Lekcja 1: po co w ogóle umieć szyć?

19:59


Po uzyskaniu od Was dużego poparcia dla tego pomysłu postanowiłam przygotować dla Was kurs, w którym nauczycie się szyć krok po kroku. Pomogę Wam zdobyć podstawową wiedzę odnośnie tkanin, maszyn i postaram się przekonać, że naprawdę warto szyć, a maszyna nie musi gryźć! Odtąd w każdy piątek co dwa tygodnie znajdziecie tutaj kolejne lekcje. Będą się one przeplatać z drugim cyklem "po co to kupiłam?!", który ruszy za tydzień. Mam nadzieję, że piątkowe wpisy Was zainspirują i zachęcą do kreatywnego działania w wolnym, weekendowym czasie! 

Zanim jednak przejdziemy do praktyki kilka słów przygotowania teoretycznego: po co w ogóle umieć szyć? Jeśli nie udało mi się Was zniechęcić ostatnim wpisem o minusach szycia, to utwierdzę Was tylko w przekonaniu, że szycie to naprawdę wspaniała umiejętność!

Zrobię to sama!

To chyba najpopularniejszy powód, dla którego sięga się po maszynę: po co mam coś kupić, skoro mogę to uszyć sama? Umiejętność szycia otwiera nowy rozdział książce życia: dziury pozszywane, nogawki skrócone, za duże ciuchy zwężone, zakupy pakujesz do własnoręcznie uszytej torby, a idąc na imprezę wiesz, że nikt, absolutnie nikt nie przyjdzie w takiej kiecce jak Ty! Kiedy złapiesz bakcyla wejdziesz w fazę "jak to jest zrobione?". Zaczniesz zauważać tekstylia w domu, które możesz po prostu wykonać sama, po swojemu, w Twoim guście i w pełni dopasować je do Twoich potrzeb (np. skrócić firanki tak, kończyły się dokładnie 7 cm pod parapetem a nie 8). Możesz w ten sposób zaoszczędzić wiele godzin spędzonych na szukaniu w sklepach czegoś, co istnieje tylko w Twojej wyobraźni. Piękną zapłatą i zachętą są też miny znajomych, kiedy Cię pochwalą: "wow, ale masz fajną bluzkę!". "Dzięki, sama uszyłam" lub "a wiesz, mam ją po mamie, ale wyprułam poduszki z ramion i zwęziłam sama rękawy". Satysfakcja gwarantowana! Ruch DIY (Do It Yourself - "zrób to sam/a") czeka na Ciebie! 

Wolność i kreatywność!

Poza praktycznym zastosowaniem maszyny do szycia (jak już obszyjesz całą chałupę w ściereczki, poszewki, zasłonki, a cała rodzina chodzi w spodniach z naszytymi przez Ciebie łatami) mamy jeszcze drugą stronę tęczy: kreatywną. Moc kombinowania jest niezmierzona i jestem pewna, że wiele z Was może się pochwalić swoimi przebojowymi pomysłami! Jeśli zaczniesz patrzeć na otaczający Cię świat tekstylnym filtrem, nagle okaże się, że zasłony, obrusy, ubrania, niepotrzebne pościele są tylko materiałami, który możesz przetworzyć dalej i nadać im drugie życie! Poduszka ze swetra? Jasne! Top z koszuli męża? Pewnie! A może małe śliniaczki z ceraty? Nie ma granic, a każdy nieużywany ciuch może być tylko pretekstem do nowej zabawy! Szycie pozwala rozbudzić kreatywność, a ograniczyć ją może tylko Twoja wyobraźnia (i czasem ilość materiału). To fantastyczny sposób na wykorzystanie każdego rodzaju ścinków, resztek w formie recyklingu. Materiały na pewno się nie zmarnują! 

Nuda nie istnieje!

Szycie nie musi wcale zająć dużo czasu. Nie musisz brać wolnego w pracy, nie musisz wstawać z samego rana - możesz szyć małe rzeczy lub na raty, możesz szyć je po trochu z miesięcznymi przerwami - byle do przodu. To fantastyczny sposób na wypełnienie wolnego czasu, z którym nie wiesz co zrobić nawet jak masz pół godziny! Zadbaj o to, by mieć łatwy dostęp do maszyny. Nieraz barierą jest potrzeba rozstawienia jej, zorganizowania sobie chwilowego kącika - na samą myśl odechciewa się szyć. Niech będzie pod ręką, a chętnie i często po nią sięgniesz. 

Nigdy nie jest na nic za późno!

Nie zdążyłaś kupić prezentu dla chrześniaczki/przyjaciółki/córki/mamy/babci/cioci/wujka/stryjka/kolegi/ psa/znajomej/męża/siostry/brata/dziadka/sąsiadki? Pędź do maszyny! Przyznam się szczerze, że nie pamiętam kiedy kupiłam komuś prezent - jeśli tylko mogę zawsze robię coś sama. Praktyka pokazuje, że na zrobienie prezentu nigdy nie jest za późno, a stopień skomplikowania szytej rzeczy może być wprost proporcjonalny do czasu, który pozostał. Tak samo jest z ubraniami. Niedługo wesele a Ty nie masz się w co ubrać? Mając maszynę do szycia, umiejąc wykonać zaledwie prosty ścieg jesteś w stanie przyszyć nowe ramiączka, skrócić spódnicę, obszyć krawędzie koronką lub doszyć kokardę, by całkowicie zmienić swoją kreację! Na 30 min przed wyjściem na imprezę możesz chwycić za nożyczki, skrócić i podłożyć nienoszoną spódnicę, by oczarować innych swoją "nową" mini. Szycie nieraz potrafi uratować tyłek, uwierz mi! Pozwolę sobie wspomnieć, że rękawy w swojej sukni ślubnej wszywałam dzień przed ślubem ze stoickim spokojem, serio!

Bo szycie jest takie trudne... guzik prawda!

To naprawdę niepotrzebny stereotyp! Pamiętaj: szyje za Ciebie maszyna, Ty tylko musisz podłożyć materiał pod igłę. Zawsze powtarzam, że szycie jest dla mnie jak składanie mebli z Ikei. To zabawa w puzzle, z tą różnicą, że musisz je wcześniej sama przygotować. Ale nie martw się, pomogę w kolejnych wpisach! 

Bądź świadomym konsumentem!

Umiejętność szycia przekłada się na świadomość podczas robienia zakupów. Kiedy zdasz sobie sprawę ile czasu i trudu zajmuje uszycie jakiejś rzeczy, widzisz sens konstrukcji, dokładność szwów czy rodzaj wykorzystanego materiału łatwiej będzie Ci wydać pieniądze lub totalnie zrezygnować z zakupu. Sieciówki oferują nam zalew tandetnie wykonanych ubrań i dodatków, wykonanych najczęściej z tanich, syntetycznych materiałów (nie mówiąc już o niehumanitarnym procesie produkcji) i to w miliardowym nakładzie. Po co masz przepłacać za coś, co nie jest tego warte? Czasem mam problem z kupnem zwykłego bawełnianego t-shirta! Mam już odruch, że kiedy coś mi się spodoba w sklepie od razu muszę to wyczuć w dłoni lub spojrzeć na metkę - jeśli tylko zobaczę syntetyki od razu się "leczę" z danej rzeczy, a chęć kupna znika tak szybko jak się tylko pojawiła. Kiedy uszyję coś sama wiem, że jest to zrobione porządnie, z dbałością o detale, z naturalnych tkanin. I co najważniejsze: jest wykonane z sercem. 

Niosę pomoc!

Lubię dawać z siebie dużo innym - szycie gra tutaj dużą rolę. Mogę sama szyć rodzinie niespodzianki i pomóc, kiedy są w potrzebie (nawet w prowizorycznych sytuacjach, np. w potrzebie skrócenia rękawów - nie daj sobie tylko wejść innym na głowę!). Kiedy szyjesz możesz pomóc lub wyczarować z kilku szmatek coś, co komuś sprawi bardzo dużą radość. Mając taką postawę możesz wspierać różne akcje. Mieliśmy akcję szycia poszewek na poduszki, maskotek, zabawek sensorycznych i słoników dla chorych, potrzebujących dzieci. Ciebie nie kosztuje to właściwie nic, tylko trochę czasu (z którego i tak masz frajdę) a możesz pomóc innym. Osobiście rzadko przekazuję pieniądze na cele charytatywne (bo często ich po prostu nie mam), ale kiedy tylko mogę pomagam szyjąc.

Rozwijaj się jak bela!

Dziś mamy całą masę stron i blogów poświęconych szyciu, bez trudu znajdziesz tutoriale, filmiki i podpowiedzi jak wykonać właściwie każdą rzecz. Możesz zaopatrzyć się w książki, zapisać się na kursy (lub zajrzeć do mnie!), iść do kawiarenki szyciowej i wynająć maszynę na godziny. Możesz kupić gazetę z gotowymi wykrojami (seria "Burda", "Anna", fińsi "Ottobre" czy włoski "La Mia Boutique") lub pobrać darmowe z internetu (np. z papavero.pl). Kiedy szyjesz i stawiasz sobie poprzeczki coraz wyżej - uczysz się i rozwijasz. Możesz poznać też nowe osoby, które mają podobnego bakcyla jak Ty (poznałam sporo fantastycznych Bloggerów, pozdrawiam Was!). Mało tego: masz szansę poczuć się specjalistką w jakiś temacie, wystarczy tylko chcieć. Szycie nie musi być tylko suchą umiejętnością, ale prawdziwą życiową przygodą! Poza tym szycie chyba nigdy nie było tak łatwe. Wykorzystaj to!

"Jeśli chcesz być w życiu kreatywny, musisz przestać bać się pomyłek"
Joseph Chilton Pearce


Generacja naszych mam i babć zaopatrzyła się masowo w maszyny do szycia - czas wziąć w ręce nieużywany sprzęt lub odkurzyć starą maszynę, która na pewno jest u Ciebie w domu lub domu Twojego znajomego! 

Kolejna lekcja: Tkaniny - rozróżnianie, pozyskiwanie, przygotowywanie
Wszystkie lekcje: KLIK

Zachęciłam Cię? 
Joanka Z.

You Might Also Like

25 komentarze

  1. Genialny wpis ! Polecę go innym :) Zmotywowałaś mnie do szycia, ciekawe czy mój zapał szybko nie minie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szycie jest zbyt fajne, aby je ominąć! Trzymam kciuki!

      Usuń
  2. Świetnie się czyta - sama przyjemność. Z przyjemnością zobaczę następną lekcję. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie zachęcać nie trzeba, ale życzę Ci samych sukcesów i udostępniam dalej :)

    Potwierdzam, że na szycie ma się zawsze czas. Sama praktycznie codziennie wracam późno z pracy wymęczona jak koń po westernie, jest ciężko, ale stopniowo pojawiają się wokół mnie nowe własnoręcznie uszyte rzeczy.

    Co do bycia świadomym konsumentem - mam swój mały plan ujarzmić zaszewki i tkaniny. Ponieważ dzianina i oversize opanowały sieciówki, mało które ubranie jest naprawdę dobrze skrojone. Czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatni punkt - w punkt! :D

      Usuń
  4. U mnie największym problemem jest właśnie maszyniany kącik - nie mamy w domu biurka ani żadnego miejsca stricte roboczego, pracuję więc (czy na maszynie, czy na komputerze) na stole w pokoju dziennym. I o ten stół - a właściwie mój kącik roboczy - toczą się często boje z mężem. Że zajmuję za dużo miejsca, że ideałem byłby pusty stół... O ile małż pogodził się z obecnością laptopa, tak maszynę za każdym razem po skończonej pracy muszę chować do szafy :( Na nic tłumaczenia, że przecież pracuję albo że musi być na wierzchu, gdybym akurat miała wenę, a córcia drzemkę. Nie rozumie chłop tego...

    Heh, ja tak na "ostatni moment" szyłam sukienkę chrzestną dla córki, bo to, co było w sklepach... Ooooo zgroza. Lalki Barbie chrzcić nie chciałam, wydawać 200 złotych na coś do zaakceptowania też nie ;)

    Bycie świadomym konsumentem - to o mnie! :D

    Szwagierka mnie ostatnio totalnie powaliła materiałowym workiem na zabawki, jaki uszyła synkowi. Oglądała właśnie filmik w sieci (czy znalazła instrukcję) i sama wszystko zrobiła - wyglądał jak "kupny"! Myślałam, że zamówiła go w którymś ze sklepów ze skandynawskim wyposażeniem wnętrz dla maluchów, a tu proszę ;D

    Oooooo, to motto jest dla mnie...

    Pewnie, że mnie zachęciłaś! :D (Tj. maszynę mam i używam, ale w stopniu mi niewystarczającym, więc pora na więcej ;D)

    Do zobaczenia/przeczytania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może warto ją wrzucić pod stół? Ja już na szczęście partyzanckie kąciki mam za sobą (pokój gościnny, kuchnia, mój pokój). Mimo to zawsze miałam maszynę "gdzieś pod ręką" i sięgałam po nią częściej niż moja mama po swoją, którą chowała w szafie.

      Usuń
  5. Anonimowy3/6/16

    Wspaniale sie czyta. Dlugo czekalam u Ciebie na taki wpis. Ja uwielbiam tworzyc cos swojego, dlatego kilka lat temu kupilam maszyne I tak sobie szyje hobbistycznie od czasu do czasu. Chetnie naucze sie czegos nowego:)
    AGA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Sama trzymam za siebie kciuki, aby móc dać dawkę wartościowych wpisów ;)

      Usuń
  6. Bądź świadomym konsumentem ;) tu powinna być gwiazdka ;) to nie dotyczy sklepów z materiałami ;) tak jak pisałaś poprzednio, tu rozum i świadomość zostaje za progiem :p "kup mnie!" Słyszy nasza podświadomość, oczy widzą więcej niż by chciały, a ręce aż rwą się do głaskania ;)
    A tak na poważnie, to czasem mniej znaczy więcej. Bo sieciowe ciuchy jakoś zawsze szybciej kończą swój żywot, niż te szyte samodzielnie (przynajmniej u mnie tak było), z odpowiednio wybranych i dobranych materiałów. Nie mam obaw przed milionowym praniem uciapanej lodami koszulki Młodego, bo wiem co po praniu wyciągnę z pralki (i w jakim rozmiarze!!). Dzięki temu nie trzeba aż tylu ciuchów, co na małym metrażu jest nie bez znaczenia.
    No i dochodzi do tego jeszcze pasja. Ona jest zaraźliwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze wszystkim się zgadzam i popieram ;)

      Usuń
  7. Pięknie! Można jeszcze dodać, że umiejętność szycia jest idealna dla osób, które mają niestandardowe wymiary, np. jak ja, jestem drobna i chuda, a biust mam dość spory - jedynym rozwiązaniem było przerabianie ubrań i od tego zaczęło się moje szycie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, stanowczo! Nie mam pojęcia czemu mi to umknęło, bo też zawsze mam z problem z różnymi rozmiarami w różnych częściach ciała ;)

      Usuń
  8. Dodałabym jeszcze jedną wążną kwestię :-) Poza oczywiście wszystkim powyżej, z czym się zgadzam :-)
    Nie ma szycia bez prucia ;-) To może początkowo zniechęcać, ale... to oznacza, że zawsze można poprawić :-D
    Tak ostatnio mam, że wszystko, co musiałam w międzyczasie poprawić (choćby jeden szew) ostatecznie wychodzi tak, jak chcę ;-)
    Coś w tym jest? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak! Nauka na błędach = prucie czyni mistrza! :)

      Usuń
  9. Super wpis :) czekam na następne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooo tak zachęcona to ja się czuję i to mocno choć takiego luzu że to takie łatwe jak Ty nie mam. Cały proces myślowy trochę trwa a jak nie wychodzi to szybko się zniechęcam w przypadku delikatnych tkanin i mam ochotę wyrzucić maszynę za okno, więc dotykam się do tego co wiem, że dam radę, choć chciałabym przejść przez te ww. frustrujące ograniczenia. Czekam z zaciekawieniem na kolejne wpisy
    Pozdrowionka
    Majka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co zaczynać od trudnych tkanin, bo właśnie można się łatwo zniechęcić. Cienkie tkaniny i dzianiny powinny poczekać, aż poczujesz się pewnie :)

      Usuń
  11. Świetny tekst, dobrze się go czyta :) Mnie już zachęcać nie trzeba, ale życzę powodzenia i czekam na dalsze wpisy, no i na drugą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O tak,warto umieć szyć :) dzięki temu czuję się wolna i spełniona :)
    Świetny wpis! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie tego wszystkiego powtarzać nie trzeba, szyć będę póki starczy mi sił i pomysłów :) czekam z niecierpliwością na kolejne lekcje i drugą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz rację z tą maszyną pod ręką. U mnie ponad pół roku stała w pudle, bo wyjęcie i ustawienie wydawało się taką misją. Teraz stoi na podłodze przy biurku i w każdej chwili mogę ją po prostu wrzucić na biurko i coś przeszyć. Fajny cykl, będę czytać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak dobrze powiedziane, że się nic już nie ma do dodania :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze mówiłam, że NIGDY nie będę szyć, że z maszyną mi nie po drodze. Dziś mam swoją maszynę, co prawda z tym szyciem to tak różnie, za ubrania się nie biorę. Ale i tak sprawia mi to ogromną radość. Chętnie będę tu zaglądała. Dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi! Gdyby ktoś mi powiedział kilka lat temu, że zacznę szyć i będę mogła z tego żyć nigdy bym nie uwierzyła ;) Nie ma co mówić "nigdy"!

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe