Ślub za tydzień.... ale gdzie jest suknia?

13:33

Dobre pytanie. Cóż, można śmiało rzec, że jeszcze jednym klinem w polu, ale o tym za chwilę. Na początek pokażę Wam kilka rzeczy, które udało się nam przygotować w porę. Przygotowania znosimy ze spokojem i - o dziwo - luzem :)


Za grafikami stoi Brzozo - komiksiarz, autor/współautor serii DNC i nowych wizerunków Królów Polski. Z dumą dodam, że jest naszym Przyjacielem i będzie naszym Świadkiem!


Obrączki - tytan. Żadne inne!


Muszka - od kogo innego, jak nie od naszego Bartasa De! Bartek wyspecjalizował się w muszkach i dodatkach, spójrzcie tylko, co za cuda on teraz tworzy: klik! Bartek uszył nam muchę dopasowaną do sukienki, za co dziękujemy już teraz! Zobaczycie ją w pełnej krasie jak będziemy oboje w całkowitym umundurowaniu ;) 


No i ona.

Uszycie sukni planowałam od roku, ale musiało minąć sporo czasu zanim się rzeczywiście wzięłam do roboty. A ile się nagadałam! Najpierw czekałam na batyst, potem na papier pakowy na wykroje (wyobraźcie sobie, że wycofali go ze sprzedaży chyba w całym Trójmieście!), a jak już miałam wszystko zebrane, to... prostu się przestraszyłam i uciekałam od szycia jak student od magisterki. Zbyt długo nie szyłam ubrań i porwanie się teraz na dopasowaną w kroju kieckę, która MUSI wyglądać IDEALNIE wydało mi się szaleństwem. Pomijam motywacyjne komentarze w stylu "co? sama będziesz szyć, dasz w ogóle radę?" "jeszcze nie zaczęłaś?", "nie zdążysz!". Szalenie dużo motywacji dostarczyła mi Astrid - tylko popatrzcie na uszytą przez nią suknię: klik! Można samemu wykonać suknię w dzisiejszych czasach? I to bez syntetycznych materiałów? Można, trzeba tylko chcieć! :) 


Suknia jest wynikiem inspiracji suknią jednej z amerykańskich bloggerek - nie zdradzę Wam teraz której, zdradzę później, aby nie psuć niespodzianki. Kiecka miała być hybrydą wykonaną na podstawie 4 wykrojów. Ostatecznie ograniczyłam się do dwóch: model 27 - "Anna Moda na szycie" 1/2014 i model 110 z Burdy 3/2014. Model z Anny zaczynał się niestety od rozmiaru 40 i w rezultacie skończyło się na tym, że wszystko musiałam przerabiać po swojemu, sama wstawiać kliny i tworzyć wykroje na nowo. Ale udało się!

 

Bazę sukni uszyłam w zeszyły weekend, uf! Od tygodnia wszywamy w wolnym czasie z Mamą ręcznie koronki. Teraz tylko kilka drobnych poprawek i jeszcze kilkanaście metrów koronkowej zabawy. Jeszcze kilka godzin roboty przed nami. Dla Pawła - dam radę! Ach, powinnam wrócić do szycia ciuchów...
Uprzedzając pytanie: oczywiście, że się pochwalę - uwierzcie, jest czym! :) 

Pozdrowienia,
Joanka

You Might Also Like

45 komentarze

  1. Już teraz gratuluję! :) Ja się przestraszyłam i (choć mnie akurat pytano, czy sama uszyję sobie sukienkę) poszłam do krawcowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Ja to do tego jestem jeszcze straszną panikarą i wiem, że strasznie sobie też sama wyolbrzymiłam wyobrażenie o samym szyciu... Ale teraz ogólnie polecam się nie bać ;)

      Usuń
  2. Niezła jesteś z tą sukienką last minute! Zapowiada się naprawdę pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ha, całe studia udowadniałam sobie, że potrafię wiele zrobić na ostatnią chwilę, ale teraz to nie wiem czy to wynik braku organizacji czy silnych nerwów :P Poza tym trochę nie rozumiem tego trendu, że sukienkę to się powinno (a wręcz trzeba!) kupować na rok wcześniej - jak widać można wszystko na spokojnie dopiąć ;)

      Usuń
  3. Łał, suknia uszyta własnoręcznie, na swój własny ślub, to jest COŚ.
    Podziwiam za odwagę (w szyciu sukni oczywiście) i czekam na efekt końcowy, bo się ciekawię...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, też tak czuję :) Dlatego to pierwsza i ostatnia - nigdy więcej się nie porwę! Niech będzie wyjątkowa do końca. Oby Pablo padł na kolana! :D

      Usuń
    2. na pewno padnie, jak się dodatkowo ładnie uśmiechniesz i zamrugasz oczami hehe:)) to wszyscy padniemy:D
      Rozumiem że narzeczony sukni nie ujrzy przed ślubem, niespodzianka?

      Usuń
    3. Tak,skrzętnie ją chowam! Na chwilę obecną wiecie i możecie sobie wyobrazić chyba więcej niż on ^^

      Usuń
  4. Oj… jak ja już chcę tę suknię zobaczyć! :) Oczywiście Ciebie w niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiola, już nie ma odwrotu! :P

      Usuń
  5. Nie mogę się doczekać zdjęć gotowej sukni - to wspaniałe iść do ślubu we własnoręcznie uszytej sukience, podziwiam i zazdroszczę odwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest jak się jest upartym jak osioł i się zaprze na całego ^^

      Usuń
  6. Oo...już nie mogę się doczekać , jestem bardzo ciekawa - trzymam kciuki , żeby wszystko wyszło jak najlepiej.
    Pozdrawiam !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kciuków nigdy za dużo! :D

      Usuń
  7. Zżera mnie ciekawość. Domagam się zdjęć, kiedy już powstanie! Musisz mieć żelazne nerwy;) Moją sukienkę szyła krawcowa i marudziła, że przyszłam miesiąc przed ślubem. Nie mogłam przyjść wcześniej, skoro na ślub zdecydowaliśmy się miesiąc przed faktem:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to mi się podoba! Chociaż nie chciałabym być na miejscu krawcowej ;) Zdjęcia będą, pochwalę się na pewno!

      Usuń
  8. Czekam z niecierpliwością na efekt końcowy !!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja na cywilny też szyłam u krawcowej, jakąś poszewkę na poduszkę uszyję ale do takiego projektu to bym nawet nie siadła ;) A jak tam nerwy, już są czy jeszcze nie masz na nie czasu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku też myślałam, że się porwałam z motyką na słońce, ale już jest OK. Może gdybym zobaczyła jakąkolwiek gotową sukienkę, która by mnie powaliła na kolana to bym się zastanawiała nad kupnem, ale takiej nie było ;) A nerwy... w sumie nie. Bardziej jesteśmy ciekawi jak to będzie niż zdenerwowani :)

      Usuń
    2. No to super tak trzymać, myśmy z mężem byli cali w nerwach. Po uroczystości jakoś minęło no ale w trakcie było duuuużo emocji ;)

      Usuń
  10. Joasiu gratuluje! Będzie cudnie, cudnie! Juz nie mogę doczekać się efektu..

    OdpowiedzUsuń
  11. Dołączam się do grona czekających z niecierpliwością:D podobno nie ma nic trudniejszego do uszycia niż suknia ślubna, więc wielki szacunek! Poza tym macie taaaakie śliczne zaproszenia, a podglądając Cie tu już od dłuższego czasu jestem pewna, że to będzie wyjątkowy, oryginalny i piękny ślub. Życzę szczęścia i już nie mogę doczekać się fotek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wszystko wyjdzie tak jak zaplanowaliśmy. A suknia... ocenicie sami, ja jestem już teraz nią oczarowana ;) Wiem, że to najważniejszy ciuch w życiu jaki szyję i każde przeszycie musi być przemyślane. - to trochę stresujące, ale jakże warte! :)

      Usuń
  12. Bardzo mnie ciekawi efekt końcowy! :)
    trzymam kciuki, żeby wszystko było tak, jak sobie wymarzyliście :)) wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas też :D Dziękuję we wspólnym imieniu :)

      Usuń
  13. Anonimowy1/6/15

    Zaproszenia macie genialne! :)
    A co do sukni to Twój post jest mi bardzo bliski bo biorę ślub na początku września i też zamierzam uszyć sukienkę sama :)) Materiały już mam ale projekt dopiero w głowie, podobnie jak u Ciebie będę pewnie szyć tuż przed samym ślubem. Z niecierpliwością czekam na Twoje zdjęcia, czytam od dawna Twojego bloga i patrząc na cuda jakie robisz nie mam wątpliwości że suknia wszystkich powali ;))
    Wszystkiego dobrego z okazji ślubu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, póki co mnie samą powala i mam nadzieję, że i Wam się spodoba (Pablo na pewno padnie :D ). Mimo wszystko zachęcam do szybszego ogarnięcia sprawy niż ja, bo jak już miałam paniczne napady, że nie zdążę to nie było wesoło ;) Co prawda pomysł miałam od dawna, ale wykonanie okazało się bardziej skomplikowane niż myślałam i zaczęłam panikować jeszcze bardziej. Jeśli zdecydujesz się na prosty krój to OK, ale jak nawymyślasz to śmigaj do szycia już powoli teraz, aby mieć czas na ewentualne poprawki na spokojnie ;)

      Usuń
    2. Anonimowy1/6/15

      U mnie krój ma być maksymalnie prosty, więc liczę że szycie pójdzie szybko (nie strasz ;) ) . No ale pewnie masz rację, że najlepiej się zabrać jak najwcześniej w razie niespodziewanych niepowodzeń ;D

      Usuń
  14. Super zaproszenia ;)
    Nie mogę doczekać się prezentacji sukni ślubnej na blogu. Postawiłaś przed sobą jak dla mnie mega wyzwanie...jestem pod wrażeniem i trzymam mocno kciuki za Ciebie :)
    Mam nadzieję, że wszystko wyjdzie jak chcesz.

    P.S. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia ;)

    zapraszam czasem do mnie:
    http://made-by-ilka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Czasem myślę, że jestem zbyt uparta, szalona i stawiam zbyt wysokie poprzeczki, ale nie chcę w to uwierzyć, bo na koniec zawsze wszystko wychodzi dobrze ;)

      Usuń
  15. No jestem ciekawa efektu końcowego bo na razie widzę, że wszystko jest idealnie dopasowane, a obrączki z tytatu są przepiękne !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile się napłakałam, aby pasowało! ;) Dziękuję - tytan jest dość specyficzny, nie każdemu się podoba, ale my byliśmy zdecydowani od razu :)

      Usuń
  16. wow gratulacje zapowiada sie swietnie :) pieknej ceremoni zycze!

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Podziwiam odwagę i nerwy. Ja bym na pewno coś zepsuła z przejęcia :) Szyłam sobie za to suknię na wesele siostry i na ostatnią chwilę ciachnęłam w złym miejscu. Krawcowa mnie uratowała na ostatnią chwilę, ale ostrzegam- przemyśl dobrze, zanim chwycisz nożyce :)
    Twoja suknie zapowiada się ciekawie. Nie mogę się już doczekać zdjęć.
    A tymczasem życzę Ci spokoju i żeby cała ceremonia była taka niezapomniana jak kreakcja panny młodej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O racja! Zapomniałam napisać, że też sobie ciachnęłam wierzchnią warstwę kiecki i o mało co nie zemdlałam, ale na szczęście to było przy podkroju pach, który i tak musiała m pogłębić, więc miałam szczęście :D

      Usuń
  18. Czekam czekam w niecierpliwością bo wiem, że będzie co oglądać :) Podziwiam, że sama szarpnęłaś się na uszycie sukni do ślubu. Mi 5 lat temu też taki pomysł chodził po głowie ale gdy zobaczyłam w necie zdjęcie pewnej sukienki to przepadłam :) i w końcu szyła krawcowa. Powodzenia na ostatniej prostej :) Śliczne zaproszenia!

    OdpowiedzUsuń
  19. Gratuluje! Zaproszenia przepiekne: cudna grafika :) No i ciekawa jestem sukni oczywiscie :) Najbardziej podoba mi sie: slub za tydzien.. z mama W WOLNYM CZASIE wszywamy koronki :) Ale luz - to jest najlepsze podejscie i sposob, zeby naprawde cieszyc sie przygotowaniami. Pieknej pogody zycze, bo wydarzenie niezwykle na pewno bedzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w sumie określenie "czas wolny" wydaje się tu dość kuriozalne :D Ale staramy się nie zwariować i przeżyć również przygotowania :) Pogodę mamy wykupioną - będzie piękna!

      Usuń
  20. Gratuluję - podziwiam - czekam z niecierpliwoscią na ciąg dalszy tej niesamowitej opowieści :)

    OdpowiedzUsuń
  21. NO PIĘKNIE!! Sukienka pewnie będzie mega.
    Wszystkiego dobrego na nowej drodze ;) a zaproszenia, fakt - bardzo ładne.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie można zobaczyć sukienki Astrid :( Trzeba być zaproszonym na blog :'(

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe