sobota, 24 stycznia 2015

Prezenty: poduszka panda i kolorowa mini-kosmetyczka

Ach kolejne prezenty - zapomniałabym! Kontynuujmy poprzednie dokonania!

Dla kumpla Marka postanowiłam uszyć podusię-pandę. Wzór intuicyjnie szyty z głowy. Polarkowy przytulak, idealny towarzysz pod strudzony życiem czerep. Marek uwiellllbia pandy! Pewnie sam chciałby nią być! 

Drobny upominek dla Ani: kolorowa kosmetyczka. Dobór kolorów nie przypadkowy - miała być wesoła jak sama właścicielka :) Kosmetyczek nigdy zbyt wiele jeśli chodzi o porządek w damskiej torbie. A Ania lubi torby! I masę rzeczy w torbach.



Prezentacja na szybko. Nowi właściciele zadowoleni - to najważniejsze :)
Joanka

piątek, 16 stycznia 2015

Obiecuję uroczyście, że... ta, jasne!

Zarzekałam się kiedyś, że nie będę blogować, co widać. Mówiłam, że nie założę konta na facebooku (akurat!) Zapierałam się, że nie będzie Instagrama. Moją słowność szlag trafił - zapraszam w moje nowe internetowe siedlisko!  KLIK.


Nie wiem jak Wy, ale nie mam w zwyczaju nosić wszędzie ze sobą swojej lustrzanki, by dokumentować to, co chcę. W sumie szkoda, bo robiłam stanowczo za mało zdjęć. Nie ukrywam też, że wiele postów nie powstało dlatego, że nie miałam kiedy obrobić części zdjęć, czasem cudem zrobionych. Praca nad blogiem to harówka, nie ma to tamto :P Wierzę, że dzięki cudownym rozwiązaniom dzisiejszych czasów uda mi się pokazywać Wam na bieżąco świat widziany moimi oczyma czarnymi i to bez wymówek! W nawiązaniu do poprzedniego posta: carpe diem!

Joanka

wtorek, 13 stycznia 2015

"Ty durniu!" *

Chciałam uniknąć podsumowań, ale podczas porządków w papierowych ewidencjach i mieszkaniu trzasnęło mnie jak z liścia: "Babo, patrz - TRZASK!". Dociera do mnie ile wydarzyło się przez cały zeszły rok! Utrzymanie firmy to raz, ale reszta! W marcu odbył się pokaz. Trudny Dzieciak zadbał o mój rebranding i od tego momentu zaczęłam pojawiać się dość regularnie na większych targach handmade'owych - głównie w Trójmieście, ale odwiedziłam też Warszawę, Łódź i okolice Krakowa. Na dobre wyszłam do Was z bezpiecznych pieleszy. Ponadto przeniosłam CAŁĄ pracownię w zupełnie inne miejsce - z rodzinnego domu do uroczej Oliwy. Kupiłam też wymarzonego overlocka. Poza tym odbyło się kilka sesji zdjęciowych z fantastycznym PanemAdamem - w tym dwie z moim udziałem. Zerknijcie koniecznie na efekty: KLIK! Udało mi się dotrzymać danego sobie słowa i charytatywnie oddałam włosy na rzecz fundacji Rak'nRoll. Nawiązałam fantastyczną współpracę z Modną Kozą i kilkoma sklepami i galeriami w Polsce, w tym: Elska i DamyNieDamy w Gdyni, Central Store w Warszawie. Dużo.
Od początku prowadzenia firmy chciałam, by "produkty" nie zdominowały bloga. W rzeczywistości firma tak zdominowała mnie, że ciężko było mi pisać o czymś innym. Okazało się, że bycie szefową, krawcową, księgową, fotografem, marketingowcem da się pogodzić. Niestety śmiało mogę jednak powiedzieć, że zahaczyłam o pracoholizm - przypłaciłam za to frekwencją jakąkolwiek i zdrowiem. Nie macie pojęcia jak często słyszałam "Babo zatrzymaj się", "ceń się", "doceń się!" - teraz widzę co ja tak naprawdę narobiłam. Z życia prywatnego: wyprowadziłam się z domu, zostałam narzeczoną, po raz pierwszy odbyłam samotną wędrówkę po zaśnieżonych górach, a także podróż stopem po Polsce, ale w nieznane. Dziś wszystkie znaki na ziemi wskazują, że uda nam się zamieszkać w naszym wymarzonym miejscu przy lesie (tej wersji się trzymam!), zaczęliśmy też planować ślub. Weszłam w fazę Paszczaka: udaje mi się czasem zatrzymać i rozejrzeć dookoła, wróciłam do czytania książek, doceniam, że mam przyjaciół, cisnę jogę, jeżdżę jak dureń na rowerze i jem kiełki - jest super! Wiecie co mnie najbardziej w tym cieszy? Niektórzy mają szczęście ot tak. Często w duchu klnę, że to takie niesprawiedliwe i myślami kopię to, co koło mnie stoi, patrząc na świat oczami zdziwionego dziecka. Ja wiem, że to co mam wypracowałam własnymi rękami. Potwierdzeniem są dla mnie zawsze poranki u boku faceta, w którym zakochałam się jako dziecko i Wasze uśmiechy na targach. Oby doszło do tego to mieszkanko przy lesie! Pisząc to czuję się trochę jakbym czytała ostatni rozdział książki, ale to cały czas jest początek czegoś dalszego. Np. dalszej współpracy z firmą Juki ;)

Do rzeczy, bo to może brzmieć jak przechwałki, a naprawdę nie o to mi chodzi. Nękająca mnie kiedyś mocno chęć podziału na "bloga" i "firmę" wyjaśniła się: nie da rady. Dylematy tylko potwierdziły, że i tu i tu chcę być SOBĄ, nie rozdzielę się i niech tak zostanie :) Ale może Wy macie jakieś oczekiwania, życzenia odnośnie tego, co robię? Pamiętajcie, że pamiętam, że blog jest przede wszystkim dla Was :)

Wasza Joanka

fot. PANADAM
nerki i torby szyła Joanka Z.

* Cytat ze źródła niezbyt chwalebnego i nie grzeszącego wysokim poziomem intelektualnym. Nie będę kaleczyć Waszych umysłów wskazywaniem go, oj nie! 

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Prezenty: torba z mopsem i męski fartuch

Koniec leniuchowania, więc... czas na smarkanie*! Zamiast wziąć się ostro do roboty muszę skupić wszystkie siły życiowe na tym, by nie wyłazić z łóżka co 5 min. ALE skoro choróbsko wpędziło mnie pod kołdrę postanowiłam wykorzystać to, by pokazać Wam pierwszą parę prezentów szytych specjalnie z myślą... o mężczyznach! Agata poprosiła mnie o uszycie torby z pluszową aplikacją mopsa dla kuzyna i fartucha dla taty, który odkrył w sobie silne, kucharskie zapędy. 

Na początek torba: mocna, uszyta z bawełny. Polarowo-filcowy mopsik miał nawiązywać do torby z naszytym pluszowym misiem. W środku czarna podszewka z kieszonką. Oto i ona - w trakcie...

... i końcowy efekt!

Prezent dla Taty Agaty:  fartuch w kotwice podszyty czarną bawełną - dla praktyczności i usztywnienia. Granatowe wiązania dla spójności całości. Do tego kieszeń i pętelka na ściereczkę czy rękawice. Trochę podobny do tego, co szyłam Mamie ;)

Jakie były Wasze pomysły na prezenty dla panów?

Pozdrawiam spod tony chusteczek!
Joanka

*Dzisiejszy post nie powstałby, gdyby nie kreatywność Agaty i katar, idący w parze z pozwalającą zakotwiczyć się na chwilę herbatą z imbirem ;)

środa, 31 grudnia 2014

Na nowo.

Zwykle nie pamiętam tego, czego życzyłam sobie poprzedniego roku. Pewnie to były nieskonkretyzowane życzenia w stylu "niech będzie lepiej", "oby było dobrze", "marz dalej, spełniaj marzenia". Takie życzenia nijakie, zwykłe, wygodne w życzeniu - pewnie dlatego ich nie pamiętam i nie kojarzę z jakimśtam-rokiem. W zasadzie to był zwykle taki niepotrzebny limes czasowy - czasami zmiany dokonywane ad hoc są skuteczniejsze, ale niechaj będzie. Tym razem jest inaczej: wiem, że to był dobry rok i mam konkretną listę planów na kolejny. Wiem co chcę osiągnąć, z kim, zapisałam cyfry. Na chwilę obecną życzę sobie tego, bym mogła za rok pokazać Wam wszystkie odhaczone punkty, a Wam byście mieli chęci, odwagę i zaparcie, by zrealizować w tym Nowym Roku swoje własne plany i marzenia.

Przy okazji wklejam cytat, na który dziś się natknęłam. Wydrukuję go sobie - może Wy też :)

“Obiecuję sobie samemu...
(..) 
Poświęcać tak dużo czasu na doskonalenie samego siebie, żeby nie mieć czasu na krytykowanie innych. Być zbyt mocnym, by się martwić; zbyt wielkodusznym, by się złościć; zbyt silnym, by się bać; zbyt szczęśliwym, by dopuszczać do siebie kłopoty. Myśleć dobrze o sobie samym i ogłaszać ten fakt całemu światu nie za pomocą wielkich słów, ale za pomocą dobrych czynów. Żyć w przekonaniu, że świat będzie mi sprzyjał tak długo, jak długo będę żyć w zgodzie z tym, co jest we mnie najlepsze”
Christian D. Larson 1912

źródło fot. w tle: tumbrl 

Fantastycznego Nowego Roku!
Joanka

środa, 24 grudnia 2014

Wesołych Świąt!

U mnie ostatnie szlify!

Kochani życzę Wam, aby te Święta upłynęły nam wszystkim błogo, radośnie, leniwie i w rodzinnej, pełniej miłości atmosferze! Pamiętajmy o tym, co najważniejsze, zawsze :)

Wasza Joanka