William Morris

22:28

Ilekroć o nim mówię w oczach ludzi stają znaki zapytania: "o kogo jej chodzi?". W Polsce poza osobami zainteresowanymi epoką wiktoriańską i zabytkowym designem chyba nikt więcej go nie zna. Kim u licha on jest? Jest moją ikoną i stanowczo nie jest to ktoś z "naszej" epoki. Kim był? Dla mnie odpowiedź jest prosta: najbardziej inspirującym mnie artystą. Dzisiejszy post chciałabym zadedykować człowiekowi, bez którego dzisiejsze rękodzieło nigdy nie wyglądałoby tak, jak wygląda – Wiliamowi Morrisowi. 

Znacie to uczucie kiedy wchodzicie do sklepu z odzieżą, bierzecie do ręki sweter i czujecie, że macie w rękach lichą, akrylową szmatę o marnej jakości i w nieproporcjonalnej do tego cenie? Rzeczy produkowane przez maszyny lub, co gorsza, ludzi-roboty, coraz bardziej niepokoją. Bardziej doceniamy to, co powstaje w sposób szczery, jest tworzone z uśmiechem i z dbałością o szczegóły. Lepiej się pije z ręcznie malowanego kubka, babciny sweter grzeje bardziej, a mokry i pachnący zakwasem chleb z małej piekarni smakuje lepiej. Wszechobecny zalew tandety i tanich oraz szybkich rozwiązań staje się powoli nie do zniesienia - czujecie to, prawda? Czuł to też William Morris, tyle że 150 lat temu.

William Morris (z prawej) i malarz Edward Burne-Jones, 1874 r.
Źródło: wikimedia.org

William Morris urodził się 182 lata temu - 24 marca 1834. Mimo, że pochodził z bogatego domu, szybko wyrobił sobie awersję do dziko rozwijającej się rewolucji przemysłowej w XIX-wiecznej Anglii. Doceniając prymat natury i działalności rąk ludzkich przeniósł się na wieś, by realizować swoje idee. Długo by wymieniać kim był! Był architektem, malarzem (choć tutaj nie szło mu najlepiej ;) ), pisarzem, poetą, rysownikiem, projektantem, grafikiem, ba nawet był twórcą czcionek! I co najważniejsze: był wizjonerem żyjącym według własnych idei. Przyjaźnił się z prerafaelitami - artystami różnych dziedzin skupionych wokół myśli odnowy sztuki. W swoich dziełach chcieli przywrócić średniowieczne wartości i skonfrontować je z problemami współczesnego świata. Morris należał do ich bractwa. To oni działali w założonej przez niego w 1861 r. firmie Morris & Co., tworząc ręcznie przedmioty codziennego użytku, takie jak np. meble, ale też kwieciste tapety, witraże ze scenami ze średniowiecznych romansów i co najważniejsze - tkaniny! Plan był prosty: uprzystępnić publiczności użytkowe dzieła sztuki.

Najbardziej znany jest jako założyciel rewolucyjnego na swoje czasy artystycznego ruchu Arts and Crafts, zrzeszającego twórców przeciwstawiających się mechanicznej, przemysłowej produkcji. Swoim działaniem chcieli wykazać nieustanną wyższość rękodzieła ponad coraz tańszymi, gorzej wykonanymi wytworami przemysłowymi, których zaczęło być coraz więcej na rynku. Propagowali produkty estetyczne, dobre, a do tego funkcjonalne. Zrzeszenie artystów-rzemieślników otworzyło nawet własną szkołę Guild and School of Handicraft, mieli też własne czasopismo. Pomyślcie jakim Morris musiał być szaleńcem głosząc takie rzeczy w obliczu niosącej nowe nadzieje na rozwój rewolucji przemysłowej w XIX-wiecznej Anglii! Dziś historia zatoczyła koło i te hasła szalonymi się nie wydają.

Łóżko Morrisa w Kelmscott Manor, źródło: dantisamor.wordpress.com
Red House Morrisa, morrissociety.org

W imię swoich zasad zaprojektował też swój przytulny dom z czerwonej, miejscowej cegły - Red House. Był to pierwszy w historii budynek stworzony z myślą o funkcjonalnym układzie pomieszczeń. Żył zgodnie ze swoimi przekonaniami przez całe swoje życie. porzucił Londyn i żył na wsi. Zmarł w 1896 r. w swoim późniejszym domu - średniowiecznym zameczku, odnowionym w nawiązaniu do czasów Tudorów -  Kelmscott Manor.


"Jeśli nie umiesz pokochać prawdziwej sztuki to naucz się przynajmniej nienawidzić fałszywej sztuki i odrzucać ją"


Co niosły ze sobą idee Morrisa? 

Morris miał szerokie spectrum zainteresowań: typografia, drukarstwo, tkactwo - w każdej dziedzinie pozostawił odciśnięty ślad. Jego idee odnowy złączyły różne gałęzie sztuki (tej rękodzielniczej, nie przemysłowej) nadając jej wspólny sens: artysta jako rzemieślnik powinien tworzyć rzeczy szczere i prawdziwe. Głęboko wierzył, że w dobie szalejącej rewolucji przemysłowej nastąpi powrót do rzemiosła, dojdzie do rezygnacji z maszyn, a artystom uda się zastąpić przemysłowców. Piękna wizja, prawda?  

"Nagrodą za pracę jest życie. Czy to nie jest wystarczające?"

Mam wrażenie, że w niektórych częściach świata myśl ta jest przeinaczona: "nagrodą za życie jest praca". Morrisowskie idee szczerości, dbania o detale, dążenia do doskonałości w produkcji, tożsame z rękodzielniczym podejściem wielu z nas, są ciągle żywe i wciąż ścierają się z brutalnością wszechobecnej produkcji masowej. 

Próby ożywienia dawnych rzemiosł, korzystających świadomie z dawnych form stylowych, pozwoliły odżyć dawnej sztuce. Morris odnosił się najczęściej do gotyku i jego rzemieślniczej doskonałości. Nadał średniowiecznej sztuce zupełnie nową wartość, ubierając w nią otaczający świat, który możemy podziwiać pod postacią wzorów tapet, gobelinów, witraży czy tkanin. Typowe dla niego wzornictwo, bazujące głównie na motywie ciasnej, często symetrycznej splątanej witce gałązek, kwiatów czy wici roślinnych nie ma sobie równych i jest rozpoznawalne z daleka. Projektowane przez niego wzory, drukowane na tapetach i  tkaninach stały się ponadczasowe i cieszą się powodzeniem do dziś. Sama sobie obiecałam, że będę miała tapetę Morrisa w domu, choćby na jednej ścianie! Po tkaniny Morrisa sięgają domy mody, i - co ciekawe (o ironio!) sieciówki. Przykładem jest np. zeszłoroczna kolekcja dostępna w Medicie.   

Morris & Co. - warsztat i druk tkanin, ok. 1890 r.
Żródło: wikimedia.org

Źródło: Pringle of Scotland - haberdashernyc.com
Źródło:amazon.co.uk
Źródło: houzz.co.uk
Wiecie, że Morris stworzył także kroje czcionek i zrewolucjonizował myślenie o druku książek? Z czcionek True Golden, Kelmscott, Golden Type możemy korzystać i my, a druk białego pisma na czarnym tle to jego "wynalazek". Dzięki niemu szata graficzna stała się integracyjną (czasem nawet główną) częścią książki jako całości. Sam próbował swoich sił również jako pisarz, a w jego twórczości dopatruje się początków literatury science-fiction ;)    

Frontspis z Wieści znikąd, 1893. Morris uwiecznił swoją posiadłość: Kelmscott Manor.
Źródło: morrissociety.org
Źródło: myfonts.com
Witraż, Król Artur i Sir Lancelot, źródło: wikimedia.org

Był prawdziwym designerem swoich czasów, a jego projekty broniły się w każdej materii. Nic dziwnego, że jest wciąż żywy.

"Nie miej w swoim domu niczego, 
co nie jest twoim zdaniem 
użyteczne lub piękne"

Dzięki działalności Morrisa sztuki dekoracyjne nabrały nowego znaczenia w dobie industrializacji i zalewu tanimi, masowo wytwarzanymi wyrobami. Czy i Wam wydaje je się, że mamy do czynienia z falą podobnego, ponownego zachłyśnięcia się wartościowym rękodziełem, które z roku na rok wzrasta rangą? Drugi Arts and Crafts Movement? To pytanie od dawna chodzi mi pogłowie. Padło już nawet wcześniej tutaj, przy okazji zimowej zadumy przed kilkoma laty. Teraz śmiało przychylam się do myśli, że to się DZIEJE.

Google pięknie uczciło dziś pamięć artysty

"Nikt nie jest wystarczająco dobry, 
by być dla innego człowieka mistrzem"


Często poszukujemy inspiracji i wzorów wśród osób współcześnie odnoszących sukces lub tych, które wydeptywały sobie ścieżkę żmudnymi, dłuuugimi latami i cieszą się popularnością dopiero teraz. Rzadko kiedy oglądamy się mocno wstecz. Nie mam tu na myśli tak "odległych" wzorców, jak cisnące się od razu na myśl Audrey czy Coco - warto poszperać głębiej, zapukać w dno i poczuć korzenie, bo jak się rozgrzebie ziemię to ich zapach jest ciągle świeży.

Wielu rękodzielników nie zna Williama Morrisa i jego roli - czuję się w obowiązku szerzyć kaganek oświaty, tym bardziej, że z dumą szyję z morrisowych tkanin. Mam nadzieję, że udało mi się przekonać Was do ważności jego osiągnięć. Nie zapominajmy, że szycie jest rzemiosłem, a nazywanie go sztuką nie byłoby  możliwe, gdyby nie dokonania właśnie Williama Morrisa. Jeden z najmądrzejszych ludzi - konserwator Maciek, z którym miałam przyjemność pracować, powiedział mi kiedyś: "znajdź sobie mistrza i się go trzymaj". Ja - na przekór powyższej myśli Williama - znalazłam i z chęcią poznam Waszych!

Kolekcjonowanie tkanin projektu Morrisa stało się moim małym, kosztownym hobby, ale z każdego wykorzystanego kawałka materiału jestem poprostu dumna. To zaszczyt szyć z tych tkanin! Jesteście ciekawi mojej kolekcji? Zapraszam nakolejny post: KLIK

Pozdrawiam,
Joanka

You Might Also Like

30 komentarze

  1. To było świetne. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjemnie się czyta takie wiadomości:) dzięki, że tak z samego rana mogłam się dowiedzieć czegoś inspirującego! Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że ktoś jeszcze dodaje takie interesujące i informacyjne posty :) Akurat Morrisa kojarzę właśnie dzięki czcionkom ;) Ale wielka szkoda, że wykorzystuje się jego prace w sieciówkach :/ Też mnie denerwują ciuchy, które są masowo robione.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy post. W ogóle o Morrisie nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super. Słyszałam o Morrisie jako o twórcy czcionki. Świetnie że go przypomniałaś. Brawo Ty!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny, bardzo informacyjny post :) Widać, że się pasjonujesz tym, co robisz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo, bardzo mi miło, że mogę przybliżyć Wam sylwetkę tej genialnej osoby! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki Tobie dowiedziałam się, że zawsze chciałam mieć na kanapie w salonie poduszki z tkanin Morrisa. Gdzieś mi w głowie siedziała wizja tych tkanin, ale nie mogłam tego pokazać palcem. I mi pokazałaś - dzięki, Joanka!

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam takie tkaniny :) Ale dobrej jakości, naturalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te oryginalne mają świetną jakość :) Mimo prania nadruki nie schodzą, sama tkanina ma też porządną gramaturę.

      Usuń
  10. Dawka prawdziwej i ciekawej wiedzy. Jestem ciekawa jak wtedy patrzyli na jego poglądy. Przetrwały do dziś. A jeszcze bardziej jestem ciekawa tego, jak wykorzystasz jego tkaniny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamtych czasach było sporo dziwaków i ekscentrycznych osobowości ;) Morris cieszył się poważaniem, a ruch A&C zrzeszał sporą ilość artystów i odcisnął mocne piętno już na ówczesnych czasach - i dobrze! :) Jeszcze za życia Morrisa powstawały szkoły rzemieślnicze inspirowane jego działaniem. Idee Johna Ruskina odnoszące się do odnowy rangi rękodzieła, które zostały rozwinięte przez Morrisa i Spółkę, były też szeroko znane w Europie i komentowane. Całość dała grunt pod rozwinięcie się sztuki secesyjnej i designu ogólnie. Koniec XIX w. wieku aż wrzał od rękodzielników ;)
      A jeśli chodzi o tkaniny - przewijały się raz po raz na blogu, ale zdaję sobie sprawę, że nie znając Morrisa można było tego nie wyłapać. Opiszę wszystko zbiorczo :)

      Usuń
  11. Jak zwykle czyta się wyśmienicie, a do tego ta dawka wiedzy o wyjątkowym człowieku <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam go! Znalazł miejsce w mojej magisterce :) Tkaniny są cudowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach! Gdybym nie zajęła się średniowiecznymi tkaninami na pewno też bym się niam zajęła! :D

      Usuń
  13. Bardzo ciekawy post. Super, że można się jeszcze z blogów czegoś interesującego dowiedzieć :) Przyjemnie czyta się twojego bloga, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, miło mi :)

      Usuń
  14. Uwielbiam Morrisa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jego tkaniny są naprawdę rewelacyjne :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też lubię jego tkaniny i zgadzam się z tym, że lepsza jest ręczna robota.

    OdpowiedzUsuń
  17. A mnie się strasznie podoba ten dom, który zbudował. Sama bym chciała w takim mieszkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałybyśmy się bić o tę działkę! ;) Red House został niestety wypatroszony przez późniejszych właścicieli, więc na chwilę obecną tylko układ i wygląd zewnętrzny mają moc.

      Usuń
  18. Oj, to ja też bym się biła o działkę! Bo dom jest rewelacyjny! Ale też słyszałam, że dom został całkowicie wyniesiony :( szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ta koszula jest genialna! Sama bym w takiej chodziła :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Też zwróciłam uwagę na koszulę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy1/4/16

    Rewelacja,dzięki Tobie wiem coś ważnego o designie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam podrzucić dawkę fajnej wiedzy! :)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe