Wiosennie się dzieje!

17:04

Czyli o wiośnie, bakaliach i zmianach podpunktów cztery.


1. Wiosna!
W tym roku stwierdziłam, że ze wszystkich wszelakich pór roku po prostu nienawidzę przedwiośnia. To czekanie na powrót chęci na cokolwiek rozsmarowało mnie po szarym błocie niczym palec boży. Wszechogarniająca wszystko dookoła szarówka, mleko wiecznych buro-nijakich chmur, niekończące się półtony przepchnęły mnie łagodnie z popadania w paranoję na punkcie pracy (lub jej braku) w prawdziwą depresję. Stałam się ostatnio totalnym odludkiem i próbuję skupić się na nowo na małych radościach: słońce zaświeciło, pąki puściły, las inaczej pachnie. Nie macie pojęcia jak bardzo i jak długo czekałam na tą prawdziwą wiosnę w powietrzu.

2. Bakalie
Informacja, że staniemy wśród wystawców na wiosennej edycji Bakaliów była dobrym kopem w tyłek. Targi wyszły wspaniale: świetna organizacja i znakomita atmosfera, masa fenomenalnych i zdolnych wystawców! Tyle do ogarnięcia! Zwykle nie mam albo czasu albo głowy, by robić zdjęcia - udało mi się cyknąć dwa. Dla mnie Bakalie to też zawsze dzień, w którym spotykam dużo znajomych, jak i wśród odwiedzających, jak i wystawców. Zwykle wracam do domu z gardłem zdartym od gadania ;) W tym roku wyjątkowo dopisało towarzystwo osób, których nie widziałam od czasów liceum i pierwszych lat studiów!


3. Rok bez etatu!
Tak proszę Państwa, to właśnie o tej porze rok temu rzucałam etat, by rzucić się na wodę i próbować poświęcić się tylko szyciu. I dałam radę! Niektórzy pytają: jak Ci się udaje? Rozwieję Wasze wątpliwości: czasem nie jest kolorowo, nie zarabiam kokosów i borykam się z problemami finansowymi, ale robię co lubię i się tego trzymam i... ryzykuję dalej! W tym roku przyszła pora na kolejny poważny krok, a mianowicie...  

4. Będzie nowa pracownia!
Od 1,5 roku wynajmujemy pokój na poddaszu, co nie jest do końca komfortowe. Pokój jest zbyt mały i często pół dnia spędzam na tym, by znaleźć coś, co zginęło pod stertą czegoś. Odłożę na bok - zginęło?! I tak w kółko. Pomyślcie co się dzieje jak siedzimy tam razem z Pawłem! Postanowiliśmy zaryzykować i wynająć większy lokal, w którym nie będziemy od nikogo zależni, a wszystkie rzeczy będą miały swoje miejsce. Trzymajcie kciuki! Jak się uda wszystko dopiąć będzie można w końcu bez problemu wpaść do Joanki na herbatę czy kawę i wyskoczyć potem na spacer do sąsiadującego z budynkiem lasu! 


Nadaję do Was jeszcze z pracowni w Gdańsku - Oliwie. Chłopaki właśnie teraz malują ściany.
Kończę i lecę szyć ostatnie rzeczy!
   
Joanka

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Kochana życzę powodzenia w realizacji marzeń i samych sukcesów !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Dużo nerwów mnie to wszystko kosztuje, ale wiem, że warto :)

      Usuń
  2. Gratuluję odwagi :) I żałuję, że mnie nie było na tych targach, bo wyglądają naprawdę super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I były takie! Zajrzyj na kolejne edycje. A odwaga - kwestia względna. Wiem, że wolę próbować niezależnie od efektu niż żałować, że nie próbowałam :)

      Usuń
  3. To cudownie móc realizować swoje marzenia. Trzymam kciuki za nową pracownią i jej absolutny sukces :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Najważniejsze to aby sobie nigdy nie mówić "nigdy" :) Coś czego będzie mi na pewno brakować to 16 km codziennie przemierzane na rowerze. Teraz pracownia będzie niedaleko domu ;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe