Jestem blogowym dinozaurem

22:08

i próbuję się z tym pogodzić.



Miesiąc temu przegapiłam 5 urodziny bloga. Czas leci jak szalony, ale staram się nie mierzyć pulsu cykaniem zegara, bo od razu rozpędzam się mocniej i często nie w tym kierunku, w którym trzeba. Bloguję już 5 lat i naszła mnie z tego tytułu cała chmura refleksji. Blogowanie stało się już ważną częścią życia (wszak zaraz będę miała 28 lat!) i przylgnęło do tego stopnia, że przepraszałam Was nie raz nie dwa, jak znikałam na dłużej. Zbierałam się by napisać ten post długo. Gromadziłam myśli w sobie: napiszę post w którym wyleję żal... albo nie - napiszę post motywacyjny! Dwa dni temu był dzień królewny i miałam ochotę bezkarnie marudzić na wszystko, ale w porę się opamiętałam i wykorzystam dzisiejszy dzień, w którym mogę klarownie spisać co mam w głowie.

Blogowanie bardzo zmieniło się na przestrzeni ostatnich 5 lat. Oto kilka wniosków.

Mam wrażenie, że kiedyś blogowało się dla pasji, teraz bloguje się, bo na pasji można zarobić. Moim zdaniem, ku zasmuceniu, bardzo spadła ilość szczerych blogów.  Około 2 miesiące temu przejrzałam po latach całą listę obserwowanych blogów, które podczepiłam 4-5 lat temu. 2/3 musiałam niestety usunąć, bo skamieniały, a autorzy przepadli (a szkoda). Ku uciesze spora ilość bloggerów przekuło pasję w zawód i poszło inną, dalszą drogą (tu szczególnie się uśmiecham, bo część z nich zaczynała blogować ze mną i wciąż mamy ze sobą kontakt), inna część robi swoją dobrą robotę dalej. Przegląd tych pozycji przeniósł mnie w przeszłość i przypomniał wiele cenionych wcześniej blogów i wartości, jakich szukałam (na szczęście, mimo upływu czasu, szukam tych samych i teraz).

Jak się bloguje teraz? Usłyszałam kiedyś rozmowę dwóch dziewczynek w autobusie. Jedna nie wiedziała co ma ze sobą zrobić, jaką pracą zająć się w przyszłości. "Załóż bloga, znajdziesz sponsorów! To jest sposób na życie". Niekiedy mam wrażenie, że sukces bloga łatwiej odnaleźć w tym, że ktoś ma ładne mieszkanie i twarz, mimo, że nie wiadomo co autor ma w głowie (ja niestety nie mam mieszkania, które mogłabym obfotografować, ba! nawet nie mam fotografa, by móc obfotografować siebie - co tu robicie?). Czasem chciwie chłonę obrazki, do momentu aż się zorientuję przerażona jak dawno nie czytałam nic wartościowego (z życiem się cackam jak z czekoladą). Owszem, jest masa blogerów, którzy są w stanie zarobić na życie swoją pracą i zapracowali na to latami, ale halo, to nie jest pomysł na biznes od pierwszych postów! Nie wiem jak to działa, ale jestem dumna z tego, że na blogu nie zarobiłam ani złotówki, nie czuję się frajerem. A może w dzisiejszych czasach powinnam? 

Porównałabym blogowanie  do wchodzenia na górę. Póki idziesz, uczysz się i masz wpadki to jest ciekawie, masz więcej obserwatorów, bo każdy krok może przynieść upadek lub dobrą nowinę. Ale jak już wejdziesz na grań to ładny widok zostaje właściwie tylko dla Ciebie. I kiedy jesteś na górze sam/a zaczynasz się zastanawiać: było warto wchodzić? No pewnie!

A może to nie blogowanie się zmieniło, tylko ja zatrzymałam się w czasie i zbyt bardzo wierzę w sentymenty i szczerość ludzkiej pracy? Czuję się momentami dinozaurem blogowym, takim blogerem na emeryturze. Nie śledzę trendów i tego, co się akurat sprzedaje, nie zastanawiam się ile mogę z czego wyciągnąć, gdzie postawić hashtaga, wstawić angielskie słowo, bo to bardziej #feszyn albo zrobić coś tak, by osiągnąć sukces jak blogger X. Jestem sobą. Mam bloga na blogspocie, bo mam do niego  sentyment i nie robię z niego pseudostrony ze sklepem.

Miałam przestoje, nie było mnie tu czasem wcale, później wracałam z hukiem. Uwielbiam tu wracać i pisać. Tylko... trochę mi Was brakuje. Wiem, że tu jesteście, czasem rzucę okiem na statystyki i za każdym razem się uśmiechnę. Jesteście moją największą podporą i znakiem, że warto tu być. Tylko nie wiem, czemu rzadziej zostawiacie ślad niż kiedyś?

Żyjemy szybko, żyjemy obrazkowo. Często łapię się na tym, że łatwiej i przyjemniej przerzuca się obrazki na Instagramie niż czyta teksty. Bo nie ma czasu, bo za głośno, bo zmęczenie. Staramy się zamknąć życie w liczbach: 10 sposobów jak być szczęśliwym, 3 kroki do osiągnięcia zen, 5 razy dziennie rób to, 30 dni rób tamto. Też tak macie? Mały Książę spojrzałby na nas "dorosłych" ze zdziwieniem. A mimo to macie chwilę, czytacie ten tekst, zajrzeliście właśnie do mnie. Zbyt często przechodzę chwile zwątpienia (ha, czasem wydaje mi się, że przy definicji overthinking w Wikipedii powinno być moje zdjęcie), nie chcę już marnować na nie czasu. Chciałabym wiedzieć się czego oczekujecie od mojego bloga, zaglądając na niego. Chciałabym przywitać Was tu zawsze ze szczerym przytuleniem. Domyślam się, że za mało piszę o swoim szyciu dla siebie - zgadza się?    

Coraz częściej prześladuje mnie zwątpienie i myśl, aby porzucić blogowanie. Jednak jak szybko ta myśl wpada tak szybko wypada. Wszystkich wątpiących odsyłam do artykułu, który mnie od razu prostuje do pionu: Co zrobić kiedy blogowanie nas przerasta i mamy ochotę naporzucenie go.  

Po raz pierwszy od 5 lat czuję porządny wiatr w plecy. Czerwiec będzie czasem zmian, a długi czas przemyśleń doprowadził mnie do strategii, którą obieram z początkiem miesiąca.  




Pracuję nad kursem oraz rozwijam pomysł na akcję w nawiązaniu do ruchu Uwolnij tkaniny z szafy. Szczegóły wkrótce! Mam nadzieję, że zajawka Was zainteresuje. Zachęcam Was gorąco do śledzenia kolejnych poczynań i  zaznaczania swojej obecności - to dzięki komentarzom chcę działać dwa razy mocniej, dzięki nim wracam też najczęściej do Waszych blogów i jestem zachęcona, by poznać nowe. To chyba normalne i mam nadzieję, że niezmienne nie tylko u mnie, ale wśród i Was, drodzy Blogerzy! 

***

Ostatnio wyrywam coraz więcej siwych włosów. Co ciekawe rosną tylko po lewej stronie mózgownicy. Przypadek? Nie sądzę. 

Z chęcią poznam Waszą opinię.
Joanka

You Might Also Like

45 komentarze

  1. Mam podobne podejście do Ciebie, nie uważam, żeby blog powinien być źródłem dochodu. Wiadomo, po jakimś czasie może się wyklarować z tego pomysł na biznes, ale zarobki stricte z bloga, z wpisów sponsorowanych są dla mnie trochę fałszywe. W końcu piszemy, żeby pokazać siebie, to co my myślimy, a nie to, co by chciał usłyszeć reklamodawca. Wiadomo, że to wszystko zależy i są takie akcje, które nie trącą fałszem, wtedy kiedy jednak branża się zgadza.
    Jak patrzę na banery, to zżera mnie ciekawość, co tam wymyśliłaś. Zwłaszcza to "Po co to kupiłam" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczniemy niedługo, mam nadzieję, że zachęcę do wspólnej pracy! Sama lubię czytać recenzje produktów, testowane przez osoby właściwe, a produkty "lokowane" wyczuwam i raczej omijam :) Badania udowadniają przdsiębiorcom, że czytelnicy nie są durni, że też to wychwycają i reklamowanie produktów tylko w kilku procentach wpływa na sprzedaż, no ale brną w to dalej ;)

      Usuń
  2. Czytam każdy Twój post i czytałam zanim jeszcze sama zaczęłam pisac bloga. To miłe co napisałaś o tym, że chcesz Nas witać uściskiem *już się tak poczytałam* :) No i czekam na te nowe serie blogowe, bo brzmią ciekawie.
    Jestem ciekawa o co chodzi z Po co to kupiłam, a jednocześnie nie mogę się doczekać szycia z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miłe! Nie pozostaje mi nic innego jak zakasać rękawy, uśmiechnąć się i DZIAŁAĆ! Mam nadzieję, że bedziemy działać razem!

      Usuń
  3. Właśnie zastosowałem się jak długi zaglądam do Ciebie. Jak ten czas szybko leci... Jak życie zamienia się jedynie w konsumpcję... I jak sama wpadłam w tą pułapkę... Nie napisze co chce przeczytać bo prawda taka że lubię Cię czytać i co byś nie napisała to przeczytam... Życzę Ci dalszych sukcesów i będę czekać na kolejny wpis...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zleciało, prawda? :) Dziękuję! postaram się nie zawieść i zapewnić kolejne lata ciekawej lektury!

      Usuń
  4. heeeej :) jakoś trafiam ostatnio na posty "o blogowaniu" sama taki napisałam z przymrużeniem oka.
    Artykuł u Uli też kiedyś czytałam, dziękuję za przypomnienie, też go polecę następnym razem u siebie, bo mimo, ze blogowanie może nas przytłoczyć to warto!!
    ps. też mi czasami smutno że odwiedzający nie zostawiają śladu, czasami to stresuje bo nie wiem czy sie podoba ?...

    Ja uwielbiam Cię własnie za szczerość i "czysty" blog!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Często życie zmusza do odstawienia blogowania na bok, co rozumiem, ale dobrze, że się nie poddajemy :) Napisałaś świetny post! Rzeczywiście blogowanie przypomina czasem pracę na etat, czasem nie daje takich efektów, jakich oczekujemy, ale warto :) Też nie piszę dla komentarzy, ale fajnie jak są, bo wyrażone na głos zadowolenie Czytelnika jest najpiękniejszą zapłatą! Takiego bogactwa nam wszystkim życzę :)

      Usuń
  5. Witaj :-) Dwa tygodnie temu, pięknego niedzielnego popołudnia, spotkałam dwie Twoje nerki na mieście ;-))) Zupełnie niezależnie, w dwóch różnych miejscach. Miałam od razu napisać, ale zeszło mi dwa tygodnie. I tak myślałam, o tym jak to pasja zamieniła się w pracę i jakie to fajne i naturalne! Gratuluję serdecznie. Czytam Cię od dawna, pewnie jakoś jak sama zaczęłam pisać bloga. I choć wielu trudno w to uwierzyć piszę go głównie dla siebie. Bardzo mi pomaga, gdy widzę na ekranie ile zrobiłam, łatwo o tym zapomnieć przy czwórce dzieci i pracy w domu... Piszę dla przyjaciół i znajomych, którzy zawsze byli ciekawi co nowego zrobiłam. Wstawiam przepisy, o które pytają i dzięki temu mogę ich odesłać na stronę, nie muszą czekać tygodniami, aż w końcu otrzymają ode mnie kartkę papieru z przepisem po tym jak 10 razy mi przypominali ;-) Mam nadzieję, że piszę dla moich dzieci. Nie wiem jaki będzie los bloga, ale mam cichą nadzieję, że zostanie i kiedyś moje dzieci zobaczą ile dzięki nim zrobiłam i są dla mnie natchnieniem i inspiracją. Jak zmieniłam się dzięki nim. Nie zabiegam o czytelników, choć cieszę się gdy ich przybywa. Nie czekam na komentarze, choć sprawiają mi przyjemność, gdy się pojawią. Tak na serio dla siebie. Miałam poważny zastój na blogu i naprawdę zastanawiałam się co z nim począć. Paradoksalnie kilka wpisów było niemal gotowych do publikacji, a ja zawiesiłam się kompletnie. To było w listopadzie ubiegłego roku. Jednak jakoś znów mi się zachciało i zamiast rezygnacji posprzątałam na nim, zrobiłam strony z uporządkowanymi wpisami. I nadal nad nim pracuję. Znów go lubię :-) Coś mi się zdaje moja droga, że starszy ze mnie dinozaur od Ciebie, choć bloguję krócej. Mam nadzieję, że nie odejdziesz z tego "dinoblogoświata", bo lubię bardzo, a ten wpis jeszcze bardziej. Pozdrawiam. Gratuluję. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ale miło! Ja sama czasem mijam osoby z uszytymi przeze mnie rzeczami i uśmiecham się do nich cicho i szeroko pod nosem :) W pełni rozumiem i doceniam to,do czego blog Ci służy! Blog może przecież pełnić rolę pamiętnika i bardzo dobrze, że takie miejsca są! Powstające ot tak, spontanicznie, nienachalnie, super! Też ostatnio troszkę posprzątałam i sama mogłam się zaczytać w swoich starych wpisach, to miłe uczucie. Działaj, trzymam kciuki :)

      Usuń
  6. I ze mnie siwek coraz większy, jeśli o tym pe-es-ie mowa...

    Masz rację, blogosfera się zmieniła, zmieniło się podejście do blogów, które już nie są pamiętnikami, a przynajmniej w większości... To najczęściej takie prawie strony internetowe... Nie wiem, czy to plus, czy minus... Ale to myślenie o łatwym blogowym biznesie to mit - przydałoby się go obalić wreszcie - nigdzie zresztą nie ma tak, żeby od razu zbijało się kokosy. I masz rację - pasja i szczerość to największe wartości :)

    Ja lubię do Ciebie zaglądać, bo uwielbiam Twoje prace i pomysły. I poczytać także, chociaż masz rację, że częściej łatwiej po prostu obrazki obejrzeć. I nie martw się brakiem fotografii własnych - mam to samo :P A proszenie się męża, żeby czasem coś tam cyknął... Ooooosz!

    Pozdrawiam Cię serdecznie i cieszę się, że jesteś :)
    Buźki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, "pamiętnik"! To jest słowo klucz, którego mi w tekście zabrakło! Tak, często blogi zastępują strony dzięki czemu można ominąć potrzebę opłacania domeny. Tańsze rozwiązanie aczkolwiek moim zdaniem dość nieprofesjonalne znając możliwości blogspota ;) Dziękuję za ten komentarz! Czuję tak bardzo, że nie zostaję z tym wszystkim sama :)

      Usuń
  7. Ja ostatnio też chciałam skasować bloga ( zresztą nie pierwszy raz). Ciągle mam nadzieje, że moja praca kiedyś się opłaci :) Powolutku małymi krokami do przodu :D Życzę kolejnych owocnych lat blogowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma chwile zwątpienia, to normalne :) Najważniejsze, aby działać dalej! Warto :)

      Usuń
  8. Hej,hej.Czekam na akcję z niecierpliwością,bo to czego mi brakuje to jakiejś wspólnej inspirującej roboty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie! Tzn. Mam nadzieję, że zachęcę i Ciebie do działania według planu jaki założyłam ;) Ruszymy z początkiem czerwca. Potrzebuję jeszcze kilka dni, bo Mąż połamał sobie rękę i mi pokrzyżował plany ;)

      Usuń
  9. Bez bicia przyznaję się, że dawno nie byłam u ciebie na blogu, jakoś ostatnio śledziłam tylko fejsbukowe posty. Pewnie ma to związek z tym, że sama porzuciłam na kilka lat prowadzenie bloga, ale dzięki osobie, która regularnie wierciła mi dziurę w brzuchu, powróciłam do niego z nowym pomysłem, energią i szatą graficzną :) W każdym razie obiecuję poprawę i na pewno będę tu zaglądać częściej ;)
    Co do komentarzy, doskonale cię rozumiem, nic lepiej nie motywuje do dalszego działania, kiedy wiesz, że to co robisz wzbudza jakiekolwiek emocje, którymi dana osoba się podzieli.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia w nowych przedsięwzięciach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej cieszę się, że napisałaś komentarz, dziękuję! :)

      Usuń
  10. Agnieszka28/5/16

    Oby tylko nie stało się z Tobą to, co z dinozaurami! Ja zaczęłam czytać tego bloga dawno, dawno temu, już nawet nie pamiętam dokładnie, bo chyba w którymś momencie przeczytałam też archiwum od początku. Nie zawsze zostawiam ślad, bo nie zawsze jestem targetem, poza tym trochę głupio tak kopiować po wszystkich, że ładne. ;) Ale czytam nadal, bo ubieram się podobnie (wieczna nastolatka w T-shircie i trampkach) i fajnie patrzeć, że mimo wejścia w świat "biznesu" jesteś wierna swojemu stylowi i taka... normalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nie lubię słowa "biznes", bo kojarzy się od razu z "hajsem" ;) Cieszę się, że to co chcę przekazać jest właściwie odbierane! Dziękuję za miłe słowa, bardzo, bardzo motywują! Jestem osobą mocno wątpiącą w siebie, każda otucha jest otuchą!

      Usuń
  11. Czytam i kibicuje Tobie od samego początku. Mało jest takich szczerych blogów jak twój i z chęcią tu wracam. Tak trzymać! Czekam z niecierpliwością na nowe wpisy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takich komentarzach nigdy nie przyjdzie mi do głowy, by obrać inną ścieżkę :) Dziękuję!

      Usuń
  12. Dziękuję za takie piękny odzew! Wiedziałam,że jesteście i że moge na Was liczyć ♥️ Odpiszę na powyższe komentarze jak tylko wrócę do domu! jestem w lesie i pada mi telefon ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja cieszę się, że jesteś tak szczerym dinozaurem !:) I że chcesz się dzielić z nami swoimi przemyśleniami dotyczącymi zamiłowania do rękodzieła. 5 lat to sporo czasu. Ja sama założyłam niedawno bloga z miłości do szycia i chęci pokazania moich skromnych realizacji światu. Nie robiłam sobie żadnej strategii co, jak , którędy i gdzie mnie to doprowadzi. Ta niewiedza jest właśnie dla mnie tak kusząca. Nie mam pojęcia na jak długo starczy mi zapału do tworzenia i chęci do dzielenia się z innymi swoimi szyciowymi poczynaniami. Życzyłabym sobie co najmniej takich 5 ciu poszerzających horyzonty lat :)p.s. Podczytuję Cię stosunkowo niedawno, ale złapałam się na tym, że odpowiada mi przejrzystość z jaką piszesz, fotografie jakie zamieszczasz i wyzwania, które organizujesz ( liczę na to, że w którymś uda mi się stawić czoła ! ) :) Pozdrawiam Cię ciepło ! Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo zaczynałam, a zapał trwa nadal i Tobie tego też życzę! Masz dużo bardziej zaawansowany poziom i w szyciu i jego prezentacji niż ja miałam na pierwszej prostej! Powodzenia! :)

      Usuń
  14. Mam podobne przemyślenia w temacie. Cieszę się, że zostajesz i działasz! Ja będę zaglądać👍

    OdpowiedzUsuń
  15. No to i ja dam znać, że jestem ;-) Nie zawsze komentuję, ale czytam, śmieję się, cmokak z zachwytu. Zgadzam się również z tym, co napisałaś o blogosferze. Bloguje od niedawna, "zaledwie" 1,5 roczku, ale włos jeży mi się na głowie, jak czytam posty zaczynające się od "sorry, że się tak rozpisałam", "przepraszam, ze dziś przydługawo", "to już nie będę się rozpisywać". A oczywiście w treści 3 zdania na krzyż. Ja na swoim blogu piszę tyle, na ile czuję aktualnie potrzebę. Fakt, zdarzyło mi się zwątpić w sens i okrawać posty, ale jeden komentarz stałej Czytelniczki o siadaniu z przyjemnością z kawką do lektury mojego bloga skutecznie mnie otrząsnął. I zmotywował. No bo w końcu blog to blog, a nie FB czy Instagram, prawda?
    Fajnie, że zostaniesz. A o kasowaniu bloga chętnie poczytam, bo i ja miewam takie dni. Dzięki, że podlinkowałaś :-)
    Pozdrawiam serdecznie i składam najlepsze życzenia urodzinowo-blogowe :-)
    Nieśmiało również zapraszam do mnie (patchtworki.pl)
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda! Przez jakiś czas myślałam nawet, że może warto się nie rozpisywać (bo INNI tak robią), że i tak tego nikt nie czyta. Szybko mi wytrącono tę myśl z głowy ;) Chwile zwątpnienia są nieuniknione jak widać.

      Usuń
  16. Podoba mi się porównanie blogowania do wchodzenia na górę, podobnie to czuję ze swoim blogiem :) Bardzo lubię do Ciebie zaglądać i się zwyczajnie "zaczytać". Dowiedzieć więcej o materiałach, które uwielbiam za różnorodność faktur i kolorów. I choć nie zawsze mam czas żeby na bierząco czytać Twoje wpisy, to zawsze nadrabiam zaległości jak mi się trafi taka leniwa niedziela jak dziś. Nie przestawaj - blogować i rozwijać się. To co robisz jest dla mnie osobiście bardzo inspirujące. A zajawki na czerwiec już intrygują ;) Przesyłam uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiech mi z twarzy nie schodzi :) Będę!

      Usuń
  17. No ja czytam! Przyznaję - rzadko komentuję, ale właśnie dlatego, że teraz taka kultura obrazkowa - łatwiej kliknąć na fejsie "lubię to" niż napisać coś sensownego w komentarzu. Ale wiesz - nawet moja mama do Ciebie wpada i czyta regularnie i czasem jest bardziej na bieżąco niż ja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się czasem sama na tym łapię, ale potęga słowa jest niesamowita! Powinnam się z Twoją Mamą umawiać :D

      Usuń
  18. Wszyscy poczuli się wywołani do tablicy :) I w sumie dobrze! Zaglądam tu zwykle jak pojawi się nowy post. Trudno mi nawet napisać dlaczego nie zawsze komentuję... Może z lenistwa, choć to przerażające, że ciężko napisać nawet krótkie 'wow'. Obiecuję poprawę! A bloga lubię, bo jest autentyczny i spójny, a autorka wyczynia piękne rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, nie, ja w ogóle nie miałam tego w planach i nie chciałam, aby to było tak odczytane! Nie trzeba się tłumaczyć i stresować przed tablicą ;) Ale cieszę się, bo taka ujawniona obecność potwierdza to, że jednak odbiorcy są, bo czasem zwątpię. Tak po prostu, jak każdy, jestem tylko zwykłym człowiekiem :)

      Usuń
  19. Tekst niesamowicie skłaniający do refleksji!
    Twojego bloga zaczęłam czytać ponad 4 lata temu. Twojego i kilka innych, kiedy to wpadłam na pomysł przerobienia kilku ciuchów, co by się do noszenia jeszcze nadawały. Wtedy trafiłam na bloga Twojego i blogi koleżanek "po fachu". Nie do opisania jest to, co wtedy poczułam, kiedy odkryłam, jak wiele osób szyje i jak genialnie im to wychodzi mimo, że są amatorami, samoukami. Dlatego sama postanowiłam bloga założyć, żeby mieć motywację, że ktoś obserwuje, czeka na nową uszytą rzecz, że nie tylko ja cieszę się z pojedynczych małych kroczków do przodu. Podobnie jak Ty nie zakładałam żadnej strategii, wtedy nawet przez myśl mi to nie przeszło. Dziś mam większą świadomość tego, co można na pisaniu bloga zyskać, aczkolwiek wolę, żeby mój pozostał taki, jakim jest teraz - pisany z przyjemnością, a nie pod presją czasu i oczekiwań sponsora. Blog i szycie ma być dla mnie relaksem, hobby, a nie pracą, obowiązkiem. Taki mam plan na najbliższe miesiące i lata.
    Mimo mojego podejścia z przyjemnością patrzę na to, jak pasja przeradza się w sposób na życie, kiedy to pasjonat porzuca pracę na etacie, pracę, która nie przynosi satysfakcji, na rzecz pracy sprawiającej niesamowitą przyjemność. Cieszę się z tego faktu bardzo, ale też smucę się, że przez to na blogach samych Was o wiele mniej...
    Liczę na to, że akcje, które przygotowujesz sprawią, że pojawiać się będziesz częściej, a ja sama z ogromną przyjemnością poczytam, a jeśli czas pozwoli, to i wezmę udział :)
    Pozdrawiam, Monika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z każdym słowem, które napisałaś i cieszę się, że mamy podobne podejście. Z etapu blogowego hobby weszłam w pracoholizm, teraz z kolei doszłam do tego etapu, że szycie jest do tego stopnia pracą, że blogowanie to już czysty relaks, przy którym odpoczywam i nie chcę tego zmieniać :) Sporo znajomych do dziś tego nie rozumie. Poza tym to jest nie do opisania, że można być dla kogoś inspiracją! Mi się wydaje, że jestem taka zwykła, ot taka Asia. Jak zaczynałam blogować sama podglądałam innych i nawet do głowy by mi nie przyszło, że ktoś napisze mi takie słowa! Dziękuję :)

      Usuń
  20. Ja przegapiłam swoje 5 lat obecności w blogosferze, które mineło w ubiegłym roku w sierpniu... I nawet nie wiem jak to się stało. Niebawem stuknie 6. Przemyślenia mam, a jakże. Ale dla mnie blog to nadal odskocznia od problemów życia codziennego. Szyję, maluję, filcuję... fotografem jestem sama dla siebie - choć nie przeczę, że przydałby się ktoś kto choć od czasu do czasu pstryknie kilka fotek na bloga, nie mam możliwośći wstawiania systematycznie postów i nakręcać wirtualnych akcji, ale lubię ten mój mały światek. Trzymam kciuki za planowane zmiany u Ciebie. Aż ciekawość mnie zjada cóż tu dla nas szykujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi! Twojego bloga pamiętam od samych początków mojego blogowania! :) Mam nadzieję, że przyłączysz się do moich pomysłów!

      Usuń
  21. Gratuluję rocznicy! To jak ty jesteś dinozaurem, to ja kim? :) Mnie za chwilę stuknie siedem lat blogowania! I też nie zarobiłam na tym ani złotówki, bo piszę, żeby mieć pamiątkę z moich twórczych poczynań. Życzę kolejnych lat pełnych sukcesów i czekam, co też ciekawego jescze wymyślisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawał życia, prawda? A dinozaurem się bardziej poczułam mentalnie niż pod kątem stażu ;) Dzięki wielkie i również trzymam kciuki! Do zobaczenia u mnie w pracowni! :D

      Usuń
  22. Twój blog był jednym z niewielu, które czytałam post po poście ucząc się od Ciebie wielu rzeczy i oglądając zdjęcia uszytych rzeczy i Twój szyciowy rozwój. Potem zdecydowałam się i ja coś skrobnąć i tak już minęły 2 lata. Gratuluję wytrwałości i nie mogę się doczekać nowości, które już szykujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi szalenie miło :) Działaj, powodzenia! Będę kibicować :)

      Usuń
  23. Zgadzam się z Twoimi przemyśleniami. Kiedyś czytałam więcej blogów (masz dziecko to masz i mniej czasu dla siebie) bo były o czymś a nie tylko postem sponsora. I co z tego, że tekst zachęcający, akcja się rozkręca jak w pewnym momencie następuje "ciach" i okazuje się, że to kolejny wpis sponsorowany, który ma nas zachęcić do kupienia czegoś. W dodatku czasem gryzie się z wcześniejszymi przemyśleniami autorki (tymi sprzed sponsoringu). U mnie też różnie z tym blogowaniem bywało ale nigdy nie chciałam kończyć tej przygody. Jak już to przeczekać. Nie będę ukrywać, że odkąd jest Staś nie mogę szyć tak dużo jak wcześniej, czasem nie mam weny albo gdy wena jest to nie mam siły... Poza tym z bloga jakoś tak nagle i niespodziewanie narodziła się etasiemka i okazało się, że to będzie mój sposób na życie którego w sumie nie planowałam ale z którego się cieszę bo fajnie jest mieć coś swojego. Życzę Ci kolejnych conajmniej 5 lat i dużo dużo weny do tworzenia szyciowych cudeniek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czemu inwestujący w reklamę ludzie w to brną, skoro Czytelnicy właśnie są w stanie to wyłapać i statystyki mówią, że tego typu sponsoring u bloggerów ma marne efekty. Mnie osobiście takie produkty od razu, z marszu zniechęcają do kupna. Cóż, może jesteśmy w mniejszości? :) Po sobie też zauważyłam, że większa ilość postów idzie w parze z ustabilizowaniem i ogarnięciem obowiązków, więc w pełni rozumiem! Tobie też Sus życzę wielu lat radości z tego, w czym działasz!

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe