Moje nowe zabawki

20:19

Od dłuższego czasu (stanowczo zbyt długiego!) powolutku powstaje mój własny kącik krawiecki. Praca posuwa się w ślimaczym tempie o tyle, na ile pozwala mi czas i skręcona noga. Zanim zaproszę Was na moje (jeszcze nieukończone) włości chciałabym pokazać o jakie dobrodziejstwa wzbogaciłam swoje przyszłe miejsce pracy :)

1. Maszyna.
Nasza domowa, kichająca i kaszląca od jakiegoś czasu, Arka ustąpiła miejsca maszynie Silver Crest z Lidla;) Arka jest maszyną totalnie podstawową, a jej jestestwo sprowadza się właściwie do ściegu prostego, zygzaka i kilku (nawet!) ściegów overlockowych. Różnica w szyciu na nowo nabytej machinie jest po prostu piorunująca! Wszystko sunie gładko, maszyneria cichutko pracuje i do tego mam bogactwo nowych ściegów. Biorąc pod uwagę cenę myślę, że to strzał w dziesiątkę:) 

 Obie maszyny, dla porównania - Arka wypada dość blado :)

2. Manekin regulowany.  
Długo zbierałam się, aby kupić regulowaną lalę. Zdecydowałam się na manekina My Double S. Póki co jestem zadowolona - nic więcej nie mogę jeszcze powiedzieć. Opinię wyklaruję sobie w trakcie pracy. Jesteśmy na etapie zaprzyjaźniania się, zakręcenia/dokręcenia/wykręcenia - jak kto woli. Dobrze, że kostki manekinowi skręcić nie można :P. To, co jest dla mnie w tym momencie najważniejsze to to, że szycie na miarę stało się w końcu możliwe!


3. I ostatnia zabawka, która mnie raduje ogromnie to... pieczątka z logiem! Ciach! Ciach! Ciach! Pstrykam koziołkiem na kartkach i karteluszkach :) Ciach!

Cudownie jest inwestować w to, co się kocha!

Ściskam Was mocno!
Joanka :)

You Might Also Like

63 komentarze

  1. No,nie powiem super te Twoje "zabaweczki".I nie ukrywam,że zamieniłabym tego swojego "raszpla" na Tą Twoja nowość:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Trochę Ci zazdroszczę, że masz swój kącik krawiecki, ja szyję trochę "po kątach" :) No i pieczątka to strzał w dychę, mam taką samą z logo, bardzo fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieczątka jest super!:) Też szyłam po kątach i to nie swoich. Szczerze mówiąc to zawsze wstydziłam się swojego dotychczasowego miejsca pracy. Myślałam, że nie uda mi się zrealizować nigdy marzenia o swojej pracowni. Wszystko jest możliwe jak się chce:)

      Usuń
  3. Fajne pomoce. Pieczątka jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Maszyna jest super,też mam taka od niedawna.A pieczątka jest fajna.

    OdpowiedzUsuń
  5. superowo...wszytko fajnie i fakt - marzenia fajnie mieć i fajnie je realizować i robic to co się kocha!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak!:D
      Lola a propos tego, co pisałaś na fb odnośnie sukienek i że nie mogłaś dopiąć ich na manekinie. Zastanawiałam się jak wyregulować manekina w klatce - wiadomo: my oddychamy, wszystko się rusza, a u lali nie:) Obrałam taką taktykę, że wyregulowałam obwód biustu wg miary zdjętej na maksymalnym WYdechu i wszystko (póki co) gra:)

      Usuń
  6. 1. Maszynę z Lidla mam, chwalę sobie, sprytna, cicha i jak dotąd właściwie niezawodna.
    2. Lala u mnie jest na liście "do kupienia", narazie mam manekina piankowego, wiem z dobrego źródła, że nawet kilku polskich znanych projektantów używa właśnie takich - ale wiadomo, oni szyją modele w rozmiarach "mini" hehe
    3. Pieczątka jest cu do wna! Bombowa! Jestem w trakcie projektowania swojego logo i myślę, że to jest must have na mojej liście "do kupienia" od teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój styropianowy manekin mi totalnie nie wystarcza. Mam totalnie nieproporcjonalne wymiary (zresztą chyba rzadko kiedy ktoś ma rozmiary jak te manekiny:P) i niestety manekin służył mi raczej dotąd jako ekspozytor, a nie narzędzie pracy:) A pieczątka - naprawdę super sprawa!:)

      Usuń
  7. Oj, zazdroszczę, zazdroszczę :) Manekin to teraz moje nowe marzenie. Maszyna jeszcze dycha, o pieczątce jeszcze nie pomyślałam. Ale manekin to inna bajka. Przydałby się. Szkoda, że to taka droga zabawka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. Mam nadzieję, że to są dobrze wydane pieniądze - okaże się w trakcie pracy:)

      Usuń
  8. O kurcze. Czy ta maszyna jakos teraz byla w lidlu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była jakiś czas temu, ale spokojnie - co jakiś czas, cyklicznie powraca w ofercie lidlowskiej:) Trzeba śledzić gazetki albo np. fb - tam aż huczy jak się pojawi wieść o tym, że maszyna ma być dostępna w sprzedaży:)

      Usuń
  9. Manekina troche zazdroszcze, a na swoja lidlowska maszyne to klne ostatnio w myslach ;) Oby Tobie lepiej sluzyla!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję Karo, że nie będę musiała strzelać przekleństwami pod nosem;) Chociaż biorąc pod uwagę fochy poprzedniej maszyny to szycie na każdej innej byłoby chyba bajką:)

      Usuń
  10. :O Marzę o takim kąciku! A o pieczątce to już w ogóle... :D
    Zazdroszczę! Miłej Pracy ! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Te regulowane manekiny są fajne, ale (nie rozglądałam się za nimi specjalnie, więc nie wiem czy są różne różniaste) wszystkie, które widziałam, mają BARDZO długie tułowia... A ja mam za to krótki tułów, więc jak szyć?! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem ekspertem od manekinów, ale nigdzie nie wdziałam takich z regulowanym tułowiem. To jest właśnie ten mankament, że nie da się ich idealnie nastroić do każdego typu sylwetki..

      Usuń
  12. Gratulujemy nowych nabytkow. Fajne, przydatne i ciesza i to jest najwazniejsze!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale Ci zazdroszczę takich nabytków ;O

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja mam okrągłą pieczątkę z napisem "Właściciel książki: Bartosz Dubiński" dostałem na gwiazdkę kilka lat temu od mamy :))

    A tak na marginesie, to mam nadzieję, że zaprosisz nas na parapetówkę ;-)

    Zdrowiej i wracaj do szycia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkich zaprosić?:D To by się chyba skończyło jakąś demolką;)
      A z osobistymi pieczątkami do książek też już się spotkałam:)

      Usuń
    2. Ale za to Marchewkowa podawała kiedyś pomysł na zrobienie idealnie dopasowanego do nas manekina (za pomocą taśmy izolacyjnej), więc w razie potrzeby tak zrobię. :)

      Usuń
  15. ach najbardziej zazdroszczę ci manekina :) zdradzisz cenę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tajemnica:) Ceny można sprawdzić w sklepach internetowych. Tego udało mi się kupić okazyjnie za 400 zł.

      Usuń
  16. A myślałam że ta maszyna z lidla to jakieś badziewie, a tu proszę, lepsza od klasyków;) Stempel świetny!
    F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy lepsza od klasyków to się okaże, ale biorąc pod uwagę, że szyje na niej wiele osób, w tym pierwszorzędnych szyciowych bloggerek, to postanowiłam zaufać tej maszynce:)

      Usuń
  17. Pozazdroszczę manekina, moja lala jest trochę bardziej sztywna, ale w tamtym czasie gdy ją kupowałam nie miałam pojęcia o tych z śrubkami :), ech no co tam, może kiedys popłynę i sobie taką sprawię, pieczątka też całkiem fajna, szybkiego powrotu do zdrowia życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja kupowałam swoją styropianową pannę też nie wiedziałam o istnieniu takowych sprzętów:)

      Usuń
  18. Widzę, że na pomysł z pieczątką nie tylko ja wpadłam :)

    Trzymam kciuki za nową pracownię, bo wiem jak to polepsza komfort pracy... który u mnie na razie w stanie kulejącym niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też masz taką?:D Nie wiedziałam! Moje wcześniejsze miejsce pracy to był jakiś koszmar, więc rozumiem ból:)

      Usuń
  19. też bym chciała takiego manekina :D kiedyś na pewno kupię ! a przynajmniej mam taką nadzieję :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zazdroszczę i jeszcze raz zazdroszczę pracowni własnej! Ja o niej marzę już od dawna, ale to jeszcze chwile potrwa zanim coś wykombinuję :) Zdrówka Ci życzę, powodzenia i jak to mówi moja koleżanka: "You go girl!" :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudownie jest realizować marzenia:D Trzymamy kciuki za pracownię i szybki powrót do zdrowia:*

    OdpowiedzUsuń
  22. już na fanpage'u się chyba chwaliłam, że też nabyłam silvusia, odstawiając na bok (a właściwie do kąta ;) ) arkę radom (zdecydowanie bardziej antyczną niż Twoja), więc w pełni rozumiem radość szycia na czymś, co SZYJE, a przy okazji jeszcze nie sprowadza sąsiadów z okolicznych budynków ze skargami na hałas;)
    czekam z niecierpliwością na fotki pracowni! i życzę kostce szybkiego powrotu do zdrowia ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj, zachęcasz do kupna silver cresta :) pomyślę, może uda się kiedyś zainwestować w coś takiego :) teraz już pozostaje nam tylko czekać na nowe uszytki spod igiełki nowej maszyny :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. Zazdroszczę ci manekina. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  26. faaaajne :) Ja od jutra zaczynam poważnie mysleć o DIY ale zaczne z maszyną babci :)Oryginalność jest .... cudowna.

    OdpowiedzUsuń
  27. To ja osttanio nabyłam swoją styropianową...do regulowanej jeszcze trochę czasu musi upłynąć...tym bardziej gratuluja nowych nabytków oby użytkowanie ich przynosiło Ci wiele satysfakcji i radości.

    OdpowiedzUsuń
  28. No ja już widzę szeroki i duży blat na którym stoi nowa maszyna :) Zapowiada się ciekawe. Wszystkie zakupy super, extra praktyczne i pomocne a pieczątka to aż zalała moje serce miodem - przesłodka jest :)

    OdpowiedzUsuń
  29. No wobec tego nie wypada słowa ni pisnąc na tę NOWA DROGĘ SZYCIA, tylko prowadź się ładnie tymi nowymi ściegami ;)))

    OdpowiedzUsuń
  30. Oj jaki piękny różowy manekin! i pracownia zapowiada się nieźle. Czekam aż pokażesz całą. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. OMG to ty te wizytową sukienke z gorsetowa górą na Arce uszyłaś? RESPECT! Teraz już będziesz miec z górki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wszystko co szyłam do tej pory szyłam na wyżej prezentowanej Arce;)

      Usuń
  32. Badzo dobry zakup! Ja szyję wszystko na lidlowskiej maszynie ( a trzeba wiedzieć, że szyję dużo i używam bardzo grubych tkanin). Fajny blog. Będę tu częściej zaglądać. Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  33. A zdradzisz gdzie można zrobić sobie taką pieczątkę? Bo logo mam już swoje teraz tylko trzeba by było opieczętować książki na półce bo wiele kursuje po znajomych ;)

    Co do maszyny z Lidla to moja mama ją sobie chwali!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieczątkę zrobiłam w miejscowym centrum graficznym:)

      Usuń
  34. Joanko, witaj w klubie posiadaczek Silverki, oby sluzyla ci dlugie lata. A manekina zazdroszcze, i pieczątek tez!!

    OdpowiedzUsuń
  35. Uffff Wasze opinie i dotychczasowa praca z nabytkami tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że zakup ich był dobrym pomysłem. Pracownię zobaczycie niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Silverka się sprawdza :) szyje nawet gruby jeans 6 krotnie złożony ! co stary łucznik nie dawał rady :)manekina też nabyła na drodze kupna i na razie czeka na przymiarki:)Trafiłam do Ciebie przypadkiem,pozwolisz, że rozgoszczę się ma dłużej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! Czuj się tu dobrze:)

      Usuń
  37. pierwszy raz widze takiego manekina ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze musi być ten pierwszy raz ;]

      Usuń
  38. Twoja Arka to i tak wypas przy moim Łuczniku: ścieg prosty i zygzak i to tyle :)
    A ta Lidlowa od dawna mi chodzi po głowie, głównie ze względu na relację ceny do dobrych opinii ;)

    Podobno nawet dzianinę nieźle zszywa - próbowałaś już na pewno?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc to myślę, że lidlowa maszyna to mój najlepszy zakup w tym roku:) Radzi sobie dobrze ze wszystkim, więc polecam :)

      Usuń
  39. Pieczątkę kupiłaś czy zrobiłaś sama? Jeśli tak to jak ?
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrobiłam w centrum graficznym. Aż taka cwana, aby zrobić to nie jestem ;)

      Usuń
    2. Można z ziemniaka zrobić... ;)

      Usuń
    3. Mojego loga nie chciałabym rzeźbić w ziemniaku :P

      Usuń
  40. Jak z perspektywy czasu oceniasz swój manekin? Czy system regulacji się sprawdza? Planuję kupić taki manekin i każda uwaga będzie dla mnie cenna.

    OdpowiedzUsuń
  41. Jestem równie zadowolona jak na początku :) Zakres regulacji jest wystarczający (wybrałam ten model, ponieważ miał najszerszy zakres regulacji spośród wówczas dostępnych manekinów, na tym mi zależało). Jedyny mankament w pracy z takim manekinem polega na tym, że jest sztywny a nasze ciało miękkie. Wymiary nie pokrywają się więc często ze zdjętą miarą - szczególnie w obwodzie klatki piersiowej (ja reguluję obwód biustu wg miary zdjętej na maksymalnym WYdechu) - kwestia praktyki :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe