piątek, 27 lutego 2015

Craftoholic SHOP - mini wywiad z Joanką Z.

Pssst! Ekipa sklepu z fantastycznymi tkaninami Craftoholic SHOP zadała mi kilka pytań o... zerknijcie sami! Zapraszam na mini wywiad opublikowany na blogu sklepu. Przy okazji wplecione zostały zdjęcia produktów, których jeszcze nie ma w ofercie sklepiku, a będą! 

Miłego czytania  - KLIK :)

Joanka

czwartek, 26 lutego 2015

Rowerowe opaski odblaskowe

Czy Wam też tak często kradną lampki rowerowe? Kilka razy okradziono mnie z lampek. Mało tego! Skradziono Pawłowi lampki, a nawet cały rower! Mój łaskawie się ostał, ale złodziej miał taki tupet, że jeszcze oskubał, mój rower... tak, z lampek. Mniejsza z tym, ale bez lampki ani rusz! Poruszając się naprawdę dużo na rowerze coraz bardziej przeraża mnie szereg niebezpieczeństw czyhających ze strony nieuważnych kierowców, a także wędrujących pieszo królów i królowych chodników. Niektórzy rowerzyści obwieszają się lampkami i odblaskami jak choinki bożonarodzeniowe. Z początku wydawało mi się to śmieszne, ale teraz z pełną powagą uznaję to za czyn wielce uzasadniony. Lisek zawsze mi dynda przy plecaku, ale odblasków i świecidełek nigdy zbyt wiele!
Pomyślałam, że uszycie odblaskowych opasek będzie wyśmienitym pomysłem. Testy na JUKI HZL-F 300 pokazały, że igła wchodzi w techniczne materiały jak w masło - czym prędzej zabrałam się do pracy i uszyłam opaski.


Mając taki sprzęt użycie wyłącznie ściegów prostych uznałam za zniewagę dla japońskiej technologii. Postanowiłam dodać wzory i nadać opaskom trochę charakteru - od razu widać która moja, która Pawła ;)


Reakcja Pawła: "JEST LEPSZA NIŻ WSZYSTKO!". Mi wystarczy, aby się nie zabił na rowerze. Czyli w sumie zależy mi na lepszym niż wszystko ;)


Co Wy na to?

Jesteśmy gotowi na rowerową wiosnę!
Joanka

piątek, 13 lutego 2015

Recenzja: JUKI HZL-F300 - akcja!

Po zapoznaniu z teorią i opisem technicznym czas na praktykę!


1.  Ściegi

JUKI HZL-F 300 posiada aż 106 ściegów. Na pierwszy rzut oka ilość i system dotarcia do ściegu wydaje się nie do ogarnięcia, ale zaraz przekonacie się, że nie ma w tym nic trudnego. Ściegi podzielone zostały na 4 grupy. Odszukajmy podstawowy ścieg prosty.


Na ekranie wybieramy 1 z 4 kategorii, wpisujemy numer interesującego nas ściegu i gotowe. przyciskami + i - regulujemy szerokość (w tym wypadku ustawienie igły) i gęstość ściegu.


Maszyna radzi sobie z każdym rodzajem tkanin i materiałów. Nie zmieniając ustawień maszyny ani grubości igły przeszyłam złożone na pół:
cienką bawełnę (1), drelich (2), flausz (3), gruby jeans (4), kodurę (5), cienki ortalion (6), satynę (7), żorżetę (8), elastyczną koronkę (9), skórę ekologiczną (10) i naturalną (11). Przeszyłam też jeden z najbardziej wrednych materiałów: klejący się do rąk elastyczny skaj (12), który do tej pory stawiał opór wszystkim stopkom. JUKI dała radę! materiał się pofalował, ale w obliczu tego wstrętnego testu uznaję to za duży sukces ;) 


Ściegi obrzucające i dekoracyjne z pozostałych kategorii wybieramy i regulujemy w analogiczny sposób.


Zobaczcie jak JUKI radzi sobie ze ściegami dekoracyjnymi na różnych materiałach. Bez wprowadzania zmian przeszyłam identycznym ściegiem:
gruby jeans (1), drelich (2), bawełnę 120g/m2 podklejoną flizeliną (3) i bez poklejenia (4), cienką bawełnę 90 g/m2 (5), flausz (6), filc (7), kodurę (8), skórę ekologiczną (9) i naturalną (10). Na bawełnie nie podklejonej flizeliną (4) widać zmarszczenia, cieńsza bawełna została delikatnie ściągnięta przez nici (5) - pamiętajmy o podklejeniu lub zastosowaniu cieńszej igły. 

Goszcząc maszynę w pracowni wykorzystywałam ją podczas szycia powstających najczęściej w pracowni nerek. Radziła sobie lekko ze skajem oraz z przeszywaniem kilku warstw materiału jednocześnie (miejscami do 5 warstw bawełny i 2 warstw skóry ekologicznej). 


Skoro maszyna razi sobie bez problemu z techniczną kodurą, dość twardą skórą i kilkoma warstwami materiałów to trzeba sprawdzić gdzie kończy się granica. 

Sześć warstw grubego jeansu? 

Bez problemu.
6 warstw skóry?

Komentarz zbędny! Szyła powoli. Nie ucierpiała ani jedna igła!

2. Obszycia dziurek

JUKI HZL-F 300 oferuje 16 rodzajów obszyć dziurek - 15 na guziki + dziurki okrągłe. Niespodzianka: dziurki podłużne można dopasowywać do szerokości guzika! Możemy ustawić szerokość między krawędziami dziurki - to unikatowe rozwiązanie, dostępne wyłącznie w maszynach firmy JUKI. Ponadto maszyna nie zacznie szyć, dopóki stopka nie będzie poprawnie podłączona (informuje nas o tym dodatkowo odpowiedni komentarz na ekranie).

przykładowe obszycia dziurek
3. Automatyczny obcinacz nitek. 

Bardzo mi się to podoba! :D Kończysz szyć, naciskasz guzik, słychać zgrzyt - nici obcięte i zabezpieczone przy samym materiale! Nie musisz szukać gubiącego się wiecznie obcianaka i nożyczek, ha! Obcinacz mozna uruchomić naciskając na guzik, a także naciskając piętą dolną część pedała (czasami z wrażenia i braku przyzwyczajenia włączałam go przez przypadek ;) ).  
Nici obcięte! Wystarczy uciąć nici początkowe - ścieg jest zabezpieczony. 
4. Symbole i litery

Maszyna oferuje wybór różnych symboli - możemy je haftować osobno, a także ustawiać w szeregi. Ciągi znaków mogą być długie - maszyna może pomieścić w pamięci 70 znaków! Możemy je swobodnie zestawiać i dodatkowo regulować ich wielkość i gęstość ściegu. Czysta zabawa :D Poniżej, dla przykładu - szereg 6 znaków: serce-kółko-gwiazda x2:

Przykładowe symbole
To samo tyczy się czcionek. Mamy do wyboru 3 kroje dla wielkich i małych liter oraz cyfr. Do wyboru mamy również podstawowe znaki jak np. +, -, ;, @, ! Ogranicza nas tylko brak polskich znaków, ale dla chcącego nic trudnego -  można ręcznie dosztukować ;)

Mistrzynią hafciarstwa nie jestem - dobrze, że maszyna może to zrobić za mnie ;)
Ach! Zapomniałam dopisać o drobnym szczególe: maszyna ma bardzo dobre antypoślizgi! Dodając do tego wszystkie udogodnienia wskazane w tym i poprzednim poście, mam wrażenie, że producent zadbał dosłownie o wszystko, by ułatwić i przede wszystkim umilić nam pracę z maszyną. Wielość funkcji pozwala na wyczarowanie fantastycznych dekoracji, a duże pole pracy aż zaprasza, by porwać się na większe realizacje.  

Podczas testów korzystałam z funkcji, po które sama sięgam najczęściej. Wiem, że nie wyczerpałam całego potencjału maszyny, szczególnie pod względem haftów (których nigdy wcześniej nie używałam na poważnie) i możliwości ściegów. Z literkami miałam do czynienia po raz pierwszy. Czekając na maszynę nie miałam pojęcia, że będzie miała dostępne takie funkcje! JUKI HZL-F 300 okazała się istnym kombajnem! Przemysłowa stebnówka połączona z hafciarką, pozostająca wciąż domową, ale jakże wielofunkcyjną, przyjazną człowiekowi maszyną. MARZENIE. Biorąc to wszystko pod uwagę cena producenta wynosząca 2650 zł nie jest wygórowana. 

Maszyna jest bardzo prosta i intuicyjna w obsłudze. Idący w parze profesjonalizm nie musi przy tym stanowić przeszkody dla osób stawiających swoje pierwsze kroki w szyciu. Myślę, że wręcz przeciwnie! Wachlarz możliwości, które oferuje maszyna przeznaczony jest i dla hobbystów oraz osób szyjących w sposób bardziej zaawansowany czy trudniących się tym zawodowo. Jej wielofunkcyjność sprawdzi się na pewno w tysiącach sytuacji i milionach potrzeb na lata. Warto zainwestować w taki sprzęt. Gdybym miała środki i ktoś zapytałby mnie: kupujesz? Kupiłabym bez wahania. Po wcześniejszym testowaniu JUKI MO-1000 postanowiłam zakupić overlocka. Odkąd poznałam możliwości JUKI z serii HZL-F poważnie zastanawiam się również nad jej kupnem, dopisując ją do listy marzeń.

Mam nadzieję, że recenzja okaże się pomocna! Z chęcią poznam Wasze opinie. Jeśli macie jakieś pytania - chętnie odpowiem w miarę możliwości. Firmie JUKI dziękuję serdecznie za możliwość zaprzyjaźnienia się z tą niesamowitą maszyną! :)

W kolejnych postach pokażę Wam co udało mi się uszyć przy pomocy maszyny. Podpowiem, że powstały (aż!) dwie rzeczy dla mnie i jedna dla Pawła ;)

Też czujecie już powoli wiosnę? 
Joanka

czwartek, 12 lutego 2015

Recenzja: JUKI HZL-F300 - opis techniczny

Miesiąc temu przybyła do mnie ONA – reklamowana przez producenta jako technologiczny szczyt wśród maszyn wielofunkcyjnych: JUKI HZL-F300. Podekscytowana od razu rozpakowałam pudło. Super ekstra nowoczesna elektroniczna maszyna z powalającą ilością funkcji! Dla mnie, szyjącej na „zwykłej” maszynie i „zwykłym” overlocku, szyciareczce nie tykającej się elektronicznych sprzętów, możliwość opieki nad tym modelem JUKI była porównywalna do obcowania z kimś z NASA :D Warto przyjrzeć się maszynie bliżej, dlatego opis rozdzielę na dwa posty, aby lepiej ją Wam zaprezentować.


Na początek kilka danych technicznych.

1. Model Juki HZL-F300 umożliwia:
- szycie 106 wzorami ściegów,
- 3 krojami czcionek
- automatyczne obszywanie 16 rodzajów dziurek.

2. Maszyna posiada czytelny wyświetlacz LCD z interaktywnymi instrukcjami oraz oświetlenie LED. Obudowa oraz walizka z tworzywa, wewnątrz trwałe, metalowe podzespoły.

3. Dostępne funkcje, standardowe:
- pozycjonowanie igły,
- regulacja długości i szerokości ściegu,
- regulacja prędkości szycia (szyjesz jak żółw czy zając? :D ),
- regulacja docisku stopki za pomocą płynnego, wyskalowanego pokrętła,
- automatyczne nawijanie szpuleczek,
- chwytacz rotacyjny,
- wolne ramię,
- możliwość szycia podwójną igłą,
- regulacja naprężenia nici,
+
- automatyczne nawlekanie nici igłowej - miłe ułatwienie, ale ręczne nawlekanie trwa tyle samo ;)
- automatyczne i bardzo precyzyjne obcinanie nici – super sprawa!
- automatyczne i manualne szycie ściegiem wstecznym uruchamianym ręcznie lub za pomocą pedała, nożnego - to zbliża maszynę do stebnówki,
- zastosowanie specjalnej konstrukcji stopki oraz system 7 punktowego układu ząbków transportowych (2 dodatkowe z przodu płytki), wykonanych ze wzmocnionej stali zwiększa wytrzymałość ściegów,
- rozwiązanie unikalne i dostępne wyłącznie w maszynach firmy JUKI: możliwość ustawienia szerokości obszywanej dziurki i obszycie jej w jakości porównywalnej do dziurkarek przemysłowych.

Do dzieła!

Samo wyjęcie z pudła było miłym zaskoczeniem. „Wow! W końcu ktoś pomyślał o normalnej obudowie!”. Ilekroć stykałam się z maszynami (pomijam stare maszyny zamykane w klimatycznych kufrach ;) ) załączane były do nich materiałowe pokrowce. Ilekroć je zakładałam to ściągałam je później razem z nićmi. Ze zgrozą zdejmuję zawsze pokrowiec z overlocka! A tutaj mamy walizkę z miejscem i na instrukcję i na pedał, które często zagracają dom, by zaskoczyć nas swym bytowaniem w najdziwniejszych miejscach.  Super!  


Maszyna jest spora, przez co jest stabilna i ma duże pole pracy. Porównajcie sami ze standardową, domową maszyną do szycia:

Pole pracy idealnie nadaje się do szycia większych gabarytów. Metalowa płytka ściegowa jest zaopatrzona w dużą podziałkę ułatwiającą prowadzić materiał. Przezroczysta osłona pozwala na podgląd stanu nici na szpulce. Na przodzie obudowy znajduje się dodatkowa 15cm linijka.


Kolejne, co mnie miło zaskoczyło to łatwo dostępny i uporządkowany przybornik. Do tej pory musiałam uwalniać wolne ramię, by dostać się do ukrytego wewnątrz obudowy pojemnika, który był zbiornikiem na wszystko. Tutaj dostęp jest prosty i nie komplikuje wykonywanej pracy, kiedy potrzebujemy po coś pilnie sięgnąć. Sam przybornik jest dwupoziomowy, a górna „półka” ma wygodne przegródki pomagające zachować porządek. Taki detal, ale jakże ułatwiający pracę - kolejny plus!

W skład wyposażenia wchodzą:  igły, szpulki, śrubokręcik, nożyk, pędzelek oraz 6 stopek: stopka uniwersalna, stopka do automatycznego obszywania dziurek, stopka do dziurek manualnych i ściegów ozdobnych, stopka do ściegów obrzucających (owerlokowych), stopka do ściegu krytego, obustronna półstopka do wszywania zamków.


Maszyna jest bardzo prosta w ogólnej obsłudze. Nawlekanie nici - zarówno górnej i dolnej - nie stanowi problemu. Wszystko jest zaznaczone za pomocą prostych instrukcji obrazkowych. Czerwone światełko symbolizuje podniesioną stopkę, po opuszczeniu zmienia się na zielone. Do tego mój ulubiony żółty guzik automatycznego obcinania nici (o nim w kolejnym poście!).


Kolejny szczegół: pedał. Jest szeroki, wygodny. Ba, napisałabym, że "poręczny"! Nie spotkałam się wcześniej z wbudowaną szpulą na kabel! 


Ostatni punkt: elektronika. Na początku mnie przeraziła! Nawał ściegów, funkcji wydawał mi się dżunglą znaków, ale niepotrzebnie. Maszyna okazała się bardzo intuicyjna i przyjazna w pracy, ale o tym następnym razem ;)


Jedynym minusem do tej pory jest brak instrukcji w języku polskim – dla niektórych osób może stanowić to problem. Ten sam mankament  zauważyłam w testowanym wcześniej overlocku MO- 1000

Ciekawi jak sprawdza się maszyna podczas szycia? Wkrótce kolejny post! 
Zajrzyjcie koniecznie w piątek ;)

Joanka

czwartek, 5 lutego 2015

Praktycznie rzecz ujmując: kosmetyczka

Kosmetyczka dla przyszłej bratowej czyli mój romans z funkcjonalną kodurą, ortalionem i poliestrowymi taśmami rypsowymi. Wszystko schowane pod bawełną. Pragmatyzm pełną gębą - funkcja kosmetyczki (i małej i dużej) zobowiązuje!
Kształty klasyczne. Tworząc wykrój bazowałam na kształcie znanych mi z pamięci kosmetyczek. Ta, którą szyłam Mamie okazała się za duża i za mało usztywniona - musiałam wymyślić coś nowego.


Co Wy na to? :) 
Joanka

sobota, 31 stycznia 2015

#1 - bawełniany pasek do jogi

Zaświerzbiły mnie wieczorem paluszki, by w końcu uszyć coś dla siebie! Plan był prosty: uszyję pasek do jogi. Motywacja i powód oczywiste: bo nie mam. Nie wiem co mnie podkusiło, by przynieść wcześniej z pracowni kawał polipropylenowej taśmy parcianej i na niej ćwiczyć kalecząc skórę - poroniony pomysł, nigdy więcej! Pas musi być bawełniany i basta!

Jak uszyć pasek do jogi? To łatwe! Bierzesz pas drelichu dłuuugi na 3 m, szeroki na 7 cm (ja swój podkleiłam na szybko flizeliną dla usztywnienia), składasz wzdłuż dłuuuuuugiej krawędzi na pół i szyjesz tunel. I szyjesz i szyjesz i szyjesz. Szyjesz taki długi pas, że wydaje Ci się, że prędzej założysz obie nogi za szyję niż go uszyjesz. Następnie go wywijasz, wywijasz, wywijasz. Po długiej chwili z niekończącej się bawełnianej otchłani wyłania się agrafka. Prasujesz, następie przeszywasz, przeszywasz, przeszywasz. Przeszyłam 4 razy. Przeszyłam, przeszyłam, przeszyłam.


W ten sposób powstaje pas z rodziny karate czy judo. Dodajesz klamrę i masz! Szycie proste, monotonne, ale jakże przyjemne!
Mam nadzieję, że jogini mnie nie skrytykują za tak jawne pogardzenie zakupem paska za 20 zł ^^

Pozdrawiam,
Joanka