Rękodzielniku, czy warto założyć własną firmę?

20:04

Otrzymuję od Was pytania: czy warto zakładać działalność? Jak to wygląda w praktyce? Czy dam radę utrzymać się na rynku? Czy rękodzieło jako biznes ma sens? Ogromna chęć, aby napisać ten post przyszła na mnie we wrześniu, kiedy weszłam na wysoki ZUS, ale postanowiłam poczekać, aby nie narzekać na zapas, bo tak w Polsce "trzeba". Z kolei przy okazji Święta Niepodległości zalała mnie masa internetowego gruzu: czy warto działać w Polsce, czy hasło "made in Poland" napawa dumą? Jak to jest wygląda z mojego punktu widzenia?




Zakładając firmę myślałam, że będę sobie tylko po prostu szyć, mając z tego dodatkowe źródło utrzymania - o ja naiwna! To, z czym musiałam się zmierzyć najbardziej to fakt, że muszę poświęcać dużo czasu na rzeczy, którymi się dotąd nie zajmowałam. Startując nie miałam świadomości, że będę musiała zacząć być księgową, własnym fotografem, człowiekiem od ogarnięcia marketingu, strony internetowej, galerii internetowych i profilów społecznościowych. Ciężko mi było zorganizować na to wszystko czas (co dało się odczuć w blogowym przestoju), ale wierzcie mi, że nie miało sensu biadolenie nad ilością obcych dotąd obowiązków – warto było potraktować to jako nową przygodę i sposobność do osobistego rozwoju, serio :) Ja jako uparciuch uznałam, że dam udźwignąć to sama. Skoro ja to ogarnęłam to i Wam na pewno też może się udać. Jak to ugryźć? 

Nowa sytuacja musiała koleją rzeczy oderwać mnie od tego, co lubię najbardziej, czyli szycia, ale dzięki nowym doświadczeniom mogłam na bieżąco oceniać swoją nazwijmy to „pozycję” wśród innych rękodzielników i nie być oderwaną od świata, przyklejoną nosem i rękami do maszyny Szyciarką. Warto pomyśleć na starcie czy części z obowiązków nie przekazać osobom, które się na tym znają lepiej albo przynajmniej zostawić sobie furtkę, że część z nich przekażesz komuś w późniejszym czasie. Zadbaj o to, by czuć się pewnie z tym co robisz.

Doceń się i porządnie się wyceń!
Nie zakładaj na początku, że musisz być omnibusem - wszystkiego nauczysz się z czasem, w praktyce. Przygotuj się i swoje produkty na wejście na rynek, dobrze przemyśl strategię działania i porządnie, uczciwie wyceń od początku swoją pracę. Weź pod uwagę nie tylko cenę materiałów - ważny jest Twój czas, ale nie tylko ten, który poświęcasz na wykonanie samego produktu. Czasu wymaga też opisanie go, porządne (!) sfotografowanie czy pójście na pocztę - to też jest część Twoich godzin roboczych, których nie spędzisz w tym czasie na szyciu innych produktów, które dadzą Ci zarobek. Jeśli nie zdecydujesz się na początku na korzystanie z kasy fiskalnej musisz poświęcić też część czasu na ręczne wypisywanie rachunków. Do tego dochodzą takie koszty jak np. podatek, cena opakowań czy chociażby potrzeba opłaty rachunków i lokalu, w którym ten przedmiot wykonujesz. Nie wykluczone, że podczas działania odkryjesz nowe technologie czy lepsze materiały, które będą musiały wpłynąć na wzrost ceny produktu. Jeśli uczciwie wycenisz na bieżąco wszystko to, co robisz nie będziesz się musiał/a się z niczego tłumaczyć i będziesz się z tymi cenami czuć dobrze - a to jest naprawdę ważne. 

Jak robią to inni?
Świadomość rynku jest ważna - warto przysiąść z kawą i zrobić porządny przegląd internetowy. Nie załamuj się tym, że inni mają super zdjęcia, świetnie opisane produkty albo wpadli na już na taki pomysł jak Ty - kreuj swoją markę, swoje produkty i nie ulegaj pokusie, aby być takim jak Ci, którzy wpadli Tobie w oko i ukłuli w serce. Nie masz pojęcia co u nich stoi za tym wizerunkiem i czy przekłada się na sprzedaż. Przecież masz się wyróżniać wizerunkowo na tle innych, a nie ginąć będąc podobnym wśród ich prac, prawda? Wyraź siebie po swojemu - odbiorcy to zauważą.

Podatki, księgowość - nie bój się ich!
Jeśli dotąd ekonomia była Ci obca to pewnie na początku najbardziej przerazi Cię księgowość, ale gwarantuję, że można się w tym odnaleźć - wystarczy tylko osoba, która na początku dokładnie podpowie co i jak i będzie trzymać rękę na pulsie w razie jakiś zmian składkowych, zawirowań zdrowotnych itp. Możecie też skorzystać z konsultacji z zawodowymi księgowymi. W zakresie ekonomii nie wiedziałam nic i spędziłam sporo czasu na dopytywaniu się koleżanek, które już założyły działalność. Nade mną czuwa na szczęście opatrzność Mamy. Osób, które orientują się w temacie jest sporo - nie bójcie się pytać, będziecie się czuć pewnie. Warto zainteresować się dotacjami, programami dofinansowującymi - dużo prościej zdobyć je na starcie niż później, w trakcie działalności (tak jest przynajmniej w moim przypadku). Ponadto jeśli staracie się o dotacje będziecie musieli spełniać różne warunki, np. aby utrzymać się przez rok - warto zaplanować więc jakąś strategię, ale nie bójcie się zakładać firmy! Rynek rękodzielniczy w Polsce jest specyficzny, ale ilość rękodzielników prowadzących działalność tylko potwierdza, że można się utrzymać. Stanowię dowód, że można sobie poradzić samemu, bez dotacji, wypracowując wszystko mrówczą pracą. Można? Można!

Zadbaj, aby dobrać system odprowadzania podatku tak, aby był dla Ciebie korzystny. Wielu rękodzielników wybiera ryczałt, ze względu na niskie koszty produkcji, jakie często ponoszą. Jeśli duży odsetek Twojego przychodu będą stanowić koszty materiałów czy opłaty produkcji - może warto zastanowić się nad byciem płatnikiem VAT? Wszystko ma oczywiście swoje plusy i minusy. Będąc na ryczałcie, jeśli nie przekroczysz progu przychodu odpowiedniego dla Twojej stopy oprocentowania podatkowego okaże się, że zwrotne ubezpieczenie zdrowotne pokryje Ci wysokość podatku i poza składkami nie poniesiesz dodatkowego kosztu. Ryczałt ogranicza z kolei czasem współpracę z płatnikami VATu i nastręcza problemów np. przy kredycie, w którym trzeba jednoznacznie wskazać dochód. Posłużę jako przykład: po 2 latach prowadzenia działalności dowiedziałam się, że moja zdolność kredytowa wynosi maksymalnie - wow: 20.000 zł. 

"ZUSy-srusy"
Nikomu się, nie podobają, mnie też, ale skoro decydujesz się założyć firmę w Polsce to z pewną świadomością pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Możesz się pocieszyć myślą, że to nie tylko Twój problem, tylko wszystkich działających firm. Nie bój się - zakładasz przecież rozwój, prawda? To, że na początku możesz ledwo dać radę z opłaceniem składek wysokości ok. 450 zł, nie znaczy, że za dwa lata nie będziesz miał/a firmy zarabiającej kokosy i zatrudniającej pracowników, prawda? Nie stawiaj sobie barier, bo one Cię tylko ograniczą - rób swoje, idź do przodu i nie koncentruj się na tym co musisz, tylko na tym co chcesz - takie myślenie dużo bardziej Ci pomoże. Będąc rękodzielnikiem jest to o tyle proste, że nie musisz mieć dużego wkładu na start - wszystkie potrzebne narzędzia, maszyny, tkaniny czy inne materiały już pewnie masz. Przejście na legalną stronę działalności to kwestia wypełnienia jednego wniosku w Urzędzie Miasta (stamtąd informacja przekazywana jest automatycznie do Urzędu Skarbowego) i zgłoszenie się w ZUSie - założenie firmy jest naprawdę proste. 

Nie bój się rzucić pracy!
Wiele osób zakładając firmę trzyma się kurczowo pracy, która stanowi stałe, często podstawowe źródło utrzymania. Nie bój się od niej odejść i rzucić się na głęboką wodę. To jest trochę jak z pływaniem: stabilniej się czujesz, kiedy wiesz w jakim stosunku od Ciebie jest grunt - czy masz go pod nogami czy nie. Jeśli poczujesz się pewnie to nie masz czego się bać. Poświęcenie się w pełni temu, co robisz tylko Cię mocniej zmotywuje do działania i na pewno rozwinie. Wychodzę z założenia, że lepiej spróbować niezależnie od skutku, niż później żałować, że się nie spróbowało. Tym bardziej, że wiele osób wypala się trzymając się kurczowo nielubianej pracy. Warto podkreślić też, że będąc na etacie nie musisz opłacać części niewygodnych składek, ale upewnij się czy na pewno możesz to zrobić (punktem odnośnym będzie wysokość Twojej pensji z tytułu umowy i to czy jest wyższa czy niższa niż minimalna pensja krajowa). Pieniądze zamiast trafić do ZUSu zostaną u Ciebie w portfelu i będą mogły stanowić inwestycję we własny biznes. 

A jak z tą narodową dumą? Cieszę się, że mogę działać tu, w Gdańsku, tym bardziej, że mam pracownię w pięknej Oliwie. Patrząc jednak szerszym kątem odnośnie kraju... Cóż, jakbym się urodziła w Niemczech czy w Portugalii działałabym tam i pewnie bym się równie mocno cieszyła, że mogę działać w ogóle. Jestem zadowolona, że wspieram rynek rękodzielniczy. Dzisiejsze możliwości wystawiania się na różnych platformach umożliwiają znalezienie klientów na drugim końcu świata bez odrywania się od domu i przyjaciół. Najważniejsze, że produkty tworzę sama z pełnym zaangażowaniem i nie mają etykiety rzeczy wytwarzanych masowo na rynku dalekowschodnim. 

***

Jeśli macie jakieś pytania - chętnie na nie odpowiem, ale nie traktujcie mnie jako źródła wiedzy. Jedno jest pewne: radzę dobrze przeanalizować swoją prywatną sytuację i szanse, ale przede wszystkim poziom wiary we własne siły i chęć działania. Gwarantuję Wam, że poczucie niezależności i możliwość robienia tego, co się naprawdę kocha jest bezcenne i pozwala przetrwać każde tąpnięcie finansowe. Dzień, w którym poszłam ostatni raz do pracy był jednym z najpiękniejszych - miałam masę obaw, owszem, ale taką lekkość na duchu, że miło! Mogłam robić odtąd wszystko w pełni po swojemu, biorąc na siebie ten dobry rodzaj odpowiedzialności. Na pytanie czy zakładać firmę - odpowiadam: TAK :)

Jako uzupełnienie tematu polecam Wam poniższe cenne i wyjątkowo trafne artykuły, a także zamieszczony pod linkami wywiad, w którym podzieliłam się z Qrkoko moją oceną sytuacji.

Agata Dutkowska: Czy rękodzieło to dobry pomysł na biznes nie-wacikowy?
Iwona Eriksson: Jak zarobić na rękodziele?
Qrkoko: I Ty załóż działalność gospodarczą na rękodzieło!
Qrkoko: 5 błędów przy sprzedaży rękodzieła
Qrkoko: Rękodzieło to biznes, który jest sztuką
Qrkoko: Czy można sprzedawać Rękodzieło bez działalności gospodarczej?


Wylałam to z siebie. Jeśli macie pytania, sugestie, chcecie się podzielić własnymi doświadczeniami i cennymi uwagami - piszcie śmiało!

Joanka

You Might Also Like

25 komentarze

  1. Moje marzenie jest mieć firmę, raz nawet byłam już w trakcie załatwiania... No ale u mnie ten problem większy był że chciałam połączyć cukiernictwo z artystycznymi rzeczami i tu niestety nie jest to takie łatwe :( Trzeba mieć coś na start a ryzykować na razie się boję. Przyznam że nie umiem pracować w grupie i nie widzę siebie w innej pracy. Liczę na wygraną w totka :P to ułatwi sprawę. Podziwiam Cię za wytrwałość i życzę kolejnych sukcesów w życiu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza firma? Zainteresuj się dotacjami w UP. Wiadomo trzeba być zarejestrowanym bezrobotnym ale moim zdaniem warto, to bardzo ułatwia start. Owszem nie tak łatwo zdobyć dotację ale jeśli nie widzisz się w typowej pracy to chyba warto spróbować :)

      Usuń
    2. Tym bardziej, że pod koniec roku UP zależy, aby wydać w pełni pulę pieniędzy na to przeznaczonych :)

      Usuń
    3. Co racja to racja. Listopad/grudzień to najlepszy czas na złożenie wniosku do rozpatrzenia.

      Usuń
  2. Bardzo przydatny i konkretny wpis. Ja właśnie cały czas myślę nad założeniem swojej działalności, z jednej jednak strony przeraża mnie masa 'poza szyciowych' spraw od księgowości po szeroko rozumiany marketing, a z drugiej strony strach przed tym co będzie jak jednak się porzuci niezbyt jednak satysfakcjonującą, ale jednak stałą posadkę. I chciałabym, ale się boję...Dlatego brawo dla Ciebie za odwagę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz przecież od razu rzucać pracy! :) Nie oszukujmy się - startując nie zaleje Cię raczej nagle milion zamówień (tzn. ja każdemu tego życzę, żeby nie było ;) ), więc na spokojnie da się we wszystko wdrożyć, później nabrać tempa i dodatkowo być nadal zatrudnionym.

      Usuń
  3. Anonimowy16/11/15

    Bardzo optymistyczny wpis-większość przedsiębiorców, których znam nieustannie narzeka a krawcowe to już w ogóle:)
    -jeśli dobrze wywnioskowałam jesteś na ryczałcie-jaką stawkę podatku stosujesz, gdy szyjesz coś sama z materiałów, które sama kupisz 5 czy 8%?
    -i jak to jest z tymi papierowymi ręcznymi rachunkami gdy nie ma się jeszcze obowiązku mieć kasy, bo jedni twierdzą, że trzeba każdemu wypisać a inni że niekoniecznie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narzekanie nie ma sensu - pewnych rzeczy nie przeskoczysz mimo, że bolą ;)
      Hmmm.. KAŻDĄ sprzedaż trzeba ewidencjonować. Obowiązek posiadania kasy spływa na Ciebie co prawda w momencie kiedy przekroczysz próg przychodu 20.000 na rok (lub zdecydujesz się na nią dobrowolnie), a jeśli nie masz kasy fiskalnej musisz i tak wystawić dokument sprzedaży. Możesz prowadzić księgowość na komputerze i drukować rachunki/faktury zamiast wypisywać ręcznie. Co do stawki - mam 5,5%, co nie jest tajemnicą jak się wyszpera moje PKD w bazie CEiDG :)

      Usuń
    2. Jeśli się sprzedaje jedynie przez internet to nie trzeba mieć kasy fiskalnej w ogóle, niezależnie od przychodów. W rzeczywistości nie oznacza to przymusu kontaktów jedynie internetowych - można dać klientce produkt do ręki, ale ona musi zrobić przelew a nie przynieść gotówkę. Ta przyjemność znika, jeśli w którymkolwiek momencie przyjmiemy gotówkę i zewidencjonujemy taka sprzedaż. Wtedy obowiązuje próg 20 tys.

      Usuń
  4. Zaglądam do ciebie od czasu do czasu, podglądam co tam pięknie szyjesz, a nie wiedziałam, że jesteśmy prawie sąsiadkami :) Gdynia pozdrawia! Powodzenia Ci życzę na szyciowej drodze - zazdraszczam odwagi :) Ja kurczowo ściskam w rączkach swój etacik i histerycznie boję się puścić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę! Będę na targach przedświątecznych w TuBazie! ;)
      Nie wiem czy to kwestia odwagi - zbyt często działam na gorąco i mam dużo szczęścia, więc nie wiem czy jestem wzorem do naśladowania ;)

      Usuń
  5. Przeczytałam Twój wpis i z jednym sie nie zgadzam - czasami warto jest trzymać się pracy na etacie, jeśli nam to odpowiada. Powód jest znaczący - nie musimy opłacać ZUSu - jedynie 279 zł składki zdrowotnej. Jest to jedyny koszt jaki ponosi osoba posiadająca jednoosobową działalność gospodarczą i jednocześnie pracująca na etacie.

    Warto też wiedzieć, że wymiar etatu nie ma znaczenia - możemy byc zatrudnieni na 1/4, 1/2 etatu, o ile nasze przychody z tytułu umowy o pracę nie są niższe niż minimalna pensja krajowa.
    Ja prowadzę działalność i jednocześnie pracuję na etacie i jestem z tego rozwiązania bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak - nie zachęcam wszystkich do rzucania etatów ;) Tym bardziej, jak ktoś się spełnia w tym co robi i mu taki układ odpowiada. Opisuję sprawę z mojego punktu widzenia. Kluczem tego co piszesz jest właśnie to: przychody muszą być wyższe niż minimalna pensja krajowa, a nie każdy taką podstawę do zwolnienia ze składek ma. Byłam zatrudniona na 1/2 etatu, moja podstawa była niższa niż minimalna krajowa, więc i tak musiałam opłacać wszystkie składki w pełnym wymiarze.

      Wiem po prostu też, że wielu spośród moich znajomych trzyma się kurczowo niechcianych i nielubianych etatów, co ich wypala, a jestem pewna, że daliby radę bez nich. Wiadomo takie wpisy trochę generalizują sprawę, każdy ma inną sytuację i powinien się o siebie odpowiednio zatroszczyć i zbadać możliwości, aby być zadowolonym :)

      Usuń
    2. Oczywiście każdy ma inną sytuację :) Ale wydawało mi się, że warto to podkreślić, szczególnie że pieniądze z pracy na etacie (lubianej bądź też nie) pozwolą wszystkie przychody z firmy inwestować, tak by się jeszcze bardziej rozwijała :) Pieniędzy na rozwój biznesu nigdy za wiele.

      Usuń
    3. Pytanie czy nie lepiej zarobki z pracy (+ czasami zmarnowany czas) nie przekuć na czas dla siebie i pieniądze wypracowane własnoręcznie? :) Ale tak, masz rację, nie pomyślałam o tym pisząc tekst, bazując na swoim doświadczeniu - dopiszę to powyżej, aby nie umknęło innym. Może komuś pomoże :)

      Usuń
    4. No, to już zależy od wielu rzeczy - priorytetów danej osoby (jak się ma np. rodzinę, dziecko, kredyt i inne zobowiązania finansowe to nie zawsze można się rzucić na głęboką wodę), rodzaju biznesu jaki się prowadzi, tego ile się zarabia w pracy na etacie itp. Myślę że moja metoda sprawdziłaby się w przypadkach, kiedy:
      - ma się dochodową pracę i nie płacze się codziennie rano, jak trzeba do niej pójść - niezbędne jest długofalowe wypracowywanie marki i bazy klientów zanim przyjdą duże zyski - np. w sytuacji niskomarżowej branży, niszowego produktu itp. - czasami trzeba trochę poczekać aż się nasz cudny produkt wiralem rozniesie po facebooku itp.

      Twoja metoda jak najszybszego odklejenia się od etatu jest z kolei najlepsza dla tych którzy naprawdę są nieszczęśliwi w swojej pracy albo tych, których rękodzieło jest bardzo czasochłonne, lub też dla osób które mają pozafinansowe motywatory do pracy z domu - np. małe dzieci. lub stabilną sytuację zawodową i finansową partnera.

      Trzeba jednak pamiętać, że większość firm mimo wszystko kończy swój żywot po roku od założenia a bardzo mało przedsięwzięć może się pochwalić ponad dwurocznym stażem - na początku nic nie wskazuje na to, że nasz zajebisty pomysł na biznes będzie tym, który jednak upadnie ale zderzenia z rzeczywistością zdarzają się i są bolesne. Dlatego nie namawiam do trzymania się kurczowo etatu ale namawiam każdego, kto chce założyć swój biznes do przygotowania planu B.

      Usuń
    5. Tu z kolei mi się wydaje, że wiele zależy też nie tylko od danej sytuacji życiowej, a nastawienia, bo wg tego co napisałaś to nic z powyższego do mnie nie pasuje poza czasochłonnością ;) Dziecka nie ma, o finansach męża lepiej nie gadać, a kredyt na głowie jest i minęło baaardzo dużo czasu zanim wyszłam na prostą, by balansować na zerze, ale na swoim ;) Pozytywne nastawienie i wiara w siebie mimo wszystko jest potrzebna. Piszę z perspektywy ponad 2-letniego doświadczenia. Jak to mówią: są dwa uda - albo się uda albo się nie uda. Można się zastanawiać i zamartwiać (plan B zakłada jednak jakiś element porażki), a można po prostu iść do przodu mając dobre przeczucie, że się uda. To akurat zgapiłam od koleżanek i działa ;)

      Podsumowując: liczmy siły na zamiary :)

      Usuń
    6. Podziwiam Cię , że tak dajesz radę ze wszystkim.. :) i zastanawiam się jaką miałaś wcześniej pracę , że jednak zdecydowałaś i postawiłaś na swoją działalność ?
      Pozdrawiam !

      Usuń
    7. Dzięki! Nieraz nie daję rady, jestem tylko człowiekiem z dwoma rękami a nie ośmiornicą ;) Zdradzę: pracowałam w Centrum Naukowym jako Edukator, ale w zasadzie wykonywałam prawie cały czas wszelkie prace rękodzielniczo-plastyczne. Robiąc, to co umiem najlepiej (czułam się naprawdę docenionym pracownikiem, ale też jawnie wykorzystywanym ;) ) spędzałam czas zarabiając na kogoś - wolałam na siebie ;)

      Usuń
  6. Bardzo dobry, optymistyczny tekst z wyszczególnieniem za i przeciw. Ciężko mi się wypowiadać jeśli chodzi o prowadzenie firmy rękodzielniczej ale generalnie warto chwycić życie za rogi i spróbować być dla siebie kapitanem, sterem i okrętem. Nie jest lekko ale też nie ma co cały czas narzekać. Jasne, że podatki mogłyby być niższe (szczególnie dochodowy) a przepisy łatwiejsze w interpretacji no i mniej papierologii ale nie po to nasi pradziadowie oddali życie za to abyśmy żyli w wolnej Polsce żebym teraz za granicę wyjeżdżała do pracy. Jestem dumna że prowadzę własną firmę, nie powiem ale to dodaje mi pewności siebie i przyjemnie pomyśleć czasem o sobie "bizneswoman" ;) Ja jestem na książce, koleżanka prowadzi mi księgowość bo jestem z tego totalnie "lewa", konkurencja jest ogromna a mimo wszystko etasiemka działa i się rozwija. I oby tak dalej. Już myślę o otwarciu drugiego sklepu. A co!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia, Sus! Oby tak dalej! Sobie i Tobie tego życzę :D

      Usuń
  7. Kurcze, nieustannie o tym myślę od paru miesięcy, ale:
    - lubię moją pracę
    -mój mąż rozkręca swoją firmę (za to w zakres działalności wrzucił rękodzięło, więc w razie czego legalne wyjście mam :))
    - trójka dzieci
    - dwa kredyty
    Chyba póki co muszę poczekać na lepsze czasu. Szkoda tylko, że nie udało mi się założyć działalności i szyć siedząc z malutką w domu :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Słuchajcie próbować można zawsze, ale warto sobie to przeliczyć. Bo niestety ale finanse to pierwsza rzecz, która nas zjada

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy27/4/17

    Witam,
    Czytam, czytam...... Z początkiem kwietnia zlozylam wypowiedzenie, ponad 12 lat na etacie w urzędzie, ale praca nie standardowa(jako urzędniczka prowadzilam warsztaty plastyczne, malowalam dzieciom buzie na festynach, byłam aktorka na deskach teatru). Wyzysk- tak, warunki ciężkie. Poziom wypalenia chyba juz duży. Nie mam jeszcze innej pracy...ale kiełkuje myśl o własnej działalności związanej z rękodzielnictwem. Jasne, każdy ma inna sytuacje, ale większość niedocenia siebie i nie wierzy, ze sobie poradzi. I chyba jak JoankaZ stwierdzamy, ze czasem trzeba dac się ponieść :) mi puli co tez wychodzi to na dobre. Jestem jednak pełną optymizmu, a czas pokarze. Dużo juz różnych rzeczy robilam w życiu. Do pracy na etacie zawsze można wrocic, chociaż na innych warunkach i w inne miejsce.
    Ryzykantom powodzenia życzę:)
    Agnieszka C.

    OdpowiedzUsuń
  10. Własna działalność początkowo mnie przerażała, wydawało mi się że nie dam rady pamiętać o wszystkich rozliczeniach i by wszystko działało zgodnie z prawem, ale to był zbędny stres, tak wydaje się tylko z zewnątrz :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe