Rzym: pizza, piazza i lavazza!

18:18


Wpuśćcie historyka sztuki do Rzymu, a - jak to mawiał mój Profesor - będzie szedł aż mu pięty będą krwawić!

Miał rację. Możecie się tylko domyślać jaki wybuch bodźców zbombardował mój mózg. Po wyruszeniu z Gdańska, zaliczeniu prawie wszystkich możliwych środków komunikacji (autobus, bus, pociąg, autobus udający pociąg, tramwaj, samochód i samolot) znalazłam się nagle w stolicy sztuki, mekce kawoszy, w fajerwerkach makaronów, kraju ziół, wina, drzewek granatowych, pinii i zielonych papug! 

Muzea Watykańskie, Galeria Map Geograficznych
W Rzymie spędziliśmy 8 dni, aktywnie przecinając na nogach miasto w każdym możliwym kierunku. Każdy z dni był bombą atrakcji. Wyjeżdżając do Rzymu nie czułam jakbym jechała w jakieś specjalne miejsce - miałam wrażenie, że znam je już na wylot z powieści, książek, zdjęć czy slajdów na studiach. Jakże się myliłam! Mimo, że historyczne centrum Rzymu koncentrujące się wokół Forum Romanum zajmuje powierzchnię kilku kilometrów kwadratowych to nie sposób przeznaczyć na ten obszar kilka dni! Uliczki, jedzenie, ludzie, kolejki, muzea, galerie, historyczne punkty sprawiają, że masz ochotę się co krok zatrzymywać, a gdy zapadnie zmierzch to zyskujesz tylko nowe jakości. Tym razem wyjątkowo mieliśmy nocleg stacjonarny pod Rzymem u mojej rodziny, więc mogliśmy w pełni zasmakować Lacjum od strony jej mieszkańców - kulinarnie (wspominałam Wam, że Paweł jest fanatykiem włoskiej kuchni?) jak i kulturowo.

Zamiast wymieniać Wam co widziałam (ilość przewidzianych zabytków przygniotła nawet mojego zagorzałego w boju Męża) zapraszam Was do obejrzenia zdjęć i przeczytania dobrych wskazówek, które mam nadzieję, że wykorzystacie podczas swoich podbojów Rzymu!  

Wejście na Palatyn i bananowce
Ołtarz, na którym spalono Juliusza Cezara. Nie zainteresował się nim nikt do momentu, w którym stanęłam, by zrobić zdjęcie - odwróciłam się i zostałam przygnieciona ludźmi z aparatami!
Forum Romanum
Panteon
Piazza Navona, Giordano Bruno na Campo dei Fiori
Zamek Anioła
Zamek na Palatynie
Widok z kopuły bazyliki watykańskiej jest wart wejścia po ponad 300 schodach!
Przygniótł mnie ogrom pięknych posadzek! Po kolei: bazylika św. Piotra na Watykanie, łaźnia w Ostii, posadzka w Galerii Colonna, trzy rodzaje kafli w Muzeach Watykańskich 
W zakresie modowo-tekstylnym moja eksploracja ograniczyła się do wklejania nosa w witryny sklepowe. Na swojej drodze nie spotkałam niestety ani jednego sklepu z tkaninami.


Lody! Lodziarnia Della Palma oferuje aż 150 smaków! Powyżej TYLKO czekoladowe smaki

DOBRE RADY

- Nieraz spotkałam się z informacją, że nie ma sensu kupować wody w Rzymie, na terenie całego miasta można bez problemu nalać sobie wodę z fontann (wł. nasoni - czyli nochale). Ba! Są nawet specjalne aplikacje pozwalające namierzyć najbliższy wodopój! Poszliśmy za tą radą, ale nacięliśmy się kilka razy na to, że pyszna woda nalana do butelki po ok. 2 godz w zaczynała śmierdzieć chlorem. Pawła żołądek ciężko przeszedł miejscową "czystą" wodę i zaniechaliśmy picia wg zasady "bo za darmo". Osobiście odradzam, ale nie wykluczone, że po prostu mieliśmy pecha.

- KAWA. Wystarczy przekroczyć granicę Włoch, by od razu poczuć, że kawa jest po prostu inna, przepyszna! Jestem zagorzałą mateistką, ale nie wyobrażam sobie pobytu we Włoszech bez kawy wszelkiego rodzaju! Spodobała nam się bardzo kultura picia kawy przy barze, na stojąco - słowem: chlapiesz shota espresso i w drogę! Nie to co u nas: rozsiadasz się w fotelu, ploteczki, ciastko, mija godzina. Jeśli w Rzymie chcesz się rozsiąść w fotelu nie zdziw się jak doliczą Ci klika euro za serwis ;) Zamawiając zwykłą kawę otrzymasz esspresso. Z kolei prosząc o latte otrzymaliśmy od Włocha ("a może chociaż czekolady dosypię?")... szklankę mleka. Wybrnęliśmy z tej sytuacji domawiając espresso (na szczęście Włosi też tak robią, uf!).

- W automacie zaopatrzycie się w 4 rodzaje biletów - w tym 100-minutowy po 1,5 euro i 24-godzinny po 7 euro, ale oprócz tego w kioskach możecie kupić bilet dniowy za 4 euro (bilet jest ważny wyłącznie do północy tego samego dnia).

- Jednym z największych wyzwań jest zakup biletów na Koloseum, Forum Romanum i Palatyn - nie pchajcie się na Forum i pod amfiteatr tylko podejdźcie od strony Palatynu (przy Via di San Gregorio) - tu kolejki do kas i wejścia są nieporównywalnie mniejsze!

- Jeśli zastanawiacie się nad zwiedzeniem katakumb wybierzcie Katakumby Kaliksta. Są znaczące pod tym kątem, że chowano tu papieży i co kuszące - oprowadzania odbywają się również w języku polskim (na co z ulgą podskoczyła moja Mama)! W efekcie wybierając te katakumby mieliśmy niespodziankę w postaci ks. Mariana i wspaniałe oprowadzenie, mimo, że byliśmy w trójkę!   

- Jeśli planujecie wypad do Rzymu to wszystko, absolutnie wszystko (począwszy od cen biletów po propozycje wycieczek) znajdziecie na stronie rzym.it, polecam!

Absolutnie najpiękniejszy cmentarz jaki widziałam! Cimitero acattolico di Roma
Kościół Sta Maria Maggiore
Fontanna di Trevi
Termy Karakalli
Via Appia przyjazna lisom i rowerzystom!

OSTIA

Na początku mieliśmy ambitny plan, by zobaczyć Pompeje, ale kiedy tylko znalazłam informację o Ostii wiedziałam, że na bank tu trafimy! Jakiś czas temu, podczas prób budowy autostrady natrafiono na ruiny całkowicie zachowanego miasteczka z portem, leżącego u ujścia Tybru do morza Tyrreńskiego. Miasteczko udostępniono dla zwiedzających i okrzyknięto mianem drugich Pompejów. Czuliśmy się jak dzieci biegając po ruinach domów, po łaźniach, amfiteatrze, ruinach świątyń i forum. A jak się cieszyliśmy jak znaleźliśmy rzymskie toalety w krzakach! (podpowiadam: są za forum). Ostia jest przepiękna (od razu umieściliśmy ją na podium miejsc, które zaskoczyły nas najbardziej) i można bez problemu dojechać do niej metrem.  


PIZA

Miałam cichą nadzieję, że Piza nie będzie się koncentrować głównie wokół wieży. Naczytałam się sporo informacji o jednym z najstarszych uniwersytetów i jego ogrodzie botanicznym, o Galileuszu i o portowej historii miasta. Prawda jest taka, że mimo wszystko Plac Cudów z Krzywą Wieżą przygniata wszystko. I w sumie nic dziwnego, bo plac katedralny i wszystkie jego zabytki są po prostu cudne! Musimy tu wrócić na dłużej!


A oto jakie pamiątki przywieźliśmy: różnego rodzaju szyszki, w tym piniowe, muszle, przesmaczne ciasteczka, liście laurowe, rozmaryn, oregano, peperoncino, nie mogło zabraknąć też Vogue`a i magazynu La Mia Boutique, który uwielbiam i którym od razu wpadło mi w oko kilka wykrojów!


Byliście już w tych miejscach? Z chęcią poznam Wasze przygody! Jeśli Was zaciekawiłam - pytajcie śmiało, z chęcią opowiem więcej w komentarzach! Nie dociera do mnie, że równo 3 tyg. temu stałam po kolana w ciepłym morzu Tyrreńskim. Dziś w Gdańsku po raz pierwszy spadł deszcz ze śniegiem.

Pozdrowienia,
Joanka Z.

You Might Also Like

18 komentarze

  1. Świetna wyprawa !!! Urzekająco piękne zdjęcia. Muszę przyznać, że nigdy nie chciałam jechać do Rzymu ( może to dziwne ?) , ale ostatnio obejrzałam jakiś film o Rzymie i nabrałam od razu ochoty na taką podróż. A teraz tu u Ciebie jeszcze napatrzyłam się i dostałam garść istotnych informacji - nie pozostaje mi nic innego, jak tylko spakować się i jechać, bo przecież wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Dziękuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! Mnie właśnie też nigdy nie ciągnęło i też myślałam, że to dziwne, ale postanowiliśmy odwiedzić rodzinę i to był dobry bodziec. Zdecydowanie wolę z Pawlem małe klimatyczne wioseczki, ale Rzym jest naprawdę piękny, zaskakujący, ma też i mroczne strony, ale jedno jest pewne - sprawia, że chce się wracać. A jest po co, bo atrakcji wystarczy pewnie na cały miesiąc! Już teraz życzę realizacji planów, cieszę się, że mogę zaszczepić bakcyla ;)

      Usuń
  2. Cuudowna wyprawa :) Maz mnie namawial ,zebysmy tam w tym roku jeszcze pojechali. Ale szczerze nie ciagnelo mnie tam woogole az do teraz !!! Moze w przyszlym roku sie wybierzemy :)) Zobaczymy :) Cuuudowna fotorelacja :)) Pozdrawiam Cie cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i polecam gorąco. Mam nadzieję, że uda nam się tam wrócić w najbliższym czasie :)

      Usuń
  3. Anonimowy7/11/16

    Piękna wyprawa. Zazdroszczę odrobinę. Ja z moim mężem jeszcze długo nigdzie nie pojedziemy.
    Czasem udaje nam się wyrwać na weekend nas Bałtyk. Nie wiem też, jak zorganizować taki wyjazd nie przez biuro podróży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy odrobina czasu, posiedzenia w internecie i ocenienia, co che się zobaczyć i jaki ma się budżet (uwierz, że bazujemy wyłącznie na opcjach niskobudżetowych!) - dziś mamy taki luksus, że nie wychodząc z domu możemy sprawdzić ile czasu zajmie nam przejście z jednego punktu do drugiego, ile kosztują bilety, ba - możemy nawet od razu kupić bilet np. na pociąg! :) Ja bardzo nigdy nie chciałam wyjechać na wyjazd zaplanowany przez biuro. Organizacja wyjazdu naprawdę nie jest taka trudna jak się wydaje :) Co nie zmienia faktu, że wypad nad Bałtyk też jest super i też przecież wymaga odrobiny organizacji, prawda? :)

      Usuń
  4. Super relacja, jeszcze w Rzymie nie byłam, chętnie skorzystam z Twoich doświadczeń :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie mieć rodzinę niedaleko Rzymu ;). Ja również nigdy nie pałałam chęcią zwiedzenia Rzymu. Natomiast ostatnio tak mnie wzięło, że namówiłam męża i lecimy na początku lutego.Co prawda na zwiedzanie mamy tylko 3 dni i myślę, że nie zdążymy się podelektować tym miastem, ale zawsze coś. Fajna fotorelacja, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w 3 dni można zobaczyć dużo! Pomyślcie nad Romapassem! :)

      Usuń
  6. Jak będziemy mieli już zarezerwowany nocleg, to chcemy sobie utworzyć swój własny przewodnik z miejscami,które chcemy zobaczyć i w jakiej odległości będą się one znajdowały. Przekopałam już kilka blogów, ten który podałaś, również. Kartę też mam na uwadze.Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się :) Powodzenia i udanego wypoczynku!

      Usuń
  7. Dziękuję bardzo :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy17/11/16

    Dziwne jest to, ze zamawiajac "latte" otrzymujemy kawe: nie odwrotnie. "Latte" to po wlosku mleko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy, że raz Polak wpadnie zamawiając we Włoszech z przyzwyczajenia skrótowo "latte" to porządnie zapamięta, by mówić "caffe latte"! ;)

      Usuń
  9. Piękne obrazki z podróży. Zazdroszczę, bo jeszcze w Rzymie nie byłam... niestety;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Obyś tam trafiła i zobaczyła sama na żywo! :)

      Usuń
  10. Oj ale ja Ci zazdroszczę, że byłaś tak długo. Nam nie dość że opóźnił się samolot w piątek (dwa próbne lądowania na Ciampino i w końcu wylądowalismy na tym drugim) to w niedzielę zwijaliśmy żagle(ja ze łzami w oczach bo tak szybko zleciało. Koniecznie tam wrócę przynajmniej na tydzień. Faktycznie dostałam mleko zamiast latte - hehe toż to było zdziwienie. W Panteonie po prostu dla mnie czas się zatrzymał akurat śpiewał jakiś chór i dawał taką atmosferę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajjj! Ale jak widzisz do Rzymu nie da się nie wrócić nawet po tygodniu :D

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe