Historia spódnicy, co koszulą była

23:59

Jakiś czas temu przechwyciłam koszulę po wujku: cieplutka, bawełniana, rozmiar XL. Do tej pory koszule przerabiałam na bluzki/topy (KLIK), więc teraz dla urozmaicenia i zgłębienia możliwości recyklingowych postanowiłam uszyć spódnicę, tym bardziej, że wydawało mi się, że pozwoli na to wielkość koszuli.  Konstrukcja koszuli ma ogromny potencjał: tył idealnie nadaje się na przód spódnicy, a przednie części po odcięciu listwy z guzikami i dziurkami dają tył (zszycie ich daje przecież cudowną możliwość wszycia po środku zamka!). Być może dla dziewczyn o mniejszych obwodach bioder dałoby radę uszyć z tego spódnicę na ich rozmiar - dla mnie niestety szerokość tej koszuli nie wystarczyłaby na uszycie rozkloszowanej spódnicy. Postanowiłam wykorzystać patent, podpatrzony w Burdzie (nr 5/2011) i wprowadzić boczne kliny przechodzące w kieszenie, wykorzystując w tym celu materiał z odciętych rękawów. Sprytne, prawda? Dzięki temu zwiększyłam obwód, a ogrooomne kieszenie nadają trochę niebanalnego wyglądu:)  Michał stwierdził, że są jak na narzędzia –ale co tam!

Burda 5/2011

Wykorzystałam wykrój z Burdy: skróciłam, zwęziłam kliny boczne z kieszeniami dopasowując szerokość do pozostałości po rękawach koszuli (i tak wyszły szerokie i ogromne!), dzięki temu nie odstają tak mocno, jak w Burdzie. Poza tym pomyślałam, że jakbym uszyła sobie tak odstające kieszenie to moje, i tak szerokie już biodra, nabrałyby wyglądu szafy trzydrzwiowej z wyjściem na odkurzacz.   

Jako, że ilość materiału okazała się dość ograniczona do podłożenia paska wykorzystałam materiał z jakiś starych bawełnianych spodni. Worki kieszeni postanowiłam zrobić ze starej apaszki.

Pech chciał, że do szycia wyciętych elementów zasiadłam po wypiciu siarczystej nalewki (z wujkiem się nie napijesz?!), przez co nie zauważyłam, kiedy pomyliłam części (a co to takie długie? ciach nożyczkami!) i przycięłam te, które nie miały być przycięte. Minęło trochę czasu zanim zrozumiałam co zrobiłam i nie było rady: dla ratowania sytuacji trzeba było skrócić całą spódnicę o dobre 15 cm. Teraz wujową nalewkę traktuję jednak jak znak z niebios, bo myślę, że udało mi się wybrnąć zwycięsko, a skrócenie wyszło tylko na plus dla spódnicy:) W każdym razie postanowiłam: nie będę szyć z szumiącą głową!

Do rzeczy: szyło się szybko, łatwo i przyjemnie. Spódnica jest cieplutka, a stonowany kolor będzie dobry na jesień. Odcień co prawda można zakwalifikować jako „gnojowy”, przypominający bliżej niezidentyfikowanego porosta – mimo wszystko nie zachwieje to mojego skojarzenia z  kolorem jodły. Michał stwierdził, że nie powinnam łapać się za takie materiały, bo wyglądam jak stara guwernantka. Poza tymi "zaletami" polecam ten model też ze względu na kieszenie - tego rozmiaru potrzeba takiej gapie, jak ja! Z Michałem stwierdziliśmy też, że gdybym była Paris Hilton, mogłabym nosić w nich swoje psiaki:D

Podsumowując: myślę, że stworzyłam recykling doskonały (wszystko wzięte „z szafy”)! Koszt całości: 0 zł :D

   
spódnica: joanka-z
100% bawełny 

 (zdjęcie jest słabe - wiem. Postaram się je podmienić, jak tylko główny fotograf znajdzie dłuższą chwilę i mi pomoże:) )

You Might Also Like

32 komentarze

  1. Super pomysł i wykonanie! Bardzo mi się podoba i nie pogardziłabym taką spódnicą :> Tak, nie należy szyć po jakichkolwiek trunkach, już to kiedyś przerabiałam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wyszła Ci ta spódnica! Niezła telepatia, co??:))) Na szczęście nasza jest inna, hehe;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładny materiał, w sam raz na nadchodzące chłody no i ciekawy pomysł. Ja jestem za recyklingiem, po co coś ma leżeć w szafie nieużywane jak może się przemienić w fajne ubranko. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Efekt zdumiewający, spódnica bardzo ładnie wyszła, a ta długość lub krótkość przymawia jedynie na jej plus.

    OdpowiedzUsuń
  5. Amazing! Choruję na taką spódnicę od dawna, idealna na jesień. I faktycznie, krótsza wygląda bardzo dobrze.
    ps. Nie rozumiem, czego chcesz od swoich bioder, przynajmniej je masz :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna przeróbka. Jestem pod wielkim wrażeniem:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś genialna! Tak na prawdę to z niczego, możesz zrobić coś pięknego. Podziwiam Cię ;> Zapraszam Cię na mojego bloga :) www.zawodowymishmash.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Te kieszenie są niezwykłe. A i długość spódnicy wydaje mi się być idealna. Gratuluję pomysłu i wykonania:)

    OdpowiedzUsuń
  9. ekstra te kieszenie !

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny pomysł :) u mnie w szafie tyle ubrań leży.... za małych wiec raczej nie stworze z niczego czegoś większego dla siebie :P no ale z koszulki(ta akurat za duża była) zrobiłam spodenki dla synka ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. świetna spódnica, a historią jej tworzenia mnie strasznie rozbawiłaś ;]

    OdpowiedzUsuń
  12. Spódnica doskonała - niezwykła w formie, idealna długość (nie żałuj konieczności skracania) i na dodatek bezkosztowa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fantastyczna spódnica powstała;D

    OdpowiedzUsuń
  14. No kurcze... fajna! Materiał bardzo fajny, kieszenie mega! Długość w sam raz :D

    OdpowiedzUsuń
  15. JEJU! Dziewczyny w życiu nie spodziewałam się dziś tylu komentarzy! Dziękuję za każde pozostawione tu słowo i pochwały:) Cieszę się, że podzielacie mój zachwyt dla nietypowych kieszeni, no i że zgadzacie się z tym, że długość wyszła na plus (pod niebiosa wychwalam cudowną nalewkę mego wuja :D!)

    Susanna - Tylko czemu Polak przed i po szkodzie głupi? :D
    Sistu - telepatia pełną gębą:) Dobrze, że nie wpadłyśmy na ten sam pomysł, bo dopiero by było, ha!:D
    fenelopa - oj tam, oj tam – co do bioder: no są szerokie, co poradzę?;) Mogę się tylko z nich śmiać;)
    Chabrowa Panienka a jakby tak połączyć jakieś dwie za małe rzeczy i zrobić jedną? Na przykład jakiś fajny top z łączonych materiałów? Albo torebki, kosmetyczki?:) A spodenki wyszły Ci fajne i na pewno wygodne:)
    SlomianyOgien - Dzięki:) No na brak rozrywek nie mogę narzekać :D aż chce się szyć! :D

    jeszcze raz wszystkim dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  16. No nieee zaraz padnę!
    Świetnie ci wyszła ta spódnica i w sam raz na sezon jesienno-zimowy!
    Ale wyobraź sobie, ze mam identyczną w kroju spódnicę w print w pawie pióra, z której zawsze chciałam uszyć torbę! Może jednak jej nie pociacham...

    OdpowiedzUsuń
  17. no i wyszło perfekt, zwłaszcza z tymi kieszeniami..pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. obserwuje super jest u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wyszło naprawde super! Dobrze, że po nalewce sama nie przyszyłaś się do tej spódnicy :) To by było...

    OdpowiedzUsuń
  20. No prosze, oglądałam juz wiele spódnic uszytych z koszul, ale Twoja jest najbardziej pomysłowa z nich wszystkich! Te kieszenie sa naprawdę fantastyczne, poza tym pod nozyczki ,,wpadła" Ci odpowiednia gatunkowo koszula, w sam raz na jesienne spacery. Dzis trafilam po raz pierwszy na Twojego bloga, ale myslę, ze nie ostatni.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jesteś niesamowicie zdolna i masz świetne pomysły. Spódnica jest rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
  22. Anna Arteria - No co Ty!:D Byś pociachała i byś żałowała;) Musisz się kiedyś pochwalić – pewnie ma bajeczne kolory!
    kayaretro - Dziękuję:)
    Anna - Dziękuję:)
    Asia-majstruje - Szczerze mówiąc nie zdziwiłoby mnie to chyba:D Jak po trzeźwemu przebiłam sobie na wylot opuszek igłą do filcowania na sucho (zbyt zawzięcie nakłuwałam), to co dopiero po nalewce.. ^^
    Monika - Dziękuję! Potrzeba matką wynalazków:)
    Agnes - Dziękuję ślicznie! Sama też podpatruję Twoje cuda, co tworzysz. Nie bez powodu ustawiłam się u Ciebie w kolejce po ciasteczkowy candy-zestaw:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Gratuluję przeróbki! Naprawde świetna, w sam raz na jesień :)

    OdpowiedzUsuń
  24. kurde... nigdy nie pomyślałabym że z koszuli można coś takiego wyczarować!

    OdpowiedzUsuń
  25. Rewelacyjna przeróbka. Już parę razy próbowałam zrobić z koszuli sukienkę/spódnicę i za każdym razem kończyło się to fiaskiem. A tu widzę, fantastyczną spódnicę i mądre, ekologiczne podejście do mody :D

    OdpowiedzUsuń
  26. malinomanka i Natajka- dziękuję:):):)
    Agnieszka - WOW dzięki! usłyszeć taką pochwałę od osoby podchodzącej tak praktycznie do mody, jak Ty, to zaszczyt:D Ale za to pomysł na gorsetową tunikę z koszuli przypadł mi BARDZO do gustu - z chęcią wykorzystam patent, jeśli pozwolisz:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Anonimowy7/1/12

    Sprobuje uszyc sobie taką,moj L gdyby zobaczył te kieszenie powiedziałby ze w koncu nie musiałabym nosic ze sobą torebki.katrina.

    OdpowiedzUsuń
  28. Katrino - trzymam kciuki!:D A kieszenie - fakt: zdają się pomieścić wszystko:D

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny pomysł i świetna spódnica. Nigdy bym nie pomyślała, że to recykling!!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. Joasiu - Dziękuję! A jednak to recykling!;) Najczęściej takie pomysły podsuwa potrzeba albo przypadek;) Żałuję tylko, że nie zrobiłam zdjęć poszczególnych etapów powstawania spódnicy.

    OdpowiedzUsuń
  31. Dalej próbuje zrozumieć jak to uszyć O_o :D. Ja niestety szyć nie potrafię zbyt dobrze . Dużo razy próbowałam ale wychodziło to mało estetycznie . Jedyne co udało mi się ładnie i estetycznie przyszyć to dwa guziki i kawałek materiału na koszule. Ale twoje prace są po prostu godne podziwu . Brawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Na początku też mi to koślawo wychodziło. Kwestia wprawy ;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe