You can't judge a book by the cover

22:28

     
Kiedy w październiku wróciłam po dziekance na ASP kumpel robił wszystko, abym czuła się jak najlepiej i jak najszybciej zasymilowała się z nowymi ludźmi z roku. Na wieść o tym, że szyję stwierdził, że to świetnie i muszę poznać jak najszybciej „K.”, bo ona też lubi szyć, przerabiać itd. Chwilę później, jak w filmie, wyszła zza rogu owinięta w róż i czerń postać: błyszcząca sukienka w pionowe pasy, różowa szmina, wystające spod spodu gacie/ getry do kolan z koronki… Kuba od razu pobiegł do K. chcąc nas zapoznać. Podałam rękę a ona zmierzyła mnie ostro, powoli zatrzymując wzrok na mojej nieciekawej bluzce, spranych portkach i uwalonych trampkach. 

- Kuba mówił, że szyjesz.
- Tak, ale wiem, że tego dziś po mnie nie widać.
K. spojrzała na mnie jak na robaka, wykrzywiła się jakby ktoś podstawił jej coś śmierdzącego i rzekła przeciągle:
-Noooooooo…
Odwróciła się i od tej pory patrzała na mnie z pogardą.

Opisuję tą, może głupią, historyjkę ponieważ często do mnie wraca i każe zastanawiać się, czego spodziewa się po szyjących ludziach? Dlaczego osoba studiująca na ASP musi z założenia tworzyć rzeczy udziwnione, przekombinowane, rzucające się w oczy? Tylko dlatego, że (z góry) jest/aby być „ahrtystą”?

Do tej pory szyłam rzeczy proste, w większości na bazie gotowych wykrojów. Niektórzy na wieść o tym, że szyję od razu mierzą mnie od stóp do czubka głowy, jak K., z myślą, że ich powalę. Tymczasem to, co uszyłam to są raczej rzeczy zwykłe, codzienne. Trudno je chyba na pierwszy rzut oka rozróżnić od tych kupionych. Wychodzę z założenia, że lepiej się wprawić w ten sposób, poznać logikę ubrań i dopiero będąc pewnym, że umie się zrobić rzeczy zwykłe porwać się na własne projekty i tworzyć własne cuda. I nie zamierzam zmieniać tego stanowiska.

A może wystarczy robić nieumiejętnie coś dziwnego? Bezsensownie dobierać rzeczy, dodatki? Zszywać bezsensownie kolorowe szmaty? Może wtedy ludzie będą odbierać szyjącego studenta ASP jako artystę? Kogoś ponadprzeciętnego? Tylko czy w taki nadęty sposób nie rodzą się takie fenomeny jak Tavi Gevinson, których ja, najmocniej przepraszam, ale po prostu nie rozumiem… 

Życzę Wam słońca!
Asia 

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Kurcze jak miło się coś takiego czyta. Już myślałam, że nikt szyjący czegoś takiego nie wypowie. Tak już jest, że większość osób szyjących zgodnie z obecnym trendem "na upośledzonego ratlerka z ADHD" podskakuje i szczeka na temat: jacy to są AWESOME, bo mają w domu Łucznika i potrafią zszyć dwa kawałki - jak to doskonale określiłaś - szmat.
    Pewien znany, polski projektant mody powiedział mi kiedyś coś w co nie od razu łatwo mi było uwierzyć, a mianowicie "dobry projektant nie stylizuje sam siebie".
    Często spotyka mnie coś takiego jak Ciebie. tylko, że u mnie pytanie brzmi: ty zajmujesz się modą???
    Co z tego, że nie widać? A musi być? Ja lubię się fajnie ubrać, ale bez przesady. Gdyby osoba szyjąca miała się co dzień stylizować w swoje produkty to nie wiem kiedy by je szyła, bo dobrze zrobiona rzecz wymaga czasu.
    Z ciężkim sercem patrzę jak te węszące sławę dziewczęta pokazują swoje szmaty na "pokazach mody". Szycie to przede wszystkim konstrukcja. Lepiej uszyć coś mniej skomplikowanego jeśli wiemy, że wyjdzie dobrze. Karl Lagerfeld tak mówi i ja mu wierzę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. w pełni się z tobą zgadzam, nic dodać nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj zgodzę się z Tobą jak najbardziej. Zawsze mnie zadziwia jak czasami budzi zachwyt kreacja uszyta z kilku kawałków szmat, ledwo trzymających się kupy :) Ale o gustach się nie dyskutuje. Również nie lubie udziwnionych ubrań, które ubraniami nie są... i po mnie też nie widać,że studiuję projektowanie ubioru;) Ale jakoś poprostu nie zależy mi,żeby kreować siebie na zwariowaną artyskę z jedną nogawką krótszą i niebieskimi włosami ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. I pozostań przy tym, bo zmienianie się na siłę nie ma sensu-zatracisz gdzieś samą siebie. Ja szyję wyłącznie dla siebie (sporadycznie się zdarzy że dla innych) i są to może rzeczy nie oszałamiające, nie wzbudzające zachwytu i wogóle, ale ja takich nie potrzebuje. Nawet na poczet bloga tego nie robie, bo po cóż mi np. mega fikuśna spódnica skoro jej nigdy nie ubiorę?

    OdpowiedzUsuń
  5. Każda szyjąca osoba powinna uważać się za artystę. W końcu czy z papierkiem czy nie, szyjąc zostawia cząstkę siebie w każdej stworzonej sztuce odzieży. Przykre,że za naszą prezencję jesteśmy spychani za margines przez "wielkich artystów", bo nie nosimy pantalonów po kolana :P Śmieszne!
    Uważam się za artystkę, choć Tworzę rzeczy, które można założyć na codzień - nie mam papierka z ASP i nie czuję się gorsza od innych. Mam talent, który sprawia, że jestem z siebie dumna.
    Świetny post, pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że zdecydowanie więcej uroku mają w sobie rzeczy proste niż te bardziej udziwnione i niekiedy przesadzone. Poza tym w tej dziedzinie chodzi również w dużej mierze o wygodę, więc dobrze skrojona prosta tkanina wygrywa na tym polu z tą udziwnioną niewygodną materię. W końcu ubiór ma być częścią nas samych i wydaje mi się, że każdy wytwór naszych rąk ma w sobie duszę, nawet gdy wygląda bardzo prosto i niepozornie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Tobą, i choć sama nie szyję to wiem co masz na myśli. A ta koleżanka K. tu wygląda, jakby chciała zaistnieć na siłe, poprzez te dziwne ubrania, dodatki. Nie trzeba być ciągle na świeczniku, można odczuć też tego negatywne skutki niestety.
    Masz zdrowe podejście, jak najbardziej trzeba najpierw nauczyć się podstaw a dopiero potem tworzyć na tej kanwie coś własnego. Tak jest ze wszystkim, z gotowaniem, szyciem, rysowaniem itd, itd, itd, można wymieniać i wymieniać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również zgadzam się z Asią. Najgorsze (a raczej najbardziej żałosne) jest to, że podobnie zachowują się niektórzy artyści w muzeach, galeriach itp. - wchodzą i już przy samym wejściu zaznaczają, że "są artystami, więc nie zamierzają zapłacić za wstęp na wystawę" (w ramach wyjaśnień - bilet wstępu 1zł...)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze dziewczyny! Ja po opublikowaniu posta pomyslałam, że to głupi pomysł, że pewnie się użalam nad sobą, a tu taki odzew z Waszej strony:) Dziękuję Wam bardzo za te słowa popracia. Mam nadzieję, że żadna z nas zacznie się zatracać w tworzeniu na pokaz i nie będzie "upośledzonym ratlerkiem z ADHD" :D Zresztą to chyba komplement, jak zrobi się coś tak dobrze, że wygląda jak kupione;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy2/9/11

    Wspaniałe to odczucie, jak czując się "odosobnionym" w przekonaniach ktoś pisze dokładnie to, co siedzi w mojej głowie. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

INSTAGRAM

Subscribe