sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołych Świąt!


Uff... zdążyłam na czas przygotować królicze paczki ze smakołykami dla rodziny! Nie mogę doczekać się rana, by zobaczyć ich miny! :) 

Mam nadzieję, że jutrzejszy dzień, jak i kolejne, przyniosą Wam nie tylko słodkości, ale i masę fantastycznych wspomnień oraz radości, czerpanej ze wspólnie spędzonych z najbliższymi chwil.
Wesołych Świąt pełnych spokoju i uśmiechu życzę Wam ja, Joanka!

środa, 2 kwietnia 2014

Dresowa sukienka groszkami okraszona

Dres, wszechobecny dres. Dresu ostatnio jest wszędzie tak dużo (może za dużo?), że sama zapragnęłam uszyć sobie sukienkę z zakupionej w prezencie od Pawła dresówki. Odkąd uaktywniłam swoje "włóczykijstwo"  w szafie zaczęły rządzić wygodne dzianiny. Mając więc niepowtarzalną okazję testowania overlocka JUKI MO-1000 (recenzję przeczytacie tutaj) postanowiłam wziąć się do roboty.

Wykrój to fuzja dwóch wykonanych kiedyś wykrojów: tej obcisłej bluzki (skurczyła mi się w praniu skubana...) i wygodnej, luźnej bluzy (o tej). Dzięki JUKI MO-1000 uszyłam sukienkę w tempie ekspresowym. Cięła dres jak masło! Dekolt i wykończenia rękawów oraz dołu pozostawiłam surowe. Kiedyś efekt ten kojarzył mi się raczej z niedbalstwem, ale po uszyciu i częstym noszeniu tej bluzy zmieniłam zdanie. Reszta jest pięknie wykończona dzięki pomocy overlocka. Aby nie było zbyt nudno to przełamałam monumentalność prostej formy fikuśnymi i wesołymi kieszeniami w grochy. Aż miło trzymać nono stop ręce w kieszeniach!


A tak sukienka prezentuje się na mnie.
Przy okazji możecie zobaczyć torbę z ceraty w grochy, uszytą również przy pomocy overlocka :)
Jak Wam się podoba?

W końcu wiosna pełną gębą!

Pozdrowienia,
Joanka

środa, 12 marca 2014

Koszulina leśnego dziada, część 2.

Po uszyciu koszuli leśnego dziada słowo się rzekło: "będę chciał drugą".
I tak podczas jednej z wizyt w sklepie z tkaninami Paweł o mało nie dostał białej gorączki jak zobaczył len w cudnym morskim kolorze. Sprawa była jasna: zaistniała wyraźna potrzeba zakupienia tej tkaniny, by uszyć z niej nową koszulinę. Tym razem miała być bluzą, zwykłym longsleeve'm, bez cięcia w dekolcie, ciut luźniejszą i w soczystym morskim kolorze. Taką też uszyłam :) Formą wyjściową była uszyta wcześniej i wspomniana powyżej koszulina, wykonana na podstawie wykroju 138 z Burdy numer nr 06/2011.

Gotowa koszula, świeżo wyjęta spod igły, gdzie len jeszcze sztywny i niewyciuchany, wygląda tak:


A teraz o szyciu słów kilka.
Koszulę uszyłam posiłkując się również i tym razem overlockiem JUKI MO-1000. Postanowiłam zastosować trochę inną taktykę niż podczas szycia swetra (dla przypomnienia: klik), gdzie poszczególne części zszywałam i wykańczałam od razu na overlocku. Tym razem postanowiłam wykończyć każdą część wykroju z osobna i dopiero później zszyłam wszystko po kolei na domowej maszynie ściegiem prostym. Całość jest estetycznie wykonana, len się nie siepie, a w razie gdyby się gdzieś koszula rozpruła to wystarczy tylko podszyć dziurkę na maszynie, bo brzegi na pewno nie będą się strzępić.

Overlock w akcji podczas obszywania rękawów:


I mój domowy Silvercrest, dzięki któremu zszyłam ze sobą części koszuli i podłożyłam obrzucone wcześniej brzegi rękawów i dołu.


Jestem bardzo, bardzo zadowolona z tego jak wykończona jest koszula. No i ten czas... łącznie całość zajęła mi może z 2 godzinki. Overlock ogromnie przyspiesza pracę!


Przy pomocy overlocka Juki MO-1000 uszyłam jeszcze jedną rzecz: dresową sukienkę! Pokażę ją Wam jak tylko wrócę z upragnionego wyjazdu w góry.

Trzymajcie się,
Joanka :)

niedziela, 9 marca 2014

Miałam ci ja maminy sweter...

Dostałam od mamy taki oto sweterek. Uroczy, owszem, ale za duży, ciut nudny i szaromyszkowy. Korzystając z okazji, że mogłam wycisnąć z overlocka JUKI MO-100 ile się da, postanowiłam wyczekać na moment aż pozostanę sam na sam z tymże pełnym potencjału elementem garderoby, by z dala od maminego oka dokonać przeróbki zgodnie z moim pomysłem.


Uznałam, że nie ma co go zwężać, to by było zbyt proste. Postanowiłam, że przerobię sweterek na bluzę, a listwę z guzikami podmienię na suwak. Nożyczki i do dzieła! (Ten stres: mama wejdzie i mnie zabije czy mi się upiecze?)


Pamiętając o tym, że podkrój pach wygląda inaczej z przodu i z tyłu odrysowałam od siebie poszczególne tyły i przody. W tylnej części sweterka wycięłam dekolt, z kolei przednią skróciłam w ramionach, by po złożeniu otrzymać pożądany kształt i wygodny krój. Rękawów nie zmieniałam - wszyję je na odwrót ;)


Części przygotowane. Operując wyłącznie overlockiem JUKI błyskawicznie wszyłam odcięte wcześniej wykończenie podkroju szyi.


Lista z guzikami odcięta - czas na zamek. Ta czynność zajęła mi najwięcej czasu podczas całej operacji. Za pomocą overlocka przyszyłam zamek do obu części przodów/nowych tyłów. Niestety szerokość stopki nie pozwoliła mi na nic więcej więc przeskoczyłam na swoją maszynę, by wszyć głębiej zamek (rety, jaka ta maszyna wolna!).


I znów hop do overlocka - błyskawiczne dopasowanie, wszycie i zwężenie rękawów, przeszycie boków...

 

...i można sygnować swój nowy ciuch metką!


To mój pierwszy uszytek wykonany przy pomocy overlocka. JUKI MO-1000 okazała się fantastycznym kompanem w pracy. W końcu mam coś wykonanego ze swetrowej dzianiny, profesjonalnie wykończone, a do tego ten miły komfort i czas pracy - całość zajęła mi niecałe 2 godzinki. 

Oto gotowy efekt:

Zamek wszyłam tak, by rozpisał się ku górze. Pomyślałam, że jeśli suwadło będzie u góry to nic mi to nie da, a tak mogę sobie rozpiąć bluzkę do sukienki i cieszyć się i ciut nietypowym wyglądem.


Porównajcie efekt przed przeróbką. Co Wy na to?

Pozdrowienia,
Joanka

PS Mama mnie nie zabiła i zaaprobowała przeróbkę, uf!

piątek, 7 marca 2014

Kobiece Hece


Kobietki! Nasze Święto zbliża się wielkimi krokami!
Chciałabym Was zaprosić na organizowany z tej okazji (i w ramach imprezy WOMEN IN ART) - sopocki mini-targ mody: Kobiece Hece - 8.03.2014, klub Sfinks700 w Sopocie, godz. 13-18.

Teraz wpadłam tu na chwilę, ale kolejna rzecz czeka na zaprezentowanie. Zdjęcia porobione - wypatrujcie nowego wpisu :)

Joanka

sobota, 1 marca 2014

Overlock JUKI MO-1000 - recenzja


Możecie w to nie uwierzyć, ale odkąd szyję (czyli już blisko 4 lata) moje overlockowe poczynania sprowadzały się właściwie wyłącznie do wzdychania i przyklejania nosa do sklepowych witryn. Tylko raz, jeden raz miałam okazję usiąść i poszyć na overlocku (ha, ale za to przemysłowym!), kiedy pewnego dnia wylądowałam w pracowni krawieckiej, w której szyto suknie ślubne. Noże cięły jak szalone, a z ust wychodziły same "ochy" i "achy". Wyobraźcie sobie z jaką radością - mając w duszy ten niedosyt krawiecki - dowiedziałam się, że mogę być testerem nowej maszyny jednej z wiodących na rynku firm - japońskiej firmy JUKI. Z radością dzielę się z Wami moimi pierwszymi doświadczeniami!

Dzięki uprzejmości firmy JUKI trafił do mnie on - overlock JUKI MO-1000

Overlock MO-1000 to nowość na polskim rynku - maszyna jest dostępna w sprzedaży od stycznia. Model powstał z myślą o domowym zastosowaniu. Szereg innowacji, takich jak pneumatyczne nawlekanie nici, specjalnie zaprojektowana obudowa redukująca hałas i wibracje podczas szycia czy opcja regulacji szerokości cięcia mają ułatwić nam profesjonalne wykańczanie tkanin.    

Na początek kilka danych technicznych:
- możliwość szycia 2/3/4 nitkami + opcja zmiany ilości nici w trakcie pracy,
- 7 różnych rodzajów ściegów, w tym automatyczny ścieg rolujący,
- regulacja szerokości cięcia,
- regulacja długości ściegu (1-4mm),
- transport różnicowy (0,7-2,0) zapobiegający marszczeniu lub falowaniu wykańczanego materiału,
- szerokość obrzutu lewej igły: 5-9mm, prawej igły - 3-7mm, mereżki - 2mm,
- podnoszenie stopki: 5mm (max: 8mm),
- prędkość szycia: do 1500 ściegów na minutę,
- wymiary maszyny: szer. 330 x gł. 280 x wys. 310 mm,
- waga: 9,0 kg.

Jak maszyna sprawdza się w rzeczywistości? Zaczynamy... nawlekanie!
Do tej pory słyszałam legendy o wylanych łzach nad nawijaniem nici za pomocą pęsety, a zdjęcia wnętrz overlocków i opisy prowadzenia nici wzbudzały pomruki niezbyt dużego zadowolenia. Mając w głowie te skojarzenia ze strachem usiadłam przed maszyną. Niepotrzebnie, bo w nowym modelu JUKI maszyna... nawleka dolne nici za nas ;) To, co podoba mi się najbardziej to genialny guzik umożliwiający pneumatyczne nawlekanie nici. Podczas prowadzenia nici dolnych wystarczy wsunąć końcówkę konkretnej nici w odpowiednią dziurkę, skierować palec ku guziczkowi "AIR ON" i... wziuuuum! Nić pchnięta nagłym, mocnym dmuchnięciem powietrza sama wędruje tunelikiem i gotowe! Później druga nić - sama przyjemność - fantastyczna sprawa!

Dzięki pneumatycznemu nawlekaniu nici wystarczy, że naciśniemy guzik...
...i dolne nici nawlekają się same!
Poprowadzenie górnych nici to już pestka, przypominająca nawlekanie w zwykłych maszynach do szycia. Dodatkowo maszyna posiada oznaczenia w postaci kolorowych kropek odpowiadających konkretnej nici. Etap pierwszego nawlekania nici poszedł mi piorunem. Początkowo ponawlekałam nici zgodnie z kolorami - czerwoną, zieloną, fioletową i beżową, ale szybko zamieniłam je na jednolite. Później białe nici postanowiłam zamienić ciemnymi - poprosiłam o to chłopaka i poradził sobie bez problemu posiłkując się instrukcją obrazkową. Mimo, że w zestawie dołączona jest pęseta, żadne z nas jej nie użyło :)


Maszyna sunie jak marzenie. Od razu rzuciłam się na swój magazyn, by wypróbować możliwości maszyny. Poradziła sobie bez problemu z różnymi materiałami. Pod igły i nóż trafiły: cienki trykot (1), cienka dzianina (2), dresówka (3), dzianina swetrowa (4), polar (5), len (6), bawełna (7 i 8), materiał podszewkowy (9), tiul (10) i cerata (11). 


Próbowałam różnych ściegów (w maszynie mamy ich aż 7) zmieniając ustawienia. Wśród ściegów znajdziemy obrzucający brzegi ścieg rolujący (mereżka), który można stosować z opcją włączonego noża ścinającego krawędzie lub nie.


Dodatkową zaletą jest także opcja regulacji szerokości cięcia. Minimalna odległość pomiędzy igłą a nożem jest znacznie mniejsza niż w standardowych maszynach i wynosi 9,95 mm, co pozwala precyzyjnie obszyć nawet małe łuki. 


Ponadto nie musicie się bać, że maszyna ruszy nawet jak przez przypadek naciśniecie pedał - blokuje się, gdy otworzymy obudowę , a także wtedy kiedy pozostawimy stopkę uniesioną w górze.  

Mankamentem może być to, że brakuje instrukcji w jęz. polskim. Opisy są szczegółowe, dobre, zdjęcia czytelne, ale jednak dla osób nie znających jęz. angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego lub japońskiego  może to być utrudnieniem. 

Podsumowując: jestem zafascynowana. Model JUKI MO-1000 jest bardzo, bardzo prosty w obsłudze (nawet dla takiego laika w świecie overlockowym, jak ja), cichy i niesamowicie szybki. Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, to naprawdę nie wyobrażam sobie już teraz szycia bez overlocka - to jest sprzęt, w który rzeczywiście warto zainwestować (o czym teraz myślę nieustannie). Prezentowana maszyna to pierwszy overlock, z którym mam do czynienia, więc nie mam porównania do innych maszyn tego typu. Opisane obserwacje wynikają z wielogodzinnych obserwacji (maszynę testuję od 3 tygodni).

Pokażę Wam wkrótce co mi się udało uszyć przy pomocy tej maszyny  :)

Joanka