Ku przestrodze

15:59

  
Kolczyki moje miłe Panie nosimy w uszach. I co ważne: pilnujemy tego, aby z uszu nie wyleciały, bo można je zgubić. Nawet te najbardziej dla nas cenne.
Tak też się stało w moim przypadku w dniu, kiedy po raz pierwszy ubrałam zrobione przez siebie, ulubione wówczas kolczyki z suszonymi kwiatami czosnku ozdobnego. Jeden kolczyk mi wypadł i zdesperowana szukałam go następnego dnia. O dziwo znalazłam go przy przystanku autobusowym w centrum Gdańska! Ciekawe ile w ciągu 24 godzin przejechało po nim autobusów... ;) Aż mnie zabolało jak je znalazłam...

 zdjęcie po prawej jest już niestety archiwalne

Od tamtego pamiętnego dnia minął już szmat czasu. Roślinki w domu już nie mam (nawet jakbym miała to bym musiała czekać do następnego roku aż zakwitnie), więc dorobienie drugiego kolczyka stało się rzeczą niemożliwą. Od tamtej pory prawie wszystkie moje kolczyki posiadają zamknięte bigle, a ja zaprzestałam używania suszonych roślin w biżuterii ( tutaj i tu możecie zobaczyć inne kolczyki) i ograniczyłam się do naturaliów takich jak kokos, lawa, drewno, itp.  
Naszła mnie jednak dziś refleksja czy do tego nie wrócić... :)

Pozdrawiam
Joanka:)

You Might Also Like

11 komentarze

  1. o tak ja gubie czesto kolczyki ale juz sie nauczylam i mam takie gumeczki na kazde

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Już niejedną pare kolczyków w ten sposób załatwiłam, niestety nie nauczyło mnie to niczego i zatyczek nadal nie zakładam :(

    Szkoda że w takim ruchliwym miejscu swojego straciłaś, takie ładne były, ale nic straconego. Ten który pozostał nienaruszony przerób na zawieszkę i nadal się ciesz jego urokiem. A w przyszłym roku zrobisz sobie następne

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgubić tylko raz mi się zdarzyło, natomiast otwarte bigle mają jedną zaletę, że jak się pociągnie to się odegną nie uszkadzając ucha :D A takie zahaczenie o coś zdarza mi się naprawdę często... (czy tylko ja tak mam ? :D )

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja zgubiłam swój jedyny kolczyk, kiedy poznałam przyszłego męża ;) następnego dnia zwróciła mi go koleżanka, znalazła pod zakładem anatomii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolczyki były/są prześliczne. Może jednak warto wrócić, choć na chwilę do motywów i materiałów roślinnych. A swoją drogą, kto by pomyślał, że czosnek, nawet ozdobny może być taki cudny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jednak najbardziej lubię otwarte bigle, mimo to nie zdarza mi się gubić kolczyków. Ostatni kolczyk jaki zgubiłam to było wówczas gdy zostawiłam u jubilera przy mierzeniu nowych i gdy wróciłam, okazało się, że ktoś już go zabrał.

    OdpowiedzUsuń
  7. Prześliczne Te Twoje "suszkowe" kolczyki.
    Chyba każda z Nas może poszczycić się taką historią :)
    Dostałam kiedyś,od mego mężczyzny (obecnego męża :) kolczyki z H&M. Były prześliczne - oprawione nutką romantyzmu. Cieszyłam się nimi może z 2 miesiące. Gdzieś w Sosnowcu zagubił mi się jeden. Drugi trzymam aby kiedyś zrobić u jubilera wersję w złocie lub srebrze :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdarza się... Myślę, że powinnaś wyhodować znowu czosnek i wrócić do motywów roślinnych. A z tego zrobić np. wisiorek. I polecam silikonowe zatyczki / baranki czy inne cuda :)

    Kolczyki noszę bardzo rzadko, więc nie zdarza mi się gubić, ale czasem piszą osoby, które kupiły moje kolczyki i jeden zgubiły - proszą o dorobienie tego jednego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja bym wróciła, bardzo oryginalne.
    Znam ból związany ze zgubioną biżuterią. Jak na razie udało mi się znaleźć tylko obrączkę, którą przesiałam kilka lat temu. Niestety z nieodnalezionych został piękny pierścionek z perłą oraz wisior z szafirem , obie pamiątki rodzinne. Do dziś patrzę ludziom na palce oraz szyję z nadzieją, że jednak ktoś je znalazł i pewnego dnia uczciwie odda :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Życzę Ci, na Nowy Rok 2012 aby wszystkie plany, nawet te wydające się abstrakcyjne, udało się zrealizować.
    Szczęścia - dzięki któremu te zamierzenia będą realne.
    Zdrowia, które pomoże w ich realizacji.
    Pieniędzy - bez których, nawet te najwybitniejsze są niczym.
    I przyjaciół, z którymi te sukcesy będzie można dzielić.
    Pozdrawiam Kate:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurczę, każda z nas ma jakaś historię z gubieniem kolczyków. Szkoda, nie? Lepiej by było nie gubić:)

    AnaYo - myślałam o przerobieniu na zawieszkę, ale nie podoba mi się w takiej roli. Może kiedyś, jak trafię na podobny czosnek, dorobię sobie drugi kolczyk:)
    Gosiu - to całkowicie normalnie:D właśnie przy takich zahaczeniach nam wypadają;) Masz szczęście, że Ci się „udało” tylko raz zgubić:D
    Intensywnie Kreatywna - Pewnie do tego wrócę. Gdzieś w zakamarkach książkowych wciąż się suszą wyselekcjonowane kwiaty i liście. Nawet jak gdzieś wyjeżdżam to zwożę ze sobą jakieś egzotyczne, nietypowe cuda. Michał się śmieje, że mam swój zielnik jak Paszczak z Muminków:D Co do czosnku.. Kiedy zaczynasz uważniej przyglądać się roślinom to każda wydaje się ciekawa ze względu na jakiś szczegół. Myślę, że mało osób zastanawia się nad tym i w ogóle to dostrzega, a co dopiero wykorzystuje w pełni przemyślany sposób do biżuterii:) Naprawdę bałam się, że nikt tego nie zrozumie i się nie spodoba ta estetyka:)
    Karolina - dziękuję:) Dorób, dorób!
    Asiu - coś mi się wydaje, że ostatecznie na tym się skończy, że sama go wyhoduję;) Wisiorek odpada – za mały, nie prezentuje się dobrze – przynajmniej mi się nie podoba, jestem dość wybredna. Mimo wszystko wolę bigle zamknięte i już:)
    A to z kolei jest też plus, jak można samemu sobie zrobić albo dorobić komuś. Jako rękodzielniczki nie mamy z tym problemu (choć ja w sumie mam problem;P) :)
    Magda - dziękuję:) Zawsze w głowie mi się kołatała obawa, że nikomu się nie spodobają a tu proszę! Wrócę do nich i na pewno zobaczycie efekty!:) Co do pamiątek rodzinnych – szkoda, ale kto wie.. może jakiegoś pewnego dnia znajdą się gdzieś zupełnie przez przypadek? Oby!
    Kate i Tobie również tego samego życzę!:)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe