Co to był za rok! Czyli mój prywatny rok Borsuka.

21:11

Gdybym miała określić jednym słowem mijający 2016 rok, nazwałabym go "Rokiem Borsuka".


Kiedyś słyszałam opowieści leśnika, że borsuka bardzo trudno zobaczyć, że szybko się płoszą i najlepiej wstać o świcie i leżeć nieruchomo, by je wyłapać. To brzmiało jak polowanie na Złotego Karpia w Muminkach. Tak więc, kiedy szłam sama po lesie, dałam się wessać nieznanej ścieżce weszłam na piękną górkę (możecie sobie wyobrazić gęste drzewka, wybijające się wysokie pojedyncze sosny i zachód słońca rzucający kiczowate różowe gradienty) zdziwiłam się, kiedy GO po prostu spotkałam. Najpierw go poczułam - byłam pewna, że to właśnie Borsuk, żadne znane mi stworzenie tak nie szeleści w krzakach; spojrzałam w bok - świdrował we mnie chwilę oczkami i czmychnął w bok. No cóż: borsuk stał ode mnie o metr, hałasował jak czołg i był tylko początkiem borsuczego łańcucha. Leśniku, czemu Ci uwierzyłam?

Odkąd pamiętam każdy rok kończył się zupełnie inaczej niż myślałam, że się skończy, a jak widać z powyższego nie warto trzymać się "utartych prawd". Nigdy nie stawiałam sobie wymiernych w liczbach planów, bo najczęściej szybko tracę rachubę. Rok 2016 był pierwszym (i wymarzonym) w moim życiu rokiem, który spędziłam w całości bezpośrednio w sąsiedztwie lasu, jestem w nim niemalże codziennie. Widziałam więcej saren i dzików niż psów i kotów. Ich nie zliczę, ale jedno jest pewne: widziałam nie jednego borsuka, a... 3! (+ 1 martwy). Nawet znajomi się z nas śmieją, że się zaborsuczyliśmy i siedzimy cicho w naszym zakątku! Coś w tych "nieosiągalnych borsukach" musi być!

Rok 2016 przekoziołkował kulą w takim tempie, z tyloma przetrąconymi krzakami, że próba wyłuskania tego co się stało spotkało się nawet nie tyle z moim brakiem analitycznego zaangażowania, co z trudnością wyłapania konkretnych rodzynków z tej masy ciasta!


Co udało się osiągnąć?

- znaleźliśmy z Pawłem swoje nowe miejsce na ziemi i przenieśliśmy na skraj lasu naszą nową pracownię. To był dla nas ważny i ryzykowny krok!
- ruszyliśmy ze sprzedażą za granicę!
- specjalnie dla Was udało mi się przygotować „Kurs szycia” obejmujący 10 lekcji, gromadzących podstawy na temat szycia tkanin, dzięki którym szycie okaże się dla Was pestką!
- wprowadziłam cykl „Po co to kupiłam?!”, który dla wielu z Wam okazał się ulubionym. Dzięki cyklowi udało mi się uszczuplić zapasy i uszyć: szary puf, siedzisko w polne kwiaty, torbę z kurtki przeciwdeszczowej, torbę ze spodni, pokrowiec na dysk, etniczne spodenki (2 pary - KLIK, KLIK), sukienkę, 2 t-shity (KLIK, KLIK), spodnie dla Pawła, bluzę, a także 6 poszewek na jaśki w ramach charytatywnej akcji szycia dla gdańskiego hospicjum "Pomorze Dzieciom".
- wprowadziliśmy masę nowych modeli do sklepu, a część z nich została już wyprzedana!
- mieliśmy okazję gościć i być przepytani w pracowni przez Qrkoko, co zaowocowało filmikiem - jeśli go nie widzieliście, zapraszam - KLIK!
- pierwszy raz wybrałam się na konferencję bloggerską - See Bloggers w Gdyni, moje odczucia spisałam TU.
- wytrzymałam pełny rok na wysokim ZUSie!
- sklep wypełnił się po brzegi roślinami i leśnymi zwierzętami!
- mimo, że zaklinałam się kilkakrotnie, że zamknę biznes udało się nam osiągnąć rekord sprzedaży.


Prywatnie był to mimo wszystko zdecydowanie najtrudniejszy rok. Borsuki są naprawdę majestatyczne, ale pamiętajmy, że ich urok polega na kontrastowym (i przy okazji harmonijnym) zestawieniu białych i czarnych pasów. Pierwsze półrocze odbyło się u mnie pod hasłem popadania w głęboką depresję, drugie półrocze - wychodzeniem z niej. Wiedzieli o tym tylko najbliżsi, którzy bez problemu orientowali się, że coś jest nie tak. Wyszłam na prostą ścieżkę, za miesiąc odłożę leki. Trzymam się. Może dlatego tak bardzo lubię czytać Riennaherę.

Jedno jest pewne, gdyby nie Wasza obecność nigdy, przenigdy nie dałabym rady! Dziękuję wszystkim Wam, Czytelnikom i Odbiorcom i najlepszym Klientom, Rodzinie, Przyjaciołom, wszystkim, którzy trzymają za mnie i za Pawła kciuki i którzy wsparli nas w chwilach słabości i cieszyli się z nami w naszych małych i większych radościach! Wielkie DZIĘKUJĘ nie wystarczy!

Myśląc o tym wszystkim mam miłą kluchę w brzuchu. Pamiętam dokładnie, jak na miękkich ze szczęścia i niedowierzania nogach zbiegałam z górki, kiedy pierwszy raz w życiu zobaczyłam borsuka! Ściskam Was mocno mając to miłe wspomnienie w sobie!

Muszę pomyśleć chyba o wprowadzeniu borsuków do oferty.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z mojego Instagrama "Joanka_z"

Jeśli mielibyście porównać mijający rok do jakiegoś zwierzęcia - jakim by był?

Niech nam i Wam w nadchodzącym roku bory darzą!
Gdyby miały Was obdarzyć widokiem borsuka - niech tak się stanie, bo to piękne stworzenia!

Joanka

You Might Also Like

15 komentarze

  1. Wszystkiego dobrego, Kochana Ty moja! Się spoufalam bezczelnie, sowia ja (u Ciebie borsuk, u mnie sowy), ale nie mogłam inaczej...
    :* Trzymaj się - uwielbiam Cię i to, co robisz :) Daj czadu w tym roku i następnych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ja już przeszłam przez sowi okres, rozumiem w pełni zauroczenie! ;) Dziękuję, oby się spełniło, Tobie też!

      Usuń
  2. cieszę się bardzo, że udało Ci się wyjść na prostą, i oby w 2017 było już tylko lepiej! Mi miniony rok minął pod znakiem Strusia Pędziwiatra: zaliczyłam ślub, ciążę, macierzyństwo i emigrację. Żaden poprzedni, a pewnie też żaden kolejny nie będzie mógł się równać z 2016!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, istne szaleństwo, tyle bodźców! :) Gratuluję, ja wszystkie te etapy mam nadzieję zrealizować, ale rozbiłam je na części i póki co zaliczyłam tylko ślub :D nie wyobrażam sobie przejść przez wszystko w ciagu 1 roku, podziwiam! Powodzenia i wielu radości Ci życzę!

      Usuń
  3. Fajnie, że mieszkasz niedaleko lasu ( w sumie też mam blisko ) i kocham tą przyrodę i spokój. Borsuka jeszcze nie widziałam ale za to wiele saren, dzików + jednego szopa pracza :P Życzę aby Twoje nowe miejsce cieszyło Cię tak samo o ile nie bardziej przez kolejne lata. Powodzenia w rozwoju firmy i wielu nowych pomysłów i inspiracji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oho! Szop w lesie brzmi jak okolice Szczecina! :D Zazdroszczę i dziękuję za te słowa, oby się spełniły!

      Usuń
  4. Anonimowy2/1/17

    Joanko, uwielbiam Twojego bloga za jego treść, ale również (lub przede wszystkim) za to jaką wydajesz się być osobą - ciepłą, dobrą, szczerą i robiącą w życiu to co kocha. Dlatego chętnie śledzę Twojego bloga i cieszę się jak wstawiasz nowe posty ;D (Zdecydowanie zaliczam się do tych czytelników, dla których "po co to kupiłam" stało się ulubioną serią.)
    Gratuluję Ci tylu sukcesów w tym roku i trzymam kciuki za odzyskanie równowagi w prywatnym życiu! :)
    Ja miniony rok porównałabym go do Kłapouchego z Kubusia Puchatka :P Niedługo po slywestrze dowiedziałam się, że jestem w ciąży i do samego września czułam się fatalnie i tylko chodziłam i narzekałam jak ciężko to znoszę. A teraz gdy patrzę na moje dziecko to nie mogę uwierzyć jakie szczeście mnie spotkało :)

    podrawiam i życzę wszytkiego dobrego w Nowym Roku :)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to w sumie chodzi, aby wierzyć, że to co złe obróci się w dobre i jeszcze się będzie z tego śmiało :) Gratuluję i nie pozostaje mi nic innego jak życzyć wiele radości z pociechy! Swoją drogą to ciekawe, bo słyszałam/czytałam nieraz, że jak się czyta co i jak piszę to tak jakby się mnie poznało, a kiedy się mnie spotka ma się przedłużenie znajomości a nie jej początek :) To bardzo miłe!

      Usuń
  5. Anonimowy3/1/17

    Joanko, jak to jest popasc w depresje? Co sie wtedy czuje? Zawsze myslalam, ze ludzie ktorzy popadaja w depresje, nie sa w stanie nic robic. A Ty tyle zdolalas osiagnac w tym roku! Jak to jest mozliwe? W Nowym Roku zycze Ci duzo zdrowka i sily!
    Jestes fajna dziewczyna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytania, zbierałam się kilka godzin, by Tobie odpisać. Praca rękodzielnika ma swoje plusy, ale też minusy i niestety połączone ze sprawami finansowymi minusy stworzyły u mnie mieszankę wybuchową. Działanie i szycie były odskocznią, aczkolwiek wiele zadań mnie przerosło, a mój perfekcjonizm i wrażliwy charakter nie ułatwiały sprawy. Miałam wiele dni w których wbrew pozorom nie byłam w stanie robić nic. Najważniejsze, że już jest lepiej i tego, czego sobie najbardziej teraz życzę to stabilizacji na każdym poziomie :)

      Usuń
    2. Anonimowy3/1/17

      Trzymam kciuki i wierze, ze Ci sie uda!

      Usuń
  6. Agnieszka5/1/17

    Co do tego lasu, to zdaje się właściwy człowiek znalazł się na właściwym miejscu. ;) Ładne podsumowanie, zapełnienie listy na pewno wymagało sporo pracy. Życzę dużo pozytywnych doświadczeń w kolejnym roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wzajemnie! Na chwilę obecną czuję się rozpędzona jak śniegowa kula! :)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe