PO CO TO KUPIŁAM #18 - bawełna, pokrowiec i kuchenne rewolucje!

18:30


Oto nasz domowy sprzęt kuchenny: brudna rękawica, jedna do wszystkiego. Znacie to?


No właśnie. Dlatego postanowiłam tym razem postawić na dopieszczenie naszej kuchni! Aż mi wstyd za tę rękawicę, bo była prezentem.... muszę ją doszorować i chyba wstawić w ramkę. 

W zakresie gotowania jestem świetna, o ile chodzi o zagotowanie wody. Jestem totalnym antytalenciem kulinarnym (umiem robić tak naprawdę tylko ciastka, muffiny, koktajle których Paweł nie chce pić, tajski rosół i zupy kremy). Dobrze, że mam Męża z kulinarną wyobraźnią! Jedyne co mogę, to umilić mu gotowanie i pieczenie. Postanowiłam wprowadzić nowy akcent do kuchni. Zaczęłam szperać w górze materiałów do przeróbki - oto co znalazłam:  


Po co to kupiłam?
1. Bawełna w groszki kupiona w Ikei. To była jakaś limitowana zimowa edycja tkanin i wzięłam, póki nie wyprzedano. Spodobała mi się, nie miałam na nią pomysłu - typowe.
2. Pokrowiec na poduchę, która była w zestawie do chyba najpopularniejszej kanapy z Ikei - Beddinge. Poduch postanowiliśmy się pozbyć - wkłady przerobiłam na kwadratowe jaśki, a wypatroszone pokrowce przezornie zachomikowałam.
3. Bawełniany worek po yerba mate. Zamówiliśmy mate w takim worku, aby później go jakoś wykorzystać i tak, leżał i leżał... .  

Za ile i kiedy kupiłam?
Bawełny w groszki wzięłam 0,5m, czyli dałam ok. 10 zł, półtora roku temu. Worek po yerbie leżakował pewnie z rok, a pokrowiec nie wiem kiedy trafił na stos - obie rzeczy traktuję jako gratisowe "odpady".  

Co z tego ostatecznie powstało?
Kuchenne akcesoria!

Fantastycznie się złożyło, że tapicerski pokrowiec na poduchę miał podłożoną warstwę flizeliny i watoliny - idealne warunki dla stworzenia rękawic kuchennych! Wierzchni materiał, zniszczony od zewnętrznej strony, okazał się nietknięty po stronie lewej. Odwróciłam go, dołożyłam zapobiegawczo jeszcze jedną warstwę watoliny, przepikowałam wszystko razem, odrysowałam rękawicę (dodałam zapasy na szwy) na papierze, potem na materiale i zszyłam. Potrzebowałam tylko jeszcze kawałek lamówki i gotowe! 


Z reszty pokrowca zrobiłam dwie kwadratowe łapki.


A worek po yerbie? Po zwężeniu i wszyciu okrągłego denka z bawełnianej surówki stał się osłonką na słoik - a jakże - z yerbą i zdobi nasz kącik w pracowni.

Miła przeróbka, prawda?
Równie miłego weekendu Wam życzę!
Joanka Z.
- - - - ✂️- - - -

PO CO TO KUPIŁAM to akcja, którą zainicjowałam po tym, gdy odkopałam spod fury kurzu mój stos ubrań, rzeczy do przeróbki i materiałów kupionych tylko po to, by "kiedyś" coś z nich uszyć. Okazało się, że zachomikowałam ponad 100 rzeczy do przeróbki - czas się nimi zająć! Celem akcji jest regularne uszczuplenie rzeczy czekających "na potem". Mój cel to 1 rzecz na 2 tygodnie, efekty prezentuję w co drugi piątek na blogu. Też jesteś typem chomika? Zachęcam, przyłącz się do ruchu oswobodzicieli szaf, kątów, strychów i piwnic!

Szczegóły akcji: KLIK
Chcesz zobaczyć moje efekty? Zapraszam - KLIK!
Zapraszam też na naszą grupę na Facebook`u: KLIK - nie tylko dla szyjących! ;)

You Might Also Like

23 komentarze

  1. Świetnie wykorzystane materiały!:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja szyję już takie rękawice już ....hohoho - tyle czasu ;-) Tzn raz uszyłam wersję próbną, ale z jakąś pierwszą lepszą niegrubą ociepliną i dwiema warstwami pościelowej bawełny i... nie spełniły swojego zadania, bo strasznie przewodziły ciepło więc szło się poparzyć.
    Twoje bardzo urokliwe, na pewno umilą mężowi czarowanie w kuchni !Mam nadzieję tylko, że Twoja pokrowcowa ocieplina spełnia zadanie :-) Pozdrawiam, Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spełnia, spełnia! Kiedyś mieliśmy uszytą przez Pawła rękawicę "łapę" - uszył ją z tapicerskiej tkaniny i zwykłej pikówki (cwany!) i dawała radę - z niej wyciągnęliśmy wnioski odnośnie szycia. Na cienkie płótno bym się nie porywała :) Tutaj mam w zasadzie dwie warstwy bardzo grubego płótna, wyjątkowo gruba flizelina, warstwa ocieplenia z pokrowca + dodałam warstwę watoliny na zaś - nie było (i w praktyce nie ma) opcji, aby rękawice mogły być za cienkie! ;) Dodałam zdjęcie pokazujące te warstwy. Na zdjęciach tego nie widać, ale gotowe rękawice są naprawdę "nabite" i sztywne. Bez problemu trzymałam naczynie żaroodporne w łapach. Ale masz rację i dobrą czujność - z rozpędu można zapomnieć o tak prostej rzeczy jak porządna izolacja!

      Usuń
  3. Super przeróbki, piąteczka! Zadumałam się nad tym, po co ja właściwie kupuję łapki i rękawice, skoro mogę szyć?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dość karkołomny (przynajmniej w moim przypadku) tor myślenia, bo wpadasz w pułapkę chęci zrobienia wszystkiego, a rezultat jest inny ;) Mimo to popieram! :D

      Usuń
  4. Jak zawsze - super. Cokolwiek przerobisz będzie fajne, bo cieszy przede wszystkim już samo wykorzystanie zalegających tkanin. A JEDNAK SIĘ PRZYDAŁY! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! I dalsze chomikowanie ma wciąż sens! :D

      Usuń
  5. Genialne!
    Kurczaki, natchnęłaś mnie... Mam tylko jeden zestaw "przyborników kuchennych" i trochę już jakby... zużyty jest. Przydałoby się coś nowego... Kurczę... Tak śliczne uszyłaś... Też chcę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działaj! To naprawdę prosta sprawa - rękawicę lub dłoń (ze sporym zapasem) łatwo odrysować! Kiedyś nawet Paweł sam uszył rękawicę - łapę misia z poduszeczkami i pazurami! Była super ;)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. I o to chodzi! Dzięki :)

      Usuń
  7. Bardzo ładnie, ale przyznam iż myślałem, że worek po pajarito znajdzie się na rękawicy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Szkoda by mi było! ;) Poza tym ten materiał mimo, że jest średnio gruby, to myślę, że niezbyt wystarczająco do tego typu zadań.

      Usuń
    2. Byłby nowy worek 2 kg do skonsumowania :) Też prawda, na dodatek nie wiem czy długo by wytrzymał :<

      Usuń
    3. Prędzej czy później pewnie kupimy znowu yerbę w worku i znów trzeba będzie coś wymyślić! ;)

      Usuń
  8. Ha! a ja od jakiegoś miesiąca chcę uszyć rękawicę w ramach Twojej akcji, bo nie mam wcale i jakiś czas temu mnie oświeciło że zamiast kupować mogę sobie przecież uszyć... No ale niestety od ponad miesiąca nawet maszyny nie wystawiłam, ząbkujący niemowlak w domu żyć nie daje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, jak przyjdzie czas to wybuchniesz kreatywną mocą! ;)

      Usuń
  9. Oj mi też by się taka nowa rękawica przydała - tez długo noszę się z zamiarem jej uszycia ale jakoś nie mogę się zebrać...z rękawicami kuchennymi bywa jeszcze jeden problem oprócz tego że mogą za bardzo przewodzić ciepło - otóż zdarzają się być łatwopalne niestety :( Tobie gratuluję pomysłu i wytrwałości w uwolnienia zalegających materiałów :) pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dlatego trzeba uważać i posługiwać się wyobraźnią i w szyciu i normalnym użytkowaniu ;) Dziękuję! :)

      Usuń
  10. Świetne.

    Z jaką łatwości ci wszystko przychodzi. Tez bym chciała tak "... i gotowe!"

    Ostatnio zbyt często u ciebie bywam i skusiłam sie na zakup tkanin w jednym ze sklepów online. Zachciało mi się wiosennych bieżników. Widziałam takie w Home and You, ale straszliwie drogie i stwierdziłam, że takie sobie mogę przecież sama zrobić.
    Tylko mam zgryza co zrobić z rogami, bo jak nałożę na siebie dwie krawędzie to będzie grubo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki ;) Kwestia wprawy - jakby nie patrzeć szyję codziennie, sporą ilość godzin.
      Bieżniki można ładnie wykończyć i ominąć to zgrubienie za pomocą tzw. szwu kopertowego. Podsyłam Ci link do Joulenki, ładnie to pokazała: http://www.joulenka.pl/jak-uszyc-serwetke/. Powodzenia!

      Usuń
  11. Świetna akcja i jakże przydatne efekty tego uwalniania materiałów. Bardzo ładny komplet
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe