładania kolejnych rzeczy - bo ładne, bo tanie, bo MUSIAŁAM. Nie musisz - na pewno masz już wszystko czego Ci potrzeba. Działajmy z umiarem, mądrze, świadomie i odpowiedzialnie społecznie i ekologicznie. Ale poza kalkulacyjnym rozumem dajmy też miejsce na wybory padające z głębi serducha - ono też wie, co dla nas dobre!

Jestem szalenie ciekawa Waszego zdania na temat takich porządków! Ja na drugi dzień od razu naszyłam ok. 10 poszewek na poduszki, aby już nie czekały na szycie i mogły cieszyć nas w domu! Teraz pora na ubrania!

Zajrzyjcie tu koniecznie w piątek - będzie tu czekał na Was wpis specjalny! Zdążyłam posprzątać na czas przed prawdziwą akcją!
Wasza Joanka Z.

- - - - ✂️- - - -

PO CO TO KUPIŁAM to akcja, którą zainicjowałam po tym, gdy odkopałam spod fury kurzu mój stos ubrań, rzeczy do przeróbki i materiałów kupionych tylko po to, by "kiedyś" coś z nich uszyć. Okazało się, że zachomikowałam ponad 100 rzeczy do przeróbki - czas się nimi zająć! Celem akcji jest regularne uszczuplenie rzeczy czekających "na potem". Mój cel to 1 rzecz na 2 tygodnie, efekty prezentuję w co drugi piątek na blogu. Też jesteś typem chomika? Zachęcam, przyłącz się do ruchu oswobodzicieli szaf, kątów, strychów i piwnic!

Szczegóły akcji: KLIK
Chcesz zobaczyć moje efekty? Zapraszam - KLIK!
Zapraszam też na naszą grupę na Facebook`u: KLIK - nie tylko dla szyjących! ;)

You Might Also Like

5 komentarze

  1. Staram się nie chomikować zbyt wiele, ale ostatnio trochę mi się nazbierało ;) Teraz planuję zrealizować kilka odkładanych projektów i zmniejszyć zapasy ;) Prawdą jest, że im więcej masz, tym łatwiej upchnąć kolejne 'przydasie' ;) Co do grupy: 'do oddania/sprzedania': jakoś nie mam szczęścia do sprzedawania :( Często myślę sobie, że sprzedam za przysłowiowe 'grosze', żeby chociaż trochę wróciło do portfela, ale po miesiącach odświeżania ogłoszeń kończy się na tym, ze oddaję do sklepu charytatywnego, do znajomej, która pracuje z ubogą młodzieżą, w ostateczności wrzucam do pojemnika... No to porządki czas zacząć ;) miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak ja :) Porządki mam za sobą - polecam mocno tą perspektywę!

      Usuń
  2. Dzięki Ci wielkie za ten wpis! Pomocny!
    (BTW, nie tak dawno jak jakiś tydzień temu, upychałam właśnie skrawki tkanin w szafie. Niby sprzątałam, niby miejsce robiłam, a w efekcie było go jeszcze mniej... Bo ja nie przeglądałam tych materiałów, a przekładałam tylko z miejsca na miejsce... Dzięki Tobie mam motywację!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Trafiłaś w punkt: przekładanie zamiast przeglądania chyba dotyka wiele z nas ;)

      Usuń
  3. Też mi się marzą takie porządki! Na razie nie mam czasu/odwagi się za nie zabrać, ale jedno udało mi się osiągnąć - nie kupuję nowych rzeczy, a to już jest krok w dobrą stronę :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe